Listy od czytelników nr 32/2017

Listy od czytelników nr 32/2017

Ciepłe posadki gwarancją praworządności?
No to mleko się rozlało. Sędziowie Sądu Najwyższego „bronili prawa”, zarzucając Zbigniewowi Ziobrze i spółce chęć bezprawnego ich odwołania. Sąd Najwyższy i szczególnie oburzona jego pierwsza prezes „bronili także prawa”, zarzucając prezydentowi bezprawne ułaskawienie Mariusza Kamińskiego i innych. I pani prezes, i pan prezydent w czasie spotkań podkreślali, że prawo jest dla nich najwyższą wartością.

Najnowsze wydarzenia wskazują, że jednak najwyższymi wartościami okazały się… stołki sędziów Sądu Najwyższego oraz zatuszowanie nadużycia władzy przez prezydenta Dudę, Mariusza Kamińskiego i jego kolegów. Sąd Najwyższy poczeka i nie rozpatrzy sprawy Kamińskiego i spółki, bo wiadomo, że w najbliższym czasie Trybunał Konstytucyjny – obecnie według Sądu Najwyższego dyspozycyjny wobec władzy – uzna ułaskawienie za zgodne z prawem. Sąd Najwyższy nie będzie mógł wrócić do sprawy. Grzechy rycerzy praworządności zostaną odpuszczone. Obrzydliwość, proszę obłudników. Ależ wspaniałe wzorce dla młodzieży!

Z tej hucpy wynika jeden bezsporny, smutny wniosek. Jarosław Kaczyński wyjątkowo ma rację. Członków Sądu Najwyższego należy natychmiast odwołać dla dobra państwa.

Bolesław Kot, Wadowice

Żeby ojczyzna nie była macochą
Pani Anna Tatarkiewicz pyta, czy warto być Polakiem. Nie, nie warto. Ale chcąc nie chcąc, jesteśmy Polakami i należy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby znów było warto. Trzeba rozpędzić wszystkie demony, które obudziła prawica, gdy jej się udało uśpić w Polsce rozum: ksenofobię, szowinizm, pochwałę chamstwa i prostactwa. Jednocześnie trzeba uniemożliwić „liberałom” z prawicy dalsze zmienianie ojczyzny w macochę.

Zdzisław Nowak

„Trzy po trzy” Fredry powinno być lekturą obowiązkową. Co do poetów, to jest taka anegdota, że kiedy Mickiewicz dowlókł się do Drezna, strasznie pomstował, że wojsko się poddało. Nie pamiętam dokładnie, kto mu ripostował: „A pan poeta by nam nad grobem poemę odczytał”.

Ryszard Matura

Kosztowna energia jądrowa
Temat energetyki jądrowej jest zbyt poważny, aby decyzję mógł podejmować atomowy lobbing. Mieszkańcy województwa gdańskiego opowiedzieli się w referendum przeprowadzonym 27 maja 1990 r. przeciwko budowie elektrowni jądrowej w Żarnowcu, co zostało poparte uchwałą Rady Ministrów. Decyzja ta powinna być nadal wiążąca, bo została podjęta w dialogu społecznym.

Budowa elektrowni atomowej obciąży podatników nigdy nieoszacowanym prawidłowo kosztem budowy. Weźmy przykład elektrowni jądrowej w Hinkley. Przed rozpoczęciem inwestycji prognozowano, że będzie kosztowała 18 mld funtów, a w trakcie budowy jest już mowa o 20,2 mld funtów. Czy ten wydatek się zwróci? Nigdy – bo tradycyjnie zyski zostaną sprywatyzowane, a koszty (składowanie odpadów, zabezpieczenie nieczynnych reaktorów, odpowiedzialność za katastrofę/szkody) nie będą upublicznione. Nawiązując do Fukushimy – japońska precyzja nie zapobiegła katastrofie. Cytuję prof. Kleibera: „Niestety, nie poproszono nas, aby wśród dziesiątków czynników wpływających na bezpieczeństwo istniejących reaktorów uwzględnić także efekt ewentualnego tsunami”. A czego u nas z różnych powodów się nie uwzględni? Odnawialne źródła energii (OZE) to jedno z najciekawszych w tej chwili rozwiązań i dobrze się wpisuje w ideę gospodarki cyrkulacyjnej (o zamkniętym obiegu). Natomiast uran jest kopaliną, której zasoby maleją. Interesujący jest również problem wody używanej do chłodzenia (w jakim stanie wraca ona do środowiska naturalnego?). Nie wspomina się o energetyce wodnej, która w Norwegii jest podstawą dostarczania prądu, ale u nas z dziwnych powodów stanowi temat tabu, tak samo jak straty w przesyle energii.

Dorota Kaczmarek

Wydanie: 32/2017

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy