Listy od czytelników nr 28/2015

Listy od czytelników nr 28/2015

Zapalimy świeczkę i na radzieckim, i na niemieckim cmentarzu

Pan Grzegorz Ulman w liście do redakcji (PRZEGLĄD nr 20) pisze o grobie jednego z czerwonoarmistów, Antona Sokolenki, na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Parku Poniatowskiego w Łodzi. Odnaleźliśmy grób Antona Sokolenki, jest na nim data urodzin 1906 r., tak więc w chwili śmierci miał on 31 lat, a nie 18, jak pisze pan Ulman. Nie zmienia to faktu, że na tym samym cmentarzu jest wiele innych grobów młodych chłopców, którzy zginęli w wieku 18 czy 19 lat. Dwa lata temu zauważyliśmy zdjęcie oparte o jeden z nagrobków. Był na nim sierżant Paszkow, obok znicz, parę kwiatków i drobne słodycze (cukierek i lizak) ofiarowane najwyraźniej dziecięcą ręką. Staliśmy ogromnie wzruszeni i patrzyliśmy ze smutkiem, że ten młody człowiek miał zaledwie 21 lat. Cmentarz mimo wszystko jest dość zadbany, trawa przycinana, chwasty pielone, a nierzadko na grobach są pojedyncze kwiaty i znicze; od kogo – nie wiemy. (…) Oboje urodziliśmy się już po wojnie. Nie mamy żadnych uprzedzeń w stosunku do Rosjan czy Niemców. Najważniejsze dla nas nie jest to, czy ktoś jest Niemcem, Rosjaninem czy Żydem, ale jakim jest człowiekiem. Dlatego pójdziemy zapalić świeczkę Antosiowi z dawnego ZSRR, a później pojedziemy do Rzgowa na stary niemiecki cmentarz i zapalimy świeczkę Antonowi z Niemiec.

Barbara i Jacek, stali czytelnicy PRZEGLĄDU

Mama Antona mówiła mi, że jej synek urodził się w 1926 r. Rozmawiałem z nią nie w tym miejscu, gdzie jest nowy grób, ale na małym cmentarzu. Być może źle wykuto datę na nowym grobowcu.

Grzegorz Ulman

PRL dbała o młodzież

Redaktor Domański w komentarzu „Liderzy z klapkami o oczach” (PRZEGLĄD nr 26) zwraca uwagę na to, że w tym roku znowu wiele dzieci nie wyjedzie na wakacje. W 1945 r. miałem 10 lat. Dopóki się uczyłem w szkole, co roku wyjeżdżałem na kolonie, chociaż rodziców nie było stać na ich opłacanie – w domu była trójka dzieci. Na studiach wszyscy mieliśmy stypendia i darmowe akademiki. Od IX klasy chodziłem do nowej, pięknej szkoły, nowy był też gmach mojego wydziału budownictwa i akademiki. W latach 1947-1950 działał Komitet Upowszechniania Książki i dzięki niemu książki dostawało się do domu, trzeba było tylko pokwitować odbiór. Po wojnie państwo polskie miało wiele problemów, a jednak dbało o młodzież.

Igor Zinkowski, Kielce

Jesteśmy

Eugeniusz Guz w tekście „Zapomniane Kresy Zachodnie” (PRZEGLĄD nr 27) słusznie ubolewa, że przez 25 lat transformacji uparcie pomijano milczeniem tematykę zagospodarowywania Ziem Odzyskanych w latach 1945-1948. W zakończeniu artykułu autor stwierdza: „Nasza lewica też ma tu otwartą drogę…”. Słusznie, ale mam w tym względzie inne doświadczenia. Napisałem trzy książki o pionierach Warmii i Mazur, w Olsztynie, zorganizowano kilka imprez oświatowych na temat lat 1945- -1948. Odbyło się to bez miejscowych działaczy SLD. Dostarczyłem im odpowiednie dokumenty i podsunąłem pomysły, ale z nich nie skorzystali.

dr Feliks Walichnowski

Wydanie: 28/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy