Może ktoś chce być syndykiem?

Może ktoś chce być syndykiem?

Syndyk to ma klawe życie. Jak cysorz w piosence Tadeusza Chyły. Ale niektórzy mają tak dobrze tylko do czasu. I to nawet wtedy, gdy są ważnymi wiceprezesami aż dwóch stowarzyszeń syndyków. Jak choćby Tomasz S. W takiej postaci występujący w komunikatach CBA i prokuratury. A jako Tomasz Sadowski w komunikatach spółki PMPG Polskie Media, gdzie jest zatrudniony jako wiceprezes zarządu spółki. PMPG Polskie Media, która wydaje tygodniki „Wprost” i „Do Rzeczy”, zaprzeczyła, by zatrzymanie wiceprezesa przez CBA miało związek z jego działalnością w spółce.
Zdaniem prokuratury, Tomasz S. wydał ponad 1,2 mln zł ze środków dwóch spółek, w których był syndykiem. Kasa poszła na usługi, których albo w ogóle nie było, albo ich ceny były zawyżone. Sam syndyk, czyli Tomasz S., miał zawłaszczyć ponad 1 mln zł. Wypuszczono go z aresztu za kaucją pół miliona złotych. Nie przyznaje się do winy.
Swoją drogą nie można mu odmówić pracowitości. Haruje chłop w tylu miejscach naraz. I to rozrzuconych po całej Polsce. A jacyś upierdliwcy czepiają się drobnej bańki. Mamy propozycję dla PO. Tylu młodych szuka pracy, może by więc otworzyć zawód syndyka dla wszystkich chętnych. Coś nam mówi, że będzie duże zainteresowanie robotą Tomasza S.

Wydanie: 30/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy