Łukasz Cieśla wśród dzikich

Łukasz Cieśla wśród dzikich

Tego widoku nie da się zapomnieć. Poznań, próba samobójcza prokuratora Mikołaja Przybyła. I reakcja dziennikarzy obecnych na konferencji. Grupka zdziczałych ludzi, filmujących ofiarę i dzwoniących do redakcji. Brak skrupułów. Zero chęci udzielenia pomocy ofierze. Z jednym wyjątkiem. Jedynym sprawiedliwym wśród zgrai dzikusów był Łukasz Cieśla z „Głosu Wielkopolskiego”. Nie zrobił nic wielkiego. Po prostu podbiegł do ofiary i próbował ją ratować. Elementarz człowieczeństwa. Niestety, tylko jeden dziennikarz zachował się jak człowiek. Murowany kandydat do nagrody „Pressa”. A reszta? Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 03/2012, 2012

Kategorie: Przebłyski