Listy od czytelników nr 47/2016

Listy od czytelników nr 47/2016

Kukliński nie zasłużył na generalskie szlify
Przykro mi z powodu podjętej przez prezydenta Andrzeja Dudę decyzji o pośmiertnym awansowaniu Ryszarda Kuklińskiego do stopnia generała brygady. Człowiek ten, nosząc mundur oficera Wojska Polskiego, był przecież szpiegiem. Znajomi oficerowie, którzy byli w Wietnamie, mówili mi, że zwerbowanie Kuklińskiego przez służby amerykańskie nastąpiło w znany od lat sposób, tym bardziej że lubił on kobiety. Jednym z mitów dotyczących Ryszarda Kuklińskiego jest to, że działał z pobudek ideologicznych. Trudno w tę ideowość uwierzyć, mając na uwadze wartość dóbr, którymi dysponował (segment, jacht, samochód). Tym boleśniejsza jest sprawa wypłacenia mu przez rząd Jerzego Buzka – bez wyceny biegłych i postanowienia sądowego – 2 mln zł zadośćuczynienia za pozostawione w kraju dobra.

Anna Janicka, Warszawa

Komitywa
W PRZEGLĄDZIE nr 45 red. Jerzy Domański stwierdził w kwestii ekshumacji: „nieśmiałe uwagi krytyczne niektórych biskupów o łamaniu uświęconego tabu (…) pokazują, jak silna jest dziś komitywa Kościoła z władzą”. Widocznym przejawem więzi kapłanów z pisowcami jest diametralna zmiana retoryki w sprawie katastrofy smoleńskiej. Hierarchowie chłodno analizują, co jest korzystne dla Kościoła.

Uznali dalsze brnięcie w tezy o spisku i zamachu za nonsensowne i powiedzieli: basta. W trakcie obchodów zarówno 78., jak i 79. miesięcznicy w homiliach używano określenia „zginęli w katastrofie”. Usunięto szeregowych księży asystujących prezesowi. On sam ani razu nie powiedział o „poległych”. Pozwolił sobie tylko na „dojdziemy do prawdy”. Teraz przyjdzie hierarchom zmierzyć się z ministrem Antonim w sprawie „apelu poległych”. Warto śledzić przebieg tych zapasów. W wystąpieniu, bardzo krótkim, przed Pałacem Namiestnikowskim prezes enigmatycznie nadmienił o zaprzestaniu kiedyś obchodów. 80. miesięcznica będzie doskonałą okazją. Chyba że Episkopat zezwoli na jeszcze kilka.

Karol Piekajtis, Warszawa

Spinacze i czarnowidzenie
No i co najlepszego pan Tomasz Jastrun narobił?! Toć trzeba być odpowiedzialnym za to, co się pisze! Żyłam sobie spokojnie, nie wadząc nikomu; co pod nogami – niewiele mnie obchodziło, chyba że pięć groszy żywą gotówką, to podniosłam. A tu nagle napisał pan Jastrun, że świat jest pełen spinaczy i jest człek, co owe spinacze dostrzega i zbiera!

I to się okazało zaraźliwe! Nieuleczalne nawet! I ja odtąd z nosem przy ziemi jak ogar jakiś! Do sklepu droga dwa razy dłuższa się zrobiła. Ach, jak się ucieszyłam, gdy w końcu znalazłam, i to jaki ładny, czerwony! Teraz mam już 17. I nic nie wskazuje, że na tym koniec…

A skoro już jestem przy głosie, to cały czas trzymam kciuki za zdrowie pana Jastruna, albowiem PRZEGLĄD zaczynam od jego felietonu i bardzo jest podbudowujące posłuchać mądrego człowieka. Nawet jak „czarnowidzi”, bo to świadczy o tym tylko, że jasno widzieć sprawy potrafi.

Hanna Krakowiak

Wydanie: 47/2016

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy