Listy i e-maile

Listy i e-maile

Apel w sprawie generała-prezydenta
Popieram „Apel w sprawie generała-prezydenta”. Tylko Aleksandra Małachowskiego stać było na wystąpienie z takim apelem, choć wycierpiał on dużo w stanie wojennym i nie tylko wówczas.
Niemałe „zasługi” w oczernianiu generała mają dziennikarze, którzy pisali i opowiadali bzdury o stanie wojennym, o przetrzymywaniu ludzi na stadionach, o polewaniu zimną wodą, o licznych ofiarach śmiertelnych, którym z powodu wyłączenia telefonów nie można było udzielić pomocy. To wszystko pozostało w pamięci, do dziś jest powtarzane publicznie i nikt tego nie prostuje, także lewica. Czołowych przedstawicieli tej orientacji nie stać nawet na gesty pamięci wobec generała.
Eugeniusz Szyperski, Poznań

Prokurator generalny – niezależny
W „Przeglądzie” nr 28 z 9 lipca 2001 r. zaprezentowane są poglądy prawników: prof. Leszka Kubickiego i adwokata Tadeusza de Virion na temat „Czy minister sprawiedliwości powinien być prokuratorem generalnym?”.
Podzielam pogląd tego drugiego prawnika, że stanowisko ministra sprawiedliwości powinno być oddzielone od stanowiska prokuratora generalnego.
Podporządkowanie Prokuratury Generalnej ministrowi sprawiedliwości jest – w moim przekonaniu – nieporozumieniem. Utrudnia samodzielne funkcjonowanie tego organu i zagraża jego niezawisłości. Prokuratura Generalna jako samodzielny organ państwowy winna podlegać Sejmowi. Prokuratora generalnego powinien wybierać Sejm lub też mianować go Prezydent RP. Natomiast minister sprawiedliwości jest politykiem i administratorem zarządzającym sądownictwem.
Prokuratura nie może ograniczać się tylko do ścigania przestępczości, ale prowadzić działania kontrolujące przestrzeganie prawa przez inne organy państwowe, administracyjne oraz samorządy terytorialne.
Prokurator generalny i minister sprawiedliwości łączący te dwa stanowiska nie może kontrolować przestrzegania prawa w swoim resorcie.
Stanisław Syzdek, Rzeszów

Dom pełen kamer
Artykuł Marka Karolkiewicza „Dom pełen kamer” („Przegląd” nr 27) przeczytałem z uczuciem pewnego rodzaju odrazy do francuskich intelektualistów, lewaków i Rady CSA. Tym wybitnym gremiom, dzieciom Marca ’68, wydaje się, że żyją 33 lata temu i mają posłuch w społeczeństwie. Te wspaniałe czasy wolnej miłości i komun minęły. Śmieszne są ich wywody nad szkodliwością „Loft Story” dla psychiki uczestników. Przypomina to trochę reakcję polskich intelektualistów z Rady Etyki i Mediów KRRiTV przed (sic!) emisją polskiej edycji „BB”. Niektórym profesorom wydaje się, że program telewizyjny wypaczy psychikę młodzieży. Efektów tego nie widać, bo był to program, który się skończył. Tylko program telewizyjny. Nie można o tym zapominać i tworzyć z niego zjawiska. „BB” był momentami mdły, denny i prostacki; mógł wywoływać negatywne reakcje, ale – w mojej opinii – gorsze reakcje wywoływały pseudointelektualne wywody przeciwników reality show. Mam nadzieję, że wrogowie reality show posiadają piloty telewizyjne i będą umieli z nich korzystać podczas emisji kolejnych programów tego gatunku.
Łukasz Cieślak, Wrocław

Fałszywa troska rządu
Prawica udaje, że troszczy się o los rodzin, uchwala w Sejmie ustawy o specjalnych dodatkach rodzinnych bez względu na wysokość dochodów, a jednocześnie zmniejsza dotacje dla organizatorów letniego wypoczynku dla dzieci i młodzieży. O 23% podniesiono opłaty za korzystanie z sanatoriów, podnosi się też ceny leków. Jednocześnie w TV informuje się społeczeństwo o odpłatnościach za studia wyższe, wśród których np. na stomatologii trzeba zapłacić 18 tys. zł rocznie!!! Ciekawe, ile polskich rodzin będzie na to stać?
W tym kontekście to, co powiedział Leszek Miller na konwencji programowej, było niewinnym prztyczkiem pod adresem rządu Jerzego Buzka.
Józef Mazur, Elbląg

*
Od lat obserwuję żenujące ataki na generała Wojciecha Jaruzelskiego i ze smutkiem konstatuję brak zdecydowanych reakcji w jego obronie. Dlatego „Apel w sprawie generała-prezydenta” p. Aleksandra Małachowskiego przyjęłam z ogromnym zadowoleniem. Liczę, iż na apel odpowie wielu ludzi, znanych osób, którym „szarpanie” generała nie jest obojętne. Liczę na dalsze mądre wypowiedzi prof. Karola Modzelewskiego i Jacka Kuronia, autorytetów prawnych, jak np. Stanisław Podemski i Tadeusz Zieliński. Liczę również na wypowiedzi rozumniejszej i obiektywniejszej części obecnej generalicji, wszak gen. Jaruzelski jest jednym z nich.
Danuta Stępień, Katowice

*
Protestuję przeciwko wciąganiu gen. Jaruzelskiego w dramat gdański z 1970 roku. Oskarżenie to uważam za niesłuszne, tendencyjne, upolitycznione – służące jedynie pognębieniu tego szlachetnego człowieka przez jego przeciwników politycznych.
Jednocześnie wyrażam swój szacunek dla tego wielkiego patrioty, który walczył o Polskę, przeszedł cały szlak bojowy i wziął odpowiedzialność za los narodu, ratując go przed walką bratobójczą i ewentualną interwencją wrogich armii.
Janina Poniatowska, Białystok

*
W nawiązaniu do treści apelu p. Aleksandra Małachowskiego, ogłoszonego „w sprawie generała-prezydenta”, wyrażam moje szczere oburzenie oraz niesmak wobec bulwersującego postępowania Warszawskiego Sądu Okręgowego w sprawie gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
Prowadzony tendencyjnie proces przeciw generałowi jest haniebny. Ostatni, jak na razie, „akt” sprawy ukazuje żenujące braki w wykształceniu etyczno-zawodowym autorów procesu.
Jestem prawnikiem wychowanym przez znakomitych, przedwojennych profesorów; nie wiem, gdzie kształcono sędziów proces ten prowadzących.
Jest to sprawa żenująca dla nauczania, nauczanych i nauczających. Jakie wartości moralne wyniesie z aktualnie nauczanej historii młody człowiek, gdy jako dorosły dotrze do tzw. prawdy z tamtych lat?
A może ta sprawa mieści się po prostu w ramach miłości chrześcijańskiej?
Wanda Gizela Lewicka, ppor. Armii Krajowej,
Wrocław
Zablokować Szczecin – cd.
W nr 26 „Przeglądu” informacje zatytułowane „Zablokować Szczecin” zakończyliście na dacie 19 marca 1988 r. Sprawa przecież miała ciąg dalszy. Umową PRL z NRD z 22 maja 1989 r. zostały rozgraniczone obszary morskie w Zatoce Pmorskiej, co zostało potwierdzone traktatem RP z RFN 14 listopada 1990 r.
dr Zenon Knypl, knypl@currenda.pl

A jednak ”większa połowa”…
Popieram w całości artykuł napisany przez panią Katarzynę Marię Piekarską. Dlaczego konsekwencje wszystkiego, co dotyczy ciąży i wychowywania dzieci ,ma ponosić wyłącznie matka? A gdzie ojciec? – myślę, że jest to wynik tego, iż te nonsensowne ustawy uchwalają i wprowadzają w życie „ci wspaniali mężczyźni”, i to w wieku starszym. Wiele pytań, brak odpowiedzi.
Łucja Jawornicka, Ustka

Firma Curuś
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam artykuł „Firma Curuś” („P” nr 26). Sprawy poruszone w artykule, dotyczące pomysłowości i przedsiębiorczości głównego bohatera nie są mi obce. W roku 1997 w moim bezpośrednim sąsiedztwie powstały trzy inwestycje. Choć zgodnie z prawem mogłam się wypowiedzieć w ich sprawie, to w każdym przypadku mnie pominięto.
1. Graniczę z sąsiadem bezpośrednio na długości 100 metrów, jednakże nie jestem jego sąsiadką, ponieważ w identyczny sposób jak w artykule podzielił swoją posiadłość i w ten sposób przestałam być stroną w postępowaniu. Mimo iż otrzymał pozwolenie na przebudowę budynku na cele mieszkalne, dobudował sobie piętro o powierzchni 200 m kw. oraz ogromną klatkę schodową. Inwestycja ta pozbawiła mnie słońca przez większą część roku, a front mojego domu zwrócony jest teraz w stronę muru z oknami od toalet.
2. Na mojej ulicy budowano kanalizację. Inwestorem było miasto Przemyśl. Z ulicą graniczę bezpośrednio na długości 33 metrów, jednakże i w tej sprawie zostałam pominięta. Kanalizacja spowodowała zaburzenie naturalnych stosunków wodnych, przez co po zakończeniu tejże inwestycji w mojej piwnicy stoi woda.
3. Po drugiej stronie ulicy został zbudowany dom niezgodnie z zatwierdzonym projektem. Zamiast poddasza zostało dobudowane dodatkowe piętro, co również powoduje zacienianie mojej posesji.
Wszelkie moje interwencje w obronie swoich praw w Urzędzie Miejskim w Przemyślu, w Nadzorze Budowlanym od Przemyśla przez Rzeszów po Warszawę nie odniosły żadnego skutku, wręcz przeciwnie. Rodzina moja mieszkająca w Przemyślu (na stałe mieszkam we Francji) jest od tej pory dyskryminowana i szykanowana.
Krystyna Klemiaczyc-David, Przemyśl

Wydanie: 30/2001

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy