Listy od czytelników nr 37/2015

Listy od czytelników nr 37/2015

Seks wiara, Bóg mara

Religia w szkołach to ponad 1,3 mld zł na pensje dla katechetów. Nie zapominajmy też o etatach kapelanów w wojsku, policji, straży pożarnej, BOR, u celników, harcerzy, w szpitalach, więzieniach i gdzie tylko się da – to kolejne setki milionów. Utrzymywanie wszelkich katolickich przedszkoli, szkół, szpitali, przychodni, zakładów opiekuńczych (boromeuszki z Bernadettą na czele brały miesięcznie na jedno dziecko ponad 2,8 tys. zł), hospicjów to kolejne miliardy. Nie ma w Polsce samorządu, czy to gminnego, czy miejskiego, który by nie finansował kościelnych „dzieł”, a to już niezliczone miliardy i nie ma ich w żadnym ogólnopolskim wykazie. W mieście, w którym mieszkam, urząd remontuje obecnie na swój koszt 21 obiektów, z czego 16 to obiekty kościelne. Dziwnym trafem remonty zaczynają się od plebanii, a nie od „przeciekającego dachu”, na który przeznaczano fundusze. Państwo finansuje też tzw. kościoły garnizonowe, które pozostały w wielu miejscowościach, choć po wojsku nie ma już śladu. Z budżetu są finansowane nie tylko parafie, ale i wszyscy pracownicy, przy czym księża dodatkowo otrzymują stopnie oficerskie, a zakonnice co najmniej sierżantów i związane z tym przywileje emerytalne.

0101di

W szkole lekcji religii jest więcej niż fizyki. „Nauka” religii zaczyna się od przedszkola i do matury jest jej dwie godziny tygodniowo. Kiedy była prowadzona w kościołach, na koszt Kościoła, wystarczała jedna godzina tygodniowo i nie uczono przedszkolaków. Czy to nie jest dziwne? Kogo chcemy wychować? W Japonii czy Korei sześciolatki uczy się podstaw obsługi i programowania komputerów, a u nas składania łapek do modłów. Nic dziwnego, że w Polsce nie ma nawet fabryki zapalniczek, o samochodach, telefonach czy komputerach nie mówiąc.

ja

Wypowiedzi pochodzą z portalu „Onet.pl”

Lewica: w pogoni za rozumem

Lewica wystawiła nas do wiatru. Teraz jakiś zlepek egzotycznych postaci ma być twarzą lewicy? Wolne żarty. To chyba nie Zjednoczona Lewica, ale Zlepiona Lewica… Efekt waszych nierozsądnych działań to brak lewicy w Polsce, ewenement na skalę europejską!

Henryk Adamczyk

Kombatanci pamiętają… A prezydent Wrocławia?

26 maja 1945 r. na placu Wolności we Wrocławiu odbyła się defilada zwycięstwa żołnierzy 10. Dywizji Piechoty. Na trybunie honorowej odbierał ją m.in. prezydent Wrocławia dr Bolesław Drobner. Jak widać na zdjęciu z gmachem opery w tle, na drodze defilujących żołnierzy leżą zdobyte hitlerowskie sztandary. W morzu gruzów, które było efektem zaciekłej obrony Festung Breslau, polski żołnierz symbolicznie przywracał Polsce piastowski Wrocław. Społeczeństwo miasta upamiętniło to wydarzenie tablicą, przy której przez lata odbywały się rocznicowe uroczystości. Tablica była umieszczona na postumencie znajdującym się w pobliżu Pałacu Królewskiego. Niestety, w 2008 r. podczas budowy Narodowego Forum Muzyki uległa zniszczeniu, ale firma AKME wykonała jej replikę. Już wtedy zasygnalizowałem prezydentowi Wrocławia Rafałowi Dutkiewiczowi niepokój środowiska kombatanckiego i żołnierskiego o losy tablicy pamiątkowej. Otrzymałem zapewnienie, że po wybudowaniu Narodowego Forum Muzyki tablica zostanie posadowiona w godnym miejscu. Podobne zapewnienie otrzymałem w kwietniu tego roku. Tablica miała być umieszczona przy przejściu z placu Wolności na teren Promenady Staromiejskiej w kierunku kładki prowadzącej na plac Muzealny. Widząc kończące się prace porządkowe przy budowie Narodowego Forum Muzyki, poszedłem tam na rekonesans. Jednak nie znalazłem ani tablicy pamiątkowej, ani podstawy, na której może być umieszczona. 15 lipca napisałem w tej sprawie do prezydenta Dutkiewicza. Odpowiedzi nie otrzymałem. Kilka dni później dzięki pomocy przewodnika PTTK Stanisława Bobowca znalazłem tablicę. Okazało się, że została wmontowana w chodnik na wysokości kładki prowadzącej z Promenady Staromiejskiej na plac Muzealny. I na dodatek nie ma nic wspólnego z historyczną tablicą. Jest mała, kompletnie nieczytelna, a mój główny zarzut dotyczy tego, że została skazana na deptanie przez przechodniów. Rodzi się skojarzenie z niechlubnym powojennym zwyczajem wykorzystywania niemieckich płyt nagrobnych z likwidowanych wrocławskich cmentarzy jako materiału budowlanego. Czy jest to godne miejsce dla tablicy i czy można tu z powagą organizować rocznicowe spotkania kombatantów i weteranów Wojska Polskiego? Czyżby w ten podstępny sposób władze samorządowe Wrocławia chciały przemilczeć powojenną defiladę zwycięstwa? To pytania do prezydenta  Wrocławia.

płk w st. spocz. Krzysztof Majer

Wytępić Polaków

Wszystkim moim znajomym wciąż powtarzam, że gdyby wojna trwała rok czy dwa lata dłużej, to nas by nie było. Nie wierzą i dalej bredzą o tym, jacy straszni byli Rosjanie. I nic nie zmieni ich stanowiska, bo pomimo wykształcenia mentalnie nie są w stanie zmienić swojego widzenia świata…

Ewa Gąsowska

Na wojence nie jest ładnie

Pochodzę z Zagłębia Dąbrowskiego. Miałam 10 lat, kiedy zaczęła się II wojna światowa. Dobrze pamiętam nastrój poprzedzający wybuch wojny. Hasła głosiły: „Silni, zwarci, gotowi!”, „Nie oddamy nawet guzika Hitlerowi!”, „Z nami Anglia i Francja, z którymi mamy sojusze!”. Było wesoło i patriotycznie. W szkole śpiewaliśmy: „Nikt nam nie ruszy nic, nikt nam nie zrobi nic, bo z nami Śmigły, Śmigły Rydz”. Ale 1 września nie poszliśmy do szkoły. Za to usłyszeliśmy warkot bombowców lecących na Warszawę. A pierwszymi słowami, jakie poznałam w obcym języku, były: Halt! Hände hoch! Raus polnische Schweine! Piszę o tym, dlatego że ogarnia mnie zdziwienie, gdy obserwuję narastanie euforii podobnej do tej sprzed lat. Pobrzękiwanie szabelką i powtarzanie: „Jak to na wojence ładnie”. „Jacy jesteśmy silni!”. „Jakich mamy sojuszników!” Na słowa pana prezydenta: „A silniejszego się nie boimy…”, odpowiem zaś: ja bym wolała z silniejszym się dogadywać, nie prowokować go i z nim nie zadzierać. Może to nowym pokoleniom wyszłoby na dobre.

Regina Gierakowska-Straus,Warszawa

 

Wydanie: 37/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy