Listy od czytelników nr 24/2018

Listy od czytelników nr 24/2018

Lewicowe media w telewizji
Lewica ma problem podobny do tego, jaki prawica miała kilka lat temu. Jest nim rozdrobnienie. Główni zainteresowani nie potrafią czy nie chcą się dogadać ze szkodą dla całego środowiska. Kolejnym problemem jest brak lewicowych mediów i ich nieobecność w skali ogólnopolskiej. Co prawda, mamy „Przegląd”, „Nie” i „Trybunę”, ale dzisiaj trzeba mieć telewizję. A dopóki jej nie mamy, trzeba zadbać o to, by przynajmniej te trzy lewicowe tytuły pojawiały się w telewizji. Tymczasem w przeglądach prasy w TVN 24 czy Polsat News nigdy ich nie widzę. Moim zdaniem jest to oczywista blokada zastosowana przez te stacje, ale jeżeli widzowie nie zobaczą takich tytułów, nie usłyszą, o czym tam się pisze, nigdy nie zapytają o nie w kiosku i nie zapoznają się z lewicowym oglądem Polski i świata. I tak to się kręci.

„Przegląd” pewnie sam się przekonał o tym lekceważeniu przez media, pisząc wiele lat temu na temat dzikiej reprywatyzacji w Warszawie. I co? Nic. Tymczasem kiedy temat podjęła „Gazeta Wyborcza”, rozpętała się afera. Trzeba to zmienić. Dlatego proponuję lewicowym politykom, którzy są jeszcze zapraszani do studiów telewizyjnych, by powoływali się na nasze tytuły.

Piotr Guza

Bardzo interesujący wywiad z prof. Jackiem Raciborskim. Wnioski są czytelne. Jednak wątpliwe, czy liderzy partii lewicowych, po pierwsze, zapoznali się z tekstem, a po drugie, czy zechcą wprowadzić w czyn wnioski w nim zawarte.

Zbigniew Sowa

Wyrok na komendę
Policja, prokuratura i sądy – wszystkim zależy na tym, żeby „robić wyniki”. Tak pewnie jest na całym świecie, choć w krajach wyżej cywilizowanych zapewne próbuje się przynajmniej jakoś temu przeciwdziałać.

Grzegorz Panufnik


Najważniejszy jest wskaźnik „dynamika wzrostu wykrywalności”. Jest on na miarę stołka każdego komendanta.

Marek Głowinkowski

Ale że nikomu ręka nie drgnęła, nawet ławnikom? Presja medialna, jaka towarzyszyła, tej okropnej zbrodni wybrała na ofiarę tego najsłabszego. Na każdym etapie postępowania dowodowego zawiódł zdrowy rozsądek, a to już nie do odzyskania…

Ryszard Jędrzejewski

Zaniedbana pamięć o Darnicy
W pełni zgadzam się z treścią i tonem artykułu „Darnica 1944” (PRZEGLĄD nr 22) Zbigniewa Dominy, znanego mi z „Syberiady polskiej”. Do kwietnia 1944 r. Darnica była zapewne kojarzona tylko jako ważny węzeł kolejowy. Na karty naszej historii weszła przez mimowolny udział 1. Dywizjonu Artylerii Przeciwlotniczej w obronie tego zatłoczonego transportami kolejowymi węzła przed atakami lotnictwa niemieckiego. Piszę „mimowolnie”, ponieważ zadaniem dywizjonu było jak najszybsze dotarcie na front znajdujący się już niedaleko Kijowa. Ten przypadkowy udział nie obniża zasług polskich żołnierzy w obronie Darnicy. Choć to drobny epizod w skali frontu, zasługują oni na pamięć i uczczenie miejsca ich pochówku. Spełnili swój żołnierski obowiązek, płacąc śmiercią 49 i ranami 68 kolegów. Czcić ich pamięć powinny władze państwa, o które walczyli i którego byli obywatelami. Tymczasem żołnierzom idącym ze wschodu odmawia się polskości, co najwyżej poniżająco nazywa się ich polskojęzycznymi. Nie ma co się dziwić, że przedstawicielstwo dyplomatyczne w Kijowie nie dba o pamięć poległych w Darnicy. Inicjatywy Zbigniewa Dominy w Polsce i prof. Jewhena Łukianenki na Ukrainie są prywatne, świadczą o ich głębokim humanizmie.

Polityka historyczna, która jest realizowana przez najwyższe władze kraju, spowodowała nieobecność prezydenta Andrzeja Dudy w Darnicy. Prezydent jest zdeklarowanym zwolennikiem takiej wersji historii. To przecież on, rzekomo reprezentując wszystkich Polaków, ochoczo podpisuje każdą ustawę, np. o zmniejszeniu także żołnierzom uposażenia emerytalnego lub pozbawieniu ich go.

Niestety, pamiętam, że również prezydent Aleksander Kwaśniewski, będąc z oficjalną wizytą na Białorusi, nawet nie zajrzał do mauzoleum bitwy pod Lenino. Od tamtego momentu, nie odżegnując się od poglądów lewicowych, zacząłem sceptycznie patrzeć na naszych reprezentantów mieniących się lewicowcami. Patrzę na czyny, a nie na wygłaszane slogany.

prof. Ryszard Turski

Lewica – ale jaka?
Czekam na nową lewicę. Apartyjną, areligijną, społeczną. Traktującą wyborców podmiotowo. Mam dość arogancji władzy partyjnej – zarówno tej z POPiS, jak i tej z SLD czy PSL. Artykuł 4 Konstytucji RP, który był martwym zapisem, powinien być bardzo istotnym prawem odczytywanym wprost: „Naród sprawuje władzę przez SWOICH przedstawicieli lub bezpośrednio”.

Przez „swoich przedstawicieli” rozumiem przedstawicieli zależnych tylko i wyłącznie od wyborców w okręgu. A sprawowanie władzy bezpośrednio to instytucja referendum w kwestiach istotnych dla narodu i przekraczających zakres kompetencji przedstawicieli. Na przykład zaciąganie zobowiązań przez tych przedstawicieli na czas dłuższy, niż mają mandat do sprawowania władzy.

Józef Brzozowski

Wydanie: 24/2018

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy