Listy od czytelników nr 26/2017

Listy od czytelników nr 26/2017

Byłem macedońskim uchodźcą
W wywiadzie Małgorzaty Kąkiel z Dionisiosem Sturisem (PRZEGLĄD nr 15) przeczytałem: „Na stację wjeżdża pociąg, otwierają się drzwi bydlęcych wagonów, bucha smród brudu, odchodów… Na peron zaczynają wyskakiwać przestraszone, umęczone greckie dzieci. Ta scena najdobitniej przedstawia tragizm uchodźców”.

Jestem jednym z tych dzieci. Razem z dużą grupą dzieci macedońskich 2 kwietnia 1949 r. przyjechałem do Polski z Rumunii. Ulokowano nas w Solicach-Zdroju (obecnie Szczawno-Zdrój). Wcześniej większa grupa dzieci, także z Rumunii, przyjechała 28 października 1948 r. One zamieszkały w Lądku-Zdroju. Przyjechaliśmy do Polski nie w wagonach bydlęcych, ale pociągiem Polskiego Czerwonego Krzyża. Warunki były luksusowe. W czasie podróży opiekowali się nami polscy lekarze i polskie pielęgniarki, wychowawcy i kucharze. Tak odbywały podróż do Polski z Rumunii dzieci macedońskie i greckie.

Nie mam zamiaru przedstawiać historii naszego przybycia do Polski. Czytelnikom chcącym poznać prawdę polecam mnóstwo artykułów, prac magisterskch i doktorskich na ten temat. Ich autorami są Polacy, Macedończycy i Grecy. Polecam m.in. moją pracę doktorską „Dzieci macedońskie w Polsce 1948-1968” (obrona 22 listopada 1985 r. na Uniwersytecie Wrocławskim) oraz dwutomowy zbiór dokumentów, polsko-macedońskie wydanie Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych i Drzaven Arhiv na Republika Makedonija „Macedońscy uchodźcy w Polsce”, wybór, przekład, wstęp i redakcja dr Petre Nakovski, Skopje 2008.

dr Petre Nakovski, były pierwszy nadzwyczajny i pełnomocny ambasador Republiki Macedonii w Polsce

Tanzania nie mogła być niemiecką kolonią
Mam uwagę do ciekawego artykułu „Kolonie Bismarcka” w 25. numerze PRZEGLĄDU. Jeżeli na wystawie w Berlinie na temat m.in. Niemieckiej Afryki Wschodniej pojawia się nazwa Tanzania, jest to błąd, bo wówczas była to Tanganika. Tanzania powstała dopiero w 1964 r. z połączenia Tanganiki i Zanzibaru. Ciekawostką jest cmentarz w Dar Es Salaam z okresu niemieckiego panowania, gdzie na nagrobkach widnieje wiele polskich nazwisk żołnierzy w niemieckich mundurach.

Maksymilian Podstawski

Każda władza miała swoich historyków
Zgadzam się w 100% z prof. Aleksandrem Krawczukiem (PRZEGLĄD nr 20). Termin „polityka historyczna” to moim zdaniem wymysł idiotów chcących wykorzystać zmanipulowane fakty historyczne do własnych celów politycznych. Historia to fakty udokumentowane w źródłach, można je interpretować, o czym należy poinformować, ale nie manipulować nimi na zasadzie, że „naród głupi to kupi”.

odyn, Onet.pl

Cel obecnej „polityki historycznej” jest banalnie prosty: stworzyć bazę ideologiczną dla społeczeństwa feudalnego, takiego, jakim byli Polacy przed 1945 r. Dlatego gloryfikuje się mity I i II RP, gdzie taki właśnie system społeczny panował, i na wszelkie sposoby opluwa się „komunę”, która podjęła pierwszą (i zapewne ostatnią) próbę zbudowania względnie egalitarnego społeczeństwa. Dlatego bez przerwy powtarza się kłamstwa o rzekomych luksusach, w jakich żyła „czerwona nomenklatura” kosztem „głodującego” społeczeństwa. No to niech mi ktoś pokaże te „luksusy komunistów” – gdzie są te pałace Gierka czy Jaruzelskiego?

A jeśli chodzi o ów „głód”, to w sielankowej rzekomo II RP w 1938 r. spożycie mięsa na głowę wynosiło ok. 22 kg, w 1980 r. – 74 kg, w 1989 r. – 68 kg, czyli i tak trzy razy więcej niż w II RP. Dopiero niedawno spożycie wróciło do poziomu z 1980 r. III RP potrzebowała więc 20 lat, żeby zwiększyć spożycie o 6 kg, natomiast za PRL urosło w tym samym czasie o jakieś 30 kg. Nasilenie manipulacji i retoryka obecnej władzy to już jest poziom stalinowski. Pamiętam trochę okres gierkowski i dobrze lata 80. Takiej agresji i zjadliwości wobec II RP, jak obecnie wobec PRL, wtedy nie było. Krytykowano głównie przedwojenne stosunki polityczne i społeczne (a przecież były dalekie od ideału), ale już doceniano np. osiągnięcia przedwojennych inżynierów. Pamiętam, że jako nastolatek czytałem książki o przedwojennych konstruktorach samolotów, samochodów, początkach polskiej elektroniki. O Eugeniuszu Kwiatkowskim chyba w latach 70. nakręcono film dokumentalny.

wykształciuch emigrant, Onet.pl

Mój ojciec był hallerczykiem
W 23. numerze PRZEGLĄDU jest artykuł poświęcony gen. Józefowi Hallerowi. W mojej pamięci pozostało wspomnienie opowiadań ojca, który urodził się i żył w zaborze pruskim. Kiedy wybuchła I wojna światowa, wcielono go do armii pruskiej, potem dostał się do niewoli angielskiej. Ojciec twierdził, że gdyby nie Haller, nawet ślad by nie pozostał po Polakach w tej niewoli. Panowały głód, brud, choroby – głównie tyfus. Jeńcy byli bardzo źle traktowani. Haller wyciągnął Polaków z tej katorgi i pomaszerowali na wschód. Tu ojciec był świadkiem znęcania się żołnierzy nad Żydami. Żołnierz potrafił chwycić Żyda za brodę i ciągnąć go w górę. Jego córka na kolanach błagała o litość. Wokół pełno było pierza, bo jedną z zabaw było rozcinanie pierzyn. Hallerczycy nękali też tamtejszą ludność nieżydowską – nie pamiętam, czy ojciec mówił o Ukraińcach, czy o Białorusinach. Gdy miejscowi urządzali sobie zabawy w domach, żołnierze wpadali z hukiem, aż wystraszeni cywile wypadali z chaty razem z oknami.

Skończyła się wojna, ojciec dostał pracę w straży granicznej, ale długo nie popracował. Jak mówili jego znajomi, Piłsudski pozbywał się hallerczyków i na wolne miejsce wstawiał swoich. Zwolniony ojciec miał bardzo skromną emeryturę.

S.P., Warszawa

NBP wydaje klientom Dolcanu zgody na wyodrębnienie lokali
W związku z artykułem „Mieszkania w prawnej dziurze” (PRZEGLĄD nr 8) otrzymaliśmy komunikat z Biura Prasowego NBP.
„Narodowy Bank Polski wznawia proces wydawania promes oraz zgód na bezobciążeniowe wyodrębnianie lokali w inwestycjach deweloperskich spółek z tzw. grupy Dolcan. (…) Pierwsze zgody na bezobciążeniowe wydzielenie lokali NBP wydał w październiku 2016 r. (…) W związku z przyjęciem 29 marca 2017 r. na posiedzeniu rady wierzycieli SK Banku – której członkiem jest NBP – stosownych uchwał w sprawie bezobciążeniowego przenoszenia nieruchomości w sytuacjach uregulowania zarówno pełnej, jak i częściowej ceny nabycia określonej treścią promes i umów deweloperskich, NBP wznowił proces wydawania promes oraz zgód na bezobciążeniowe wyodrębnianie lokali w inwestycjach deweloperskich spółek. Niniejszy proces uwzględnia również mechanizm dokonywania dopłat do pełnej kwoty nabycia lokali, ograniczający ryzyko roszczeń ze strony deweloperów wobec nabywców lokali czy też ryzyko poniesienia przez nabywców lokali strat w przypadku nieukończenia inwestycji”.

Wydanie: 26/2017

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy