„Misjonarze” atakują Ordyńskiego

„Misjonarze” atakują Ordyńskiego

Jakaż bryndza kadrowa musi być w rodzince pisowskich mediów, że do walki o standardy i misję w Polskim Radiu rzucono Krzysztofa Czabańskiego i Stanisława Janeckiego? Toż nie było w tej dużej grupie nikogo lepszego? Nikogo kto by swoim nazwiskiem nie śmieszył publiczności mówiąc o wartościach? Dinozaury co prawda wyginęły, ale prawicowe dinozaury mają się jak widać dobrze. Nie dziwota, bo wielkie były ich zasługi dla PiSu w czasach gdy jeden rządził Polskim Radiem, a drugi nie wychodził ze studia dając bohatersko odpór licznym przecież wrogom partii. Prezes K. pamięta jak przetrzebiono Polskie Radio z niesłusznych politycznie fachowców. I docenia tę rzeźniczą robotę. Gorzej ze słuchaczami, którzy mają Czabańskiego za najgorszego prezesa w długiej historii radia. A Janecki nie zdążył pogrzebać „Wprostu” tylko dlatego, że tygodnik przejął nowy właściciel. Było, minęło.
Teraz PiS rzucił ich na niedzielną audycję „W samo południe”. Audycję prowadzoną przez Jana Ordyńskiego, mądrego i kompetentnego dziennikarza z udziałem takich tuzów jak Daniel Passent, Waldemar Kuczyński, Andrzej Jonas czy Tomasz Jastrun. Czy Ordyński i jego goście mogli się tym pisowszczykom podobać? A w życiu. Drą więc szaty i protestują. Na szczęście Polska to jeszcze nie dziki zachód PiSu. Nie ma też rewolwerów by problem rozwiązać jak w westernie. W samo południe.

Wydanie: 35/2011

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy