Listy od czytelników nr 34/2019

Listy od czytelników nr 34/2019

Polska Rzeczywiście Ludowa
Kiedy studiowałem prawo, prowadzący zajęcia z przedmiotu teoria państwa i prawa młody asystent dwa razy powiedział nam, studentom z jego grupy, że on i jego dwaj bracia ukończyli studia (w latach 50. i 60.) dzięki pomocy państwa – tak krytykowanego, ośmieszanego, znienawidzonego przez wielu. Rodzice byli niewykształceni i biedni, mówił, ale on i bracia otrzymali wszystko, co było potrzebne, aby ukończyć studia – miejsce w akademiku i stypendium wystarczające na pokrycie wszystkich kosztów. Wystarczyło tylko chcieć się uczyć, sytuacja materialna rodziców nie miała zasadniczego znaczenia. Przed wojną, powtarzał, może jeden z nas – przy wielkim poświęceniu rodziców – ukończyłby studia. Po wielu latach uświadomiłem sobie, że ten asystent powiedział nam coś bardzo ważnego. Wszyscy słyszeliśmy żarty i kpiny z ludzi przenoszących się po wojnie ze wsi do miasta: że prymitywni, że słoma im z butów wystaje itd. Może tak bywało, ale ich dzieci – dzięki stworzonym przez PRL szansom – są inżynierami, prawnikami, lekarzami, naukowcami.

Andrzej

Ile razy polityk może zmieniać poglądy?
Polityk nigdy nie ujawnia swoich prawdziwych poglądów. Publicznie prezentuje takie, jakich oczekują przywódcy partii, do której należy lub chce wstąpić. Liczą się osobiste korzyści, pieniądze, stanowiska, pozycja, zaszczyty, dla których można być elastycznym. Politycy mogą wielokrotnie zmieniać poglądy. Wiele takich przykładów widziałam w ostatnich latach i widzę teraz.

Bożena Miernik

Wszystko zależy od tego, dlaczego zmienia poglądy. Jeżeli pod wpływem naukowej, racjonalnej argumentacji, jest to nawet bardzo wskazane. Natomiast jeżeli kierują nim emocje bądź wyłącznie korzyści własnej kieszeni, wtedy jest to niewłaściwe.

Marcin T. Mądry

Jeśli politykę zdefiniujemy jako sztukę zawiadywania kłamstwem, wówczas zmiana poglądów niektórych przedstawicieli tego światka będzie dla obserwatorów tego zjawiska czymś jak najbardziej naturalnym. Ergo: tyle razy, ile będzie tego wymagała sytuacja. Czyli potrzeba bycia wybranym na następną kadencję.

Artur Lewczuk


Polityk nie zmienia poglądów. To poglądy zmieniają polityka.

Leszek Lachowiecki

To w PRL upamiętniono ofiary powstania
List do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy

Szanowny Panie Prezydencie,

W czasie obchodów 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego padło z Pana ust stwierdzenie, że historia rzezi na Woli była za czasów PRL zatajana.

Szybkie przemieszczanie się luksusowymi limuzynami z przyciemnianymi szybami nie pozwala Panu dostrzec tablic upamiętniających ofiary ludobójstwa na Woli (w tym kilku na dawnym terenie Zakładów Ursus, gdzie doszło do najstraszniejszych zdarzeń), Ochocie, w Śródmieściu i w innych dzielnicach Warszawy.

Poza tym dokładna historia Warszawy nie jest być może Panu zbyt bliska, bo przecież nie jest Pan rodowitym warszawiakiem.

Te wszystkie miejsca zostały upamiętnione właśnie za czasów znienawidzonego przez Pana PRL. Natomiast w świadomości mieszkańców Warszawy istnieją one od bardzo wielu lat.

Należałoby też wspomnieć o tysiącach miejsc upamiętniających śmierć żołnierzy, ludności cywilnej w całej Polsce i za granicą, m.in. na Westerplatte, Monte Cassino, Pawiaku, w Oświęcimiu, na Majdanku i w wielu innych obozach koncentracyjnych. Wszystkie zostały odsłonięte w czasach PRL, co chętnie wymazałby Pan z historii i pamięci.

Powstały one dzięki zaangażowaniu i benedyktyńskiej, społecznej pracy Rady Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa pod przewodnictwem – w latach 1960–1981 – szefa Urzędu Rady Ministrów ministra Janusza Wieczorka, żołnierza kampanii wrześniowej, kleeberczyka, uczestnika bitwy pod Kockiem, jeńca oflagu w Murnau, który w rzezi na Woli w dniu 5 sierpnia stracił całą najbliższą rodzinę – rodziców oraz brata i siostrę z rodzinami. Brat Jego żony, Alicji Wieczorek, Roman Ciesiołkiewicz, ksiądz z parafii św. Wojciecha, został rozstrzelany 8 sierpnia za pomoc udzielaną ludności cywilnej.

Dokładniejsze informacje poświęcone osobie Janusza Wieczorka znajdują się m.in. na stronach Wikipedii.

Właśnie w okresie PRL, dzięki Radzie, wydano tysiące albumów, książek, folderów i innych publikacji poświęconych miejscom walk, straceń, kaźni z czasów II wojny światowej.

W „Przewodniku po upamiętnionych miejscach walk i męczeństwa – lata wojny 1939-1945” (Wydawnictwo Sport i Turystyka, Warszawa 1988, wydanie IV) jest zamieszczony ich spis, także tych z Powstania Warszawskiego, poświęconych ofiarom cywilnym i wojskowym. Należy też przypomnieć, że pomnik u zbiegu Leszna i al. Solidarności ku czci ofiar rzezi na Woli został odsłonięty w 2004 r., za czasów rządów SLD.

Natomiast w okresie ostatnich 30 lat kolejne rządy nie były i nadal nie są w stanie postawić muru z nazwiskami cywilnych ofiar Powstania Warszawskiego. Mimo wielu szumnych zapowiedzi i obietnic jakoś nie może się on doczekać realizacji.

Tablice postawione za czasów PRL upamiętniają miejsca rzezi, natomiast obecne władze powinny kontynuować prace i oddać cześć poszczególnym pomordowanym, bo przecież wielu z Nich nie ma grobów, a ich rodziny nie znają nawet dokładnego miejsca śmierci swoich bliskich.

Ograniczanie działalności do składania kwiatów i wygłaszania płomiennych, nadekspresyjnych przemówień świadczy o bardzo powierzchownym traktowaniu tych faktów z historii Warszawy.

Panie Prezydencie, we wspomnianej wyżej publikacji są również zamieszczone informacje o setkach miejsc upamiętnienia w bliskim Pana sercu dawnym województwie krakowskim, odsłoniętych w latach 40., 50., 60. i 70., np. odsłoniętym w 1964 r. pomniku w Płaszowie, mauzoleum partyzantów AK, GL-AL, BCh, tablicy pamiątkowej fabryki broni AK, imiennych tablicach zamordowanych żołnierzy różnych formacji, w tym też AK, tablicach ku czci rozstrzelanych profesorów krakowskich uczelni i wiele, wiele innych.

Paradoksalnie pomnik Powstania Warszawskiego na placu Krasińskich to też dzieło wykonane dzięki inicjatywie władz PRL, o czym wolałby Pan zapomnieć, licząc na demencję wszystkich Polaków.

Piotr Wieczorek (syn Janusza i Alicji),
Beata Sokalska-Wieczorek

Protest przeciw dewastacji pomnika gen. Berlinga
My, weterani i rezerwiści Wojska Polskiego i służb mundurowych z oburzeniem i żalem przyjmujemy fakt dewastacji pomnika gen. Zygmunta Berlinga, dowódcy 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, wzniesionego ze środków społecznych w Warszawie. Nie wolno wymazywać z pamięci pokoleń bohaterskich tradycji Wojska Polskiego. (…) Osoby i organizacje, które dopuściły się zniszczenia tego pomnika, powinny zostać ukarane zgodnie z obowiązującym prawem.

Edward Skrzypczak, wiceprezes Oddziału Wojewódzkiego Związku Weteranów i Rezerwistów WP
Kazimierz Seredyński, prezes Poznańskiego Oddziału Powiatowego ZWiRWP

Czczenie Brygady Świętokrzyskiej dzieli Polaków
Celebracja przez głowę państwa polskiego rocznicy sformowania Brygady Świętokrzyskiej NSZ prowadzi do jeszcze większego skłócenia Polaków. Swoim patronatem prezydent gloryfikuje formację, która po 1945 r. liczyła na wszczęcie w Polsce wojny domowej i dała tej wojnie zaczyn trwający co najmniej do 1947 r. Tym samym deprecjonuje Wojsko Polskie powołane 21 lipca 1944 r. i stojące na straży granic naszej ojczyzny aż do roku 1989. Równocześnie pozbawia godności tych rodaków, których przodkowie w latach wojny byli torturowani i rozstrzeliwani przez Brygadę Świętokrzyską NSZ. Jeśli prezydent RP pozytywnie rozumie piastowaną funkcję ojca narodu, powinien także celebrować spotkanie z potomkami tych ofiar i uhonorować je.

Pytamy też, czy prezydent publicznie wyrazi opinię na temat wszczętej w Polsce wojny pomnikowej, w szczególności zburzenia pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej w Parku Skaryszewskim w Warszawie w 2018 r., a teraz pomnika gen. Zygmunta Berlinga.

Roland Dubowski, prezes Zarządu Głównego
Stowarzyszenia Spadkobierców Polskich Kombatantów
II Wojny Światowej oraz członkowie zarządu

Wydanie: 34/2019

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy