Listy od czytelników nr 49/2015

Listy od czytelników nr 49/2015

Stenogramy pogrążają nieudaczników

„Zabrakło pięciu głosów. Ziobrę uratowała frekwencja. Nieobecnych było dziewięciu posłów PO, m.in. Ewa Kopacz i Radosław Sikorski, i ośmiu PSL, m.in. Waldemar Pawlak i Janusz Piechociński”, czytam w tekście „Ujawnione stenogramy pogrążają Ziobrę” (PRZEGLĄD nr 48). Brakujące głosy nie musiały należeć do koalicji rządzącej. Godna uznania jest delikatność, z jaką nie wspomina się aktywności poselskiej lewicy w tym głosowaniu. Ale pamiętamy, że na sali sejmowej nie było wtedy Jana Cedzyńskiego, Tadeusza Iwińskiego, Artura Ostrowskiego, Jerzego Borkowskiego i Michała Kabacińskiego. Tej piątce z Wiejskiej zabrakło czasu i ochoty, aby zagłosować. Zapewne byli zajęci kampanią wyborczą, bo wszyscy, jak jeden mąż, raczyli kandydować do Sejmu z list Zjednoczonej Lewicy…

Wojciech Wróblewski

SLD był lewicą tylko z nazwy

Krzysztof Janik w tekście „Quo vadis, lewico”(PRZEGLĄD nr 48) zastanawia się nad przyczynami klęski lewicy. Moim zdaniem, SLD stracił kontakt z rzeczywistością. Myśleli, że zawsze będą w Sejmie. Liczyli na swój elektorat. A elektorat się podzielił: część poszła do Razem, część głosowała na inne partie. SLD był lewicą tylko z nazwy. Nie bronił kobiet. Posłów Sojuszu zabrakło, gdy matki dzieci niepełnosprawnych protestowały w Sejmie. Widziałam tylko PiS. Dla mnie największą porażką była kandydatka na prezydenta. To najbardziej pogrążyło SLD. Potem była tylko jazda w dół bez trzymanki. A jeszcze filmik w internecie, pokazujący, jak ksiądz kropił busy SLD. Odsunięcie młodych. Tylko w tle panowie Miller, Czarzasty i reszta kompanii. Nie słyszałam nic o samotnych matkach ani o emerytach. A teraz PiS rozwala instytucję pilnującą demokracji w Polsce. Gdzie jest SLD? Nie widzę ich. Trzeba przełknąć porażkę i zacząć mówić. Stać na straży demokracji i wolności. A gdzie w tym jest SLD?

Stasia Podrucka

Czechy zamiast Bawarii

„Zrobimy z Polski drugą Bawarię” – taki tytuł jest na okładce PRZEGLĄDU nr 47. O ile dobrze pamiętam, w ostatnim 25-leciu mieliśmy być Japonią, potem Irlandią. Teraz Bawarią. A ja wolałabym, żebyśmy się wzorowali np. na Czechach. Ale to chyba zbyt wygórowane zachcianki…

Ewa Gąsowska

W Bielicach flagi wiszą na co dzień

Dlaczego 11 listopada Polacy ciągle nie wywieszają flag narodowych, pyta PRZEGLĄD (nr 47). Trzeba przypomnieć, że Ustawa z dnia 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej określa jednoznacznie, czym jest flaga państwowa, jak mają być rozmieszczone barwy Rzeczypospolitej Polskiej, jakie są wymiary flagi i m.in. w art. 5.2 określa, kto ma prawo używać barw Rzeczypospolitej Polskiej. Natomiast w Kodeksie karnym (art. 137 par. 1) znieważenie, niszczenie, uszkadzanie lub usuwanie flagi Polski to występek zagrożony karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Podobnie chronione są godło, sztandar, chorągiew, bandera lub inny polski znak państwowy. Oglądając transmisje sportowe lub demonstracje różnych grup pracowniczych oraz uczestnicząc w imprezach masowych, widzimy, że barwy narodowe, w tym flagi, służą m.in. jako billboardy do umieszczania nazw miejscowości lub różnych haseł. Z kolei wiele wywieszonych flag narodowych jest zabrudzonych, porwanych i postrzępionych – niestety, często na szkołach i instytucjach publicznych. Co na to służby, komentatorzy, politycy i inni? Nie szanujemy jako społeczeństwo siebie, naszej historii, a przede wszystkim tych, którzy poświęcili życie dla Polski, dla których nasze barwy, godło były wręcz relikwią. Mamy jeszcze do czynienia z flagą czy już nie? Dlaczego tak się dzieje? Dr Bartosz Rydliński stwierdza, że „Polacy nie mają zwyczaju manifestować swojego przywiązania do flagi i barw narodowych”, a prof. Wojciech Łukowski, że „ludzie boją się, że wywieszenie flagi będzie odebrane nie jako przejaw autentycznego patriotyzmu, ale jako demonstracja skrajnych poglądów”. A ja odpowiem tak: skończmy z polityką historyczną, zgodnie z którą II wojna światowa zakończyła się w 1989 r., nie było żołnierzy polskich walczących na froncie wschodnim, a jedyny ruch oporu to AK i żołnierze wyklęci. Uczmy historii prawdziwej i szacunku dla tych, którzy przez wieki walczyli o wolność i wielkość Polski, a wtedy kolejne pokolenia, i mam nadzieję obecne, zrozumieją, czym są barwy narodowe. U mnie na wsi bardzo wielu mieszkańców ma wywieszone (czyste i niepostrzępione) flagi narodowe nie od święta, lecz na co dzień, i nie dlatego, że mamy skrajne poglądy, lecz z potrzeby serca i jako przejaw patriotyzmu.

Adam Pietras, Nowe Bielice

Jak dyskutować o migracji?

Prof. Bronisław Łagowski ubolewa, że spór o migrację toczy się w Polsce bez związku z tym, co napisano na ten temat w ostatnich paru dziesięcioleciach („Walter Laqueur: ostatnie dni Europy?”, PRZEGLĄD nr 45). Mamy świetny dorobek Feliksa Konecznego, twórcy oryginalnej koncepcji cywilizacji. Jego prace należy traktować nie jako prawdę ostateczną, ale jako punkt odniesienia do rozważań o Polsce, Europie, świecie. Nie wierzę jednak, że może dojść do poważnej, bezstronnej dyskusji o tym problemie.

Ryszard Matura

SLD i fotoradary

Po wyrażeniu przez SLD zgody na zabranie fotoradarów strażnikom miejskim powiedziałem sobie, że na wybory już nie będę chodził, bo nie mam na kogo głosować. Jednak przemogłem się i poszedłem. Liczyłem, że lewica dostanie 15% i bez problemów wejdzie do parlamentu. Rozczarowanie spotkało mnie ogromne, ale cóż, życie toczy się dalej. Zgoda SLD na zabranie strażom fotoradarów jest niegodziwością wobec wielu kierowców przestrzegających przepisów. W krajach Europy Zachodniej są setki fotoradarów i tam o nich się nie dyskutuje. Dyskutować można tylko na temat przepisów ruchu drogowego. W naszym zacofanym kraju jest odwrotnie: dyskutuje się o fotoradarach (zarabianie pieniędzy, życie gmin na koszt kierowców itp.), a nie o przepisach ruchu drogowego. Kierowca na naszych drogach to panisko. Fotoradary dał strażom rząd SLD. Ich odebranie oznacza, że mnóstwo ludzi traci pracę (straże zatrudniają ok. 10 tys. strażników i 4 tys. pracowników cywilnych). Dla wielu moich znajomych to dramat, bo gdzie na prowincji znaleźć pracę. Moim zdaniem, w SLD, który podobno zacięcie walczy o miejsca pracy, o skutkach tej decyzji nikt nie myślał. Ustawa jest korzystna dla kierowców, którzy prawo mają w nosie, ale nie przyniesie żadnej korzyści lewicy. Nie tędy droga. W weekend obejmujący Święto Zmarłych na drogach zginęło 30 osób, wiele zostało rannych. Ale kogo to obchodzi, ważne, że strażom zabrano fotoradary.

Andrzej Kościański, Białogard

Mnie SLD podpadł, gdy Miller wysłał nasze wojska do Iraku, zgodził się na więzienia CIA w Polsce i koalicję z PiS w mediach.

Ryszard Łodygowski

Wydanie: 49/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy