Listy od czytelników Nr 5/2016

Listy od czytelników Nr 5/2016

Mord na białoruskim gimnazjaliście
Tomasz Sulima w rozmowie „Prawo do pamięci” (PRZEGLĄD nr 2) mówi o działalności polskiej partyzantki na Białostocczyźnie w latach 40. i 50. Niektóre oddziały partyzanckie, sprzeciwiając się nowej władzy, kierowały swoją nienawiść na Bogu ducha winnych białoruskich mieszkańców i tych Polaków, którzy współdziałali z władzami w podnoszeniu z gruzów zniszczonych miast i wsi. Pamiętam takie wydarzenie z mojego rodzinnego Bielska Podlaskiego. W tamtejszym gimnazjum białoruskim w 1946 r. uczył się w IV klasie Włodzimierz Supruniuk ze wsi Ryboły. W tamtym czasie pracował w tej wsi obywatel radziecki, cywil, który organizował wyjazdy chętnych z Polski do ZSRR. Supruniuk pojechał z nim motocyklem do Zabłudowa. W mieście zatrzymali ich tzw. partyzanci i zabili obywatela radzieckiego. Widząc to, Supruniuk zaczął uciekać. Dopędzili go i zabili niedaleko rodzinnej wsi. Byłem razem z jego kolegami z gimnazjum na pogrzebie. Widziałem gorycz i rozpacz rodziców, zwykłych rolników.
Przypominam to wydarzenie, bo dla zachowania obiektywizmu i uczciwości należy pokazywać i inną stronę tej walki, której nie można nazwać chlubną.
Jerzy Tymiński


Co mi dadzą, to mi zabiorą
Piotr Kuczyński w rozmowie „Pod ciężarem obietnic” (PRZEGLĄD nr 4) ocenia plany finansowe rządu PiS. Odnosi się też do działań poprzedniego rządu. Moim zdaniem, miał on wiele wad i podjął wiele nietrafionych decyzji, ale jednego nie można było mu zarzucić: braku stabilności, chaosu i wprowadzania nastroju destabilizacji w gospodarce, co – jak już widać po zmianach wprowadzonych przez PiS – ma ogromne znaczenie dla zagranicznych inwestorów. Nie sądzę, abym jako zwykły obywatel odczuł pozytywną różnicę za tej kadencji. To, co otrzymam w socjalu (jeśli rzeczywiście to wdrożą), zabiorą mi banki w podwyższonych opłatach, oddam też w wyższych cenach paliwa, alkoholu czy w formie kolejnej daniny z umowy o pracę.

Anonimowy


Brakuje Przeglądu
Albo ktoś lokalnie blokuje sprzedaż PRZEGLĄDU, albo go wykupuje. Poprzedniego i aktualnego numeru nie mogę kupić, choć wcześniej były w tych samych punktach, w których teraz o tygodnik pytałam.
Ewa Marciszyn

Ja w Płocku trafiłem w końcu na PRZEGLĄD na dworcu PKP, bo na całych Podolszycach Południowych nie mieli tygodnika ani w empikach, ani w kioskach Inmedio.

Michał Łuksa


Nie wstydzę się swojego życiorysu
Pytam, kto chce mi wyrwać z życiorysu pierwsze 36 lat, w tym 21 lat aktywnego działania dla społeczeństwa i środowiska, w którym mieszkałem. Żyłem w kraju, którego ustrój jest dziś znienawidzony, ale czułem się Polakiem, a nie wasalem ZSRR. Inicjowałem działania na rzecz rozwoju gospodarczego, kulturalnego i sportowego gminy, powiatu, województwa, a nawet kraju, za co zostałem uhonorowany wieloma odznaczeniami i nagrodami.
Nie wstydzę się swojego życiorysu: tego, że byłem członkiem PZPR, działaczem Ludowych Zespołów Sportowych, Związku Młodzieży Wiejskiej i innych organizacji mających w nazwie słowo socjalistyczny. Ale też nikt nie musi szukać w IPN zapisków na mój temat.
Pytam o jedno – czy my przed prawie 50 laty działaliśmy przeciwko narodowi? Robiliśmy swoje, nie patrząc na to, że trwa właśnie zimna wojna. Wielka polityka nas nie obchodziła.
Czy moim błędem było zjedzenie obiadu i wypicie piwa w hotelu Cristal z Edwardem Osóbką-Morawskim – działaczem socjalistycznym, przewodniczącym Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, członkiem Krajowej Rady Narodowej, premierem Rządu Tymczasowego i Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej? Czy to, że znam osobiście Aleksandra Kwaśniewskiego, jedynego prezydenta RP, który swój urząd sprawował przez 10 lat, Włodzimierza Cimoszewicza, byłego premiera, marszałka Sejmu, ministra spraw zagranicznych, jest grzechem, albo że spotkałem się z byłym marszałkiem Sejmu i premierem, przywódcą lewicy (wcześniej ministrantem) Józefem Oleksym? Moim zdaniem, to ludzie prawi.
Mam doznać amnezji, zapomnieć o ośmiu latach rządzenia i błaznowania przez kroczącą do politycznego niebytu Platformę Obywatelską, która wyprowadziła kraj na bagna? Mam pamiętać tylko czas dzisiejszy? Żyć rzeczywistością biedaka – człowieka od lat mocno schorowanego, od trzech lat bezrobotnego, na zasiłku od 133 do 233 zł miesięcznie?
To ja tropię historię, a nie doradcy w szkolnych mundurkach, którzy życia nie musnęli, a za sprawą powinowactwa lub układów piastowali i piastują różne stanowiska, nic nie robiąc, a tylko ciągnąc wielką kasę. Ta forma działania rządowej machiny się nie zmieniła. Społeczeństwo liczyło na wyraźniejszą poprawę, a tymczasem minister Macierewicz powołał na doradcę w tak ważnym dla obronności kraju MON 20-letniego nieopierzonego szczygła. Inni pewnie też podobnie postępowali, powołując nie tylko młokosów. Jeśli ma być tak dalej, to protestuję! Będę krzyczał: wróć PRL-u!
Nie chcę płynąć na fali hipokryzji. Wierzę, że Prawo i Sprawiedliwość stać, by Polskę wyprowadzić na prostą. Żeby tak się stało, musimy skończyć z obłudą!
Jeśli chcecie Państwo przesłać pod moim adresem jakieś impertynencje, podaję mejl: ars1953@wp.pl. Miło mi też będzie przeczytać słowa życzliwości. Zapraszam do rzeczowej dyskusji.
Ryszard Świerczewski


W góry tylko z ubezpieczeniem
Co roku media – tak jak PRZEGLĄD nr 2 w tekście „Śmierć czekała na dnie przepaści” – piszą o lekkomyślnych turystach w górach. Moim zdaniem, dopiero obowiązek wykupienia ubezpieczenia zmusi do zastanowienia turystów, którzy bezmyślnie idą w góry, nie zwracając uwagi na warunki. Dlaczego wszyscy mają potem płacić za akcje ratownicze?
Zbigniew Pietrzak


Handel w niedzielę
Na pytanie, „Czy Polacy zaakceptują zakaz handlu w niedzielę?” (PRZEGLĄD nr 4) Michał Sadecki, prezes Polskiej Grupy Supermarketów, odpowiada tak, jakby jego stanowisko zależało od naczelnego ideologa III RP: „…należy zastanowić się, czy obecna forma spędzania wolnego czasu na spacerach po galeriach handlowych wnosi jakiekolwiek wartości do relacji rodzinnych”. Brawo, panie prezesie. Na pewno tych słusznych wartości ludziom przybędzie, kiedy będą leżeli w domu przed telewizorem. A szczególnie przybędzie zwalnianym pracownikom i tym nadal zatrudnianym, ale za mniejsze pieniądze. Trzeba było otwarcie powiedzieć, że chodzi o tanią a pokorną siłę roboczą.
Józef Brzozowski


Inwigilacja da pracę
Ciekawe, ile nowych miejsc pracy oznacza wprowadzenie nowej Ustawy o Policji, umożliwiającej znacznie większą kontrolę obywateli. Bo żeby inwigilować wszystko, potrzeba kilku ludzi na jednego inwigilowanego.
Elżbieta Binswanger-Stefańska

Wydanie: 2016 5/2016

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy