Manifa tak. Sekta nie

Manifa tak. Sekta nie

Lud nie dorósł? A może organizatorzy odfrunęli za wysoko? Takie pytanie zadała nam czytelniczka, która regularnie chodzi na warszawskie Manify. No cóż. Przykro pisać, ale ten kryzys widać gołym okiem. Wygląda na to, że tegoroczni organizatorzy Manify pomaszerowali w stronę sekty. Szkoda, bo jeszcze parę lat temu aktywnych przy Manifach było wiele, jak to się nie za ładnie mówi, podmiotów. W tym roku nie było wyborów, więc kandydatki na prezydenta RP, senatorki, posłanki itp. w większości nie dopisały. Co przecież i tak nikogo nie zaskoczyło. Nie tylko one nie przyszły. Zabrakło wielu innych, bo… nie za bardzo było wiadomo, po co ludzi zwoływano. Idea wyrażona w tegorocznym haśle Manify „Aborcja w obronie życia” niewielu zachęciła. A wielu zniechęciła. Nie, żeby byli przeciw. Ale jest chyba dużo innych problemów, które lud lewicowy, liberalny, związkowy, pozarządowy itd. chciałby wykrzyczeć. Chciałby, ale nikt z nim nie chce rozmawiać. Manifa była więc nie tylko zmarnowaną okazją, ale czymś znacznie gorszym. Pokazem słabości, bezradności i bezbronności środowisk, które ma na sztandarach. Jaki z tego wniosek? Za rok na 8 marca trzeba będzie się mocno zorganizować i potrząsnąć władzą. I opinią publiczną też. Samo się nie zrobi. Potrzebna jest „dobra zmiana”. Pomożemy.

Wydanie: 11/2016 2016

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy