Listy od czytelników nr 45/2015

Listy od czytelników nr 45/2015

PKO BP też w InPoście

Po lekturze notatki „Kapitalizm a la Brzoska” (PRZEGLĄD nr 43) mam refleksję o tym, ile kłopotów mają obywatele po przekazaniu InPostowi doręczania korespondencji sądowej. Winne są jednak również firmy państwowe oraz te, w których skarb państwa ma swoje udziały. Nie tylko Jarosław Gowin jako minister sprawiedliwości narobił głupstw. W mojej miejscowości w jednym budynku mieszczą się urząd pocztowy i oddział PKO BP. Kto obsługuje bank? Myślicie, że Poczta Polska? Ależ skąd! In Post! Czy to nie głupota?

Tadeusz Nowosielski

Sejm bez lewicy

Nie sądziłam, że zobaczę Sejm bez lewicy. Pani Nowacka wygrałaby, gdyby za jej plecami nie stali panowie Miller, Czarzasty i Palikot. Także gdyby Leszek Miller nie przeforsował kandydatury Magdaleny Ogorek w wyborach prezydenckich oraz gdyby po wyborach samorządowych nie spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim w sprawie rzekomych fałszerstw wyborczych.

Stasia Podrucka

Lewica musi wrócić do korzeni

Jeśli lewica myśli o przyszłości, musi pozostać zjednoczona i swoimi działaniami wrocić do korzeni.Tak, tak – do korzeni. A to oznacza pracę u podstaw. Pracę z najbiedniejszymi i wykluczonymi. Ktoś powie, że to nie czasy tworzenia ochronek i zbiorek na mleko dla sierot. Ależ tak, żyjemy w czasach, w ktorych dramatycznie rośnie przepaść między biednymi a bogatymi. Jeśli lewica nie zejdzie do biednych i nie zacznie realnie dla nich działać na ich podworkach, dając jakąkolwiek pomoc, zawsze już pozostanie na marginesie i lewicą będzie wyłącznie z nazwy.

Grzegorz Kowalczyk

Po raz pierwszy od „odzyskania wolności” kandydaci prawicy nie pomstowali na Polskę Ludową. Okazało się, że jednak można robić kampanię wyborczą bez plucia pod wiatr. Jednak w nowej sytuacji czuję się trochę nieswojo…

Marek Lewandowski

Słowo narzędziem manipulacji

Skąd w nas tyle nienawiści – zastanawia się Jacek Santorski w rozmowie z Tomaszem Jastrunem (PRZEGLĄD nr 41). Słowo przestało być narzędziem komunikacji, a stało się narzędziem psychomanipulacji i marketingu. W sądach wartościujących słowo jest dziś instrumentem walki politycznej.

Starsza

Przyczyny wodnej zapaści

Moje doświadczenie jako inżyniera hydrotechnika pozwala dopowiedzieć parę słów w sprawie gospodarki wodnej. Obecna sytuacja jest tragiczna nie tylko z powodów, które podał autor artykułu „Wody jak na lekarstwo” (PRZEGLĄD nr 37). Jest ona także skutkiem polityki kadrowej prowadzonej przez resort odpowiedzialny za tę dziedzinę oraz nieprawidłowego kształcenia. Studenci nie mają praktyk, w tym sześciotygodniowej praktyki na budowie, by „ręką dotknąć rzeki”, nie ma też dobrze zorganizowanych rocznych staży po zakończeniu studiów. Nie ma co się dziwić, że kilka lat temu nowy prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej jako swoje dotychczasowe dokonania wymieniał pracę w dziale kanalizacji na lotnisku i jakiś kontrakt za granicą. Dyrektorem krakowskiego zarządu została była główna księgowa. Kolejne nieszczęście to rozbicie kompetentnego biura projektów Hydroprojekt. To była instytucja, w której nie tylko sporządzano koncepcje zbiorników i sposobu zagospodarowania zlewni oraz perfekcyjne projekty techniczne, ale też gromadzono doświadczenia i literaturę, prowadzono kompetentnie nadzory autorskie itd. Dzisiaj obowiązuje przetarg na wykonanie projektu, a w nim najważniejszym kryterium jest cena. Nie ma komisji oceny projektów, w której projektanci z ekspertami toczyli ciężkie boje. Kolejnym nieszczęściem są ekolodzy, ale nie wszyscy, lecz ci, którzy uważają, że wszystkie rzeki powinny być takie jak za króla Ćwieczka. Co do małej retencji w rozumieniu gromadzenia wody, kiedy jest jej nadmiar, i korzystania z zapasów, kiedy jest jej deficyt. Jest to sposób pomocniczy, ale mógłby nieść wiele dobrego. Warunek konieczny, to stworzenie koncepcji przez fachowców znających teren. Jeśli robi to jakiś domokrążca z innego terenu (dla Beskidu Niskiego koncepcję sporządzała Warszawa), to rezultat może być tylko jeden. Wyszło coś, co z właściwą małą retencją nie ma nic wspólnego. Małe stawki w lesie mogą służyć płazom do rozmnażania, ale nic poza tym. Inny element tej „małej retencji” – zamiana przepustów na przejazdy w bród na terenie Beskidu – powinien być pokazywany jako rozwiązanie kuriozalne. Wydano kupę pieniędzy i zapewne je rozliczono. O efektach jednak lepiej nie mówić.

Stanisław Szpila, Nowy Sącz

Wydanie: 45/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy