Listy od czytelników nr 48/2017

Listy od czytelników nr 48/2017

Ciąg dalszy demolki wojewody
Artykuł o zmianach nazewnictwa ulic w stolicy (PRZEGLĄD nr 47) warto uzupełnić informacją o tym, że wojewoda Sipiera przemianowuje ulicę Franciszka Bartoszka na ulicę Stanisława Pyjasa. Fakt, Bartoszek był komunistą. Zginął jako oficer GL w 1943 r. w potyczce z Niemcami. Był też zasłużonym pracownikiem Muzeum Narodowego, który wraz z prof. Lorencem od września 1939 r. uczestniczył w ratowaniu polskich skarbów narodowych z Zamku Królewskiego i Muzeum Narodowego. Między innymi Bartoszkowi zawdzięczamy to, że po 1945 r. tak dużo polskich skarbów wróciło do obiegu publicznego. Pozbawianie zasłużonego dla kultury patrioty patronatu nad ulicą w Warszawie to nie absurd, ale zbrodnia dokonana na historii i kulturze. To także głupota. A kim dla stolicy jest Stanisław Pyjas?! Jakże pasuje tu do pseudonaukowców z IPN i do wojewody wypowiedziany wprawdzie w innym kontekście cytat z Marii Konopnickiej „Pójdź dziecię, ja cię uczyć każę”.

Sławomir Gołębiowski

Herbert zamiast Kruczkowskiego
Trudno sobie wyobrazić, żeby Zbigniew Herbert triumfował w zaświatach z tego powodu, że stawia się go na cokole odebranym Leonowi Kruczkowskiemu. Jeżeli coś odczuwa, to raczej zażenowanie i wstyd. Z niechęcią, a nawet pogardą odnosił się koniunkturalistów, ale cenił ludzi o szczerych przekonaniach. Kruczkowski zdobył i poświadczył swoje poglądy trudem całego życia. Jako pisarz przedstawiał je w postaci głęboko przemyślanych własnych dylematów, nigdy jako gotowe i zaczerpnięte z zewnątrz tezy. Nikt, nawet najgorliwszy lustrator tradycji, nie zdoła opisać stanu literatury lat 30. bez wielkiej debaty wokół „Kordiana i chama”. Pierwszym powojennym dziełem polskiej dramaturgii, które zyskało międzynarodowy rozgłos, byli „Niemcy”. Oderwaną od ludzi dyktatorską władzę problematyzował dramat „Śmierć gubernatora”.

Herbertowi wyrządzono krzywdę. Wskazując tablicę z nową nazwą ulicy, warszawiacy będą mówili: „O, ten poeta przegnał stąd Kruczkowskiego”. Nie zawsze przyniesie to spodziewany zysk, Herbert zasługuje w Warszawie na lepszy los.

Andrzej Lam

Fałszowanie historii
O miejscach pamięci poświęconych 2. Armii Wojska Polskiego na Dolnym Śląsku dyskutował Klub Dobrej Pamięci we Wrocławiu. Oprócz cmentarzy żołnierzy Armii Czerwonej i żołnierzy polskich jest w regionie kilkadziesiąt pomników, obelisków i tablic upamiętniających szlak bojowy 2. Armii Wojska Polskiego. Ich stan zależy w dużej mierze od woli lokalnych samorządów. Jedne są konserwowane, drugie zapomniane, dewastowane lub usuwane. Jeszcze inne znajdują się teraz na terenach prywatnych. Na przykład prawicowe władze Lubina usunęły tablicę poświęconą 2. Armii WP. Na terenach Dolnego Śląska osiedliły się tysiące byłych żołnierzy 1. i 2. Armii WP. Jest ich coraz mniej, ale to oni tworzyli prawdziwą wojenną i powojenną historię tych ziem.

Tymczasem zgodnie z wytycznymi IPN z listy patronów ulic usuwa się np. 2. Armię WP, nazwiska dowódców tamtego wojska. W ich miejsce patronami ulic w dolnośląskich miastach stają się „żołnierze wyklęci”. Im funduje się tablice pamiątkowe, choć ich rola w wyzwalaniu i zagospodarowaniu tych ziem była żadna. Wobec odgórnej polityki zacierania historii tych ziem i pisania jej według wizji PiS władze lokalne są bezradne. Można tylko mieć nadzieję, że PiS nie posunie się do udowadniania, że Wrocław został odbity z rąk Armii Czerwonej przez „żołnierzy wyklętych”, choć fałszowanie historii regionu idzie w tym kierunku.

Klub Dobrej Pamięci

Rewolucja nie była dziełem przypadku
Mieszane uczucia wzbudziła we mnie rozmowa z prof. Jewgienijem Siergiejewem. To dobrze, że nie próbuje się umniejszać roli rewolucji październikowej, sprowadzać jej do przewrotu czy puczu. Natomiast porównanie do Wielkiej Rewolucji Francuskiej ma uzasadnienie tylko wtedy, gdy chodzi o skalę i wagę tych wydarzeń. Nie ma jednak analogii w kwestii narodowej. Rewolucja francuska miała na celu rozszerzenie idei narodu na wszystkie klasy, nie ograniczając jej do arystokracji. W Rosji ten proces nastąpił wcześniej. To była rewolucja radziecka, nie rosyjska, miała ogarnąć cały świat. Rosja była najsłabszym ogniwem łańcucha kapitalizmu i imperializmu, które międzynarodowy ruch socjalistyczny postanowił przerwać i stamtąd zacząć rozprzestrzenianie rewolucji na cały świat. O rewolucji rosyjskiej można by mówić jedynie w kontekście stalinizmu, który był zdradą i zaprzeczeniem ideałów października. Stalin restaurował carską moralność i obyczajowość, za jego rządów wrócił wielkoruski szowinizm, którego zniszczenie było celem bolszewików.

Damian Polak

Wydanie: 48/2017

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy