Listy od czytelników nr 37/2017

Listy od czytelników nr 37/2017

Trzeba mówić o odpowiedzialności
Ze zdziwieniem przeczytałem artykuł Roberta Walenciaka „Miał być zamach stanu, wyszła rewolta” (PRZEGLĄD nr 35). Dlaczego ze zdziwieniem? Bo red. Walenciak dobrze zna kulisy zamachu na Edwarda Gierka. Wielokrotnie uczestniczył w dyskusjach na ten temat, przeprowadził w telewizji wiele rozmów ze świadkami historii, aż tu nagle pojawia się tekst, z którego nic nie wynika, a właściwie autor zdradza czytelnikom, że ma wątpliwości związane ze wszystkim, co wcześniej powiedział czy napisał.

Tekst jest próbą rozgrzeszenia tych członków kierownictwa PZPR, którzy w roku 1980 pociągali za sznurki prowadzące do zmian w Polsce. Dziś część z tych osób już nie żyje, część odgrywa rolę kozłów ofiarnych obarczonych odpowiedzialnością za wszystko, co najgorsze w Polsce. Część w spokoju dożywa swoich dni.

Najwyższa więc pora powiedzieć całą prawdę. Gierek został wytypowany przez dostojników establishmentu PZPR na kozła ofiarnego, którego można obarczyć odpowiedzialnością za całe zło, które dotknęło Polaków w roku 1980 i latach następnych.

Usiłowałem mu to wytłumaczyć w ostatnich dniach przed obaleniem. On jednak święcie wierzył, że to niemożliwe, bo jego współtowarzysze z najwyższego kierownictwa nigdy by mu tego nie zrobili.

Szczegóły zawarte są w mojej książce „Apokalipsa według Pawła. Jak zniszczono nasz kraj” opublikowanej przed rokiem przez Wydawnictwo WEKTOR, przemilczanej przez media.

Paweł Bożyk

Jednym korzyści, drugim koszty
Na marginesie sprawy sprzedaży mieszkań pracowniczych dawnej Telekomunikacji Polskiej SA wraz z lokatorami przez spółkę Orange Polska, następcę TP SA (PRZEGLĄD nr 35), mam pytanie: jak to się stało, że przy podziale przedsiębiorstwa Polska Poczta Telegraf i Telefon jego majątek trafił do Telekomunikacji, a Poczta Polska została z niczym, a nawet musiała płacić TP SA za gmachy, które od zawsze były pocztowe? Czy ktoś może wyjaśnić, jak doszło do tego, że firmę podzielono na część dochodową, z majątkiem, który następnie sprzedano, oraz na część deficytową, która została w rękach państwa, a deficyt pogłębiały jeszcze płatności dla wydzielonej i sprzedanej prywatnemu inwestorowi Telekomunikacji?

Zdzisław Nowak

Wydanie: 37/2017

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy