Na kolejne urodziny

Na kolejne urodziny

Wieczór autorski w miasteczku G. niedaleko Leszna. Wzruszająca niespodzianka. Pod koniec spotkania dyrektorka biblioteki weszła na salę z tortem czekoladowym z płonącymi świeczkami, sala wstała, a była pełna, i odśpiewała mi „Sto lat”. Tak w małym G. uświęcono moje 67 lat. Serdecznością ludzi się chwalę, wiekiem nie. Kiedy zdążyłem przeżyć te lata? Są trzy osoby z tygodnikiem PRZEGLĄD w ręku, proszą o dedykację na felietonie. Zaskakuje, że nawet w takich małych miasteczkach tygodnik, przecież o nakładzie nie tak dużym, ma gorących czytelników. Wielu czytających pismo mówi, że przekazuje potem numer znajomym, a oni dalej, więc czytających jest o wiele więcej, niż wynosi liczba sprzedanych egzemplarzy.

W miasteczku nie ma hotelu, więc śpię w domu znajomych dyrektorki. Gospodyni dzieli w gminie pieniądze z Unii, a gospodarz jest geodetą. Kolacja i rozmowy oczywiście głównie o nieszczęściu, jakie spotkało Polskę. Oburzenie, niesmak i lęk, co to będzie. Podobnie jak w dużych miastach pada pytanie: gdzie są ci wyznawcy PiS? A przecież powszechnie się uważa, że małe miasteczka są matecznikiem tej partii. Gospodarze to kolejni ludzie, którzy mi mówią, że zaczęli myśleć o emigracji. Jak tak dalej pójdzie, znowu będziemy mieć falę wyjazdów z Polski z powodów politycznych. I będzie wyjeżdżać elita tak znienawidzona przez prawych i sprawiedliwych.

Zadziwiająca i coraz głębsza cisza nad katastrofą tupolewa. Szaleję z niepokoju, co się dzieje z podkomisją Macierewicza. Jakie ma dowody na zamach, co z winnymi tej zbrodni? Najwyższy czas coś tu wymyślić, przecież gorliwi zwolennicy PiS to sekta i nie ma takiej bzdury, w którą nie uwierzą. Można popuścić wodze wyobraźni i sobie pohulać.

Wśród zwolenników PiS jest grupa gorliwych, zapewne ok. 10%, którzy się wahają. Obawiają się, że ta partia przesadzi. Paradoksalnie weto prezydenta przekonało ich, że w razie czego prezydent zawetuje najdrastyczniejsze pomysły Kaczyńskiego. Niewykluczone, że dlatego wzrosło PiS w sondażach.

Nie mają końca rozważania, czy Andrzej Duda stał się w końcu prezydentem Dudą, czy nadal jest tylko Dudą. Ludzie ze zdruzgotanym honorem mają jednak w duszy jego szczątki, a one są zaskakująco wrażliwe. To ostatnie wysepki obrony własnej godności. Czy więc Duda, ewentualnie prezydent Duda, zawetował ustawy, broniąc demokracji, czy tylko dlatego, że został urażony przez Ziobrę? Kiedy mój felieton się ukaże, będzie już znana jego propozycja. Ale nawet jeśli zdobędzie się na niesubordynację wobec linii partii, raczej zgodzimy się z Ryszardem Petru, że różnica jest tylko taka, że w jednym przypadku Ziobro personalnie miałby decydować o wszystkim, a w drugim będzie to prezydent.

W pociągu siedzę obok mężczyzny, który podobnie jak ja czyta „Gazetę Wyborczą”, przypadkiem ten sam tekst Romana Kuźniara „Uwaga, totaliści nadchodzą”. Autor opiera się na „Maleńkiej encyklopedii totalizmu” Jana Józefa Szczepańskiego, już od dawna nieżyjącego socjologa, która w punktach opisuje niezbędne warunki ideologicznej dyktatury. Czytamy właśnie o kolejnym warunku totalizmu – to „spisek”. Wykreowanie rzekomego spisku jest niezbędne totalistom. Należy przede wszystkim wskazać i unieszkodliwić sprawców nieszczęścia – nosiciele zarazy to z reguły członkowie rozległego sprzysiężenia, działającego perfidnie na zgubę zdrowej części ludzkości w imię własnych ciemnych interesów. „(…) Po ich eliminacji »Wszystko powinno zostać zaplanowane i poddane najściślejszej kontroli. Ideałem jest całkowita jednomyślność we wszystkim. (…) Wymagane jest dostosowanie prawa do egzekwowanych celów i żądań partii. Niezbędnym okazuje się stworzenie jednolitej interpretacji rzeczywistości – obejmującej także przeszłość i przyszłość«”. Kończymy ten fragment i patrzymy na siebie w milczeniu. Obok jakiś podróżny mówi, a ma kompulsywną potrzebę gadania, słuchacz jest grzeczny, więc cierpi, ale słucha. To gadanie jest bzdurne i natrętne, ten człowiek jest jak mucha, która budzi nas o świcie i potrafi udręczyć. Z trudem powstrzymuję się od pacnięcia go w głowę. Myślę odruchowo, że musi być zwolennikiem PiS.

Wielkie było oburzenie prawicy na ośmiorniczki, które ja bardzo lubię, a nie budzi oburzenia wydanie 19 mln zł z publicznych pieniędzy na kampanię na billboardach reklamującą tzw. reformę sądownictwa. Ale jak wymagać logicznego myślenia tam, gdzie rządzą emocje i ślepa wiara?

Wydanie: 39/2017

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy