W najnowszym (10/2019) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (10/2019) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek 4 marca w kioskach 10 numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Polsko, nie daj się naciągać
Kazałem odgrzebać z archiwum MSZ oryginał umowy indemnizacyjnej, na której podstawie Stany Zjednoczone już w latach 60. otrzymały spore jak na ówczesne możliwości Polski kwoty – kilkadziesiąt milionów dolarów. Przejrzałem tekst i w duchu podziękowałem gomułkowskim dyplomatom. Umowa stwierdzała, że odtąd wszelkie roszczenia majątkowe obywateli USA wobec Polski powinny być kierowane do rządu Stanów Zjednoczonych, a ten uznaje sprawę za zamkniętą i zobowiązuje się do tego, że już nigdy nie poruszy sprawy w stosunkach dwustronnych – przypominał Radosław Sikorski w książce „Polska może być lepsza. Kulisy polskiej dyplomacji”.
Umowę negocjowali ludzie nieprzypadkowi i wykształceni. I na pewno nie z klucza partyjnego. Tacy – jeśli wierzyć dzisiejszej propagandzie – powinni być raczej w peerelowskim więzieniu niż w rządzie. A jednak administracja PRL zachowała ciągłość z poprzednią, przedwojenną, na ile to było możliwe.

KRAJ
Brunatny marsz
Podpalacz kukły Żyda, „historyk” Leszek Żebrowski i młoda kobieta skazana dwukrotnie za napaść na policjantów symbolizują to, czym jest przechodzący od 2016 r. przez Hajnówkę marsz narodowców. Nacjonalistyczną hucpą, która prowokuje i depcze bolesną pamięć wyznawców prawosławia o krwawym rajdzie oddziału Romualda Rajsa „Burego” przez białoruskie wioski zimą 1946 r. W wyniku tej pacyfikacji śmierć poniosło 79 cywilów, w tym kobiety, starcy i dzieci.

Inspekcja bez zębów
Kolejne rządy dokładają Państwowej Inspekcji Pracy zadań, ale nie dają jej odpowiednich uprawnień ani pieniędzy. – Są plany zatrudniania nowych ludzi, ale nikt nie chce przyjść. Wymagania i odpowiedzialność są ogromne, a płace niskie. Po prostu nie ma kto pracować, więc kiedy dostajemy kolejną skargę, wysyłamy pismo: „W odpowiedzi na pana skargę zaplanowano kontrolę”. Nie wiadomo, kiedy kontrola się odbędzie, problem nie został rozwiązany. Ale w statystyce sprawa wygląda pięknie – odpowiedzieliśmy na skargę w terminie – mówi ze złością Anna, warszawska inspektorka pracy.

Ofiary błędów lekarzy
Komisje wojewódzkie miały ułatwić pacjentom dochodzenie roszczeń i odciążyć sądy. Niezupełnie to się udało. Pod koniec zeszłego roku NIK opublikowała raport dotyczący wyników kontroli ośmiu komisji. Okazało się, że ich prace trwają nawet dwa lata, choć powinny jedynie cztery miesiące. Z opóźnieniem była rozstrzygana ponad połowa spraw. Z punktu widzenia pacjenta dochodzącego roszczeń od szpitala dużym minusem drogi pozasądowej jest również to, że komisja nie ma możliwości wyegzekwowania odszkodowania. Tym musi się zająć pacjent. Szpitale zaś ociągają się z płaceniem albo proponują pacjentom jak najniższe odszkodowania.

Dostali wędkę, dali radę
Pomysł polegał na zafundowaniu wychowankom domów dziecka i rodzin zastępczych kilkutygodniowego kursu programowania, żeby ułatwić im start. Cena podobnego kursu waha się od 4,5 tys. do kilkunastu tysięcy złotych od osoby. – Nie wierzyłam, że sobie poradzę. Bałam się, że ktoś się dowie, skąd jestem, i usłyszę, że to nie moje miejsce, że mi się to nie należy – mówi Ania, od niedawna pracująca jako programistka. – Teraz już tak nie uważam.
Nie mówimy tu jednak o tym, że „chcieć, to móc”, ale o tym, że chcącym, żeby mogli, warto tworzyć odpowiednie warunki.

Oszukani niepełnosprawni
Jak obiecał prezes, będzie m.in. 500+ na każde pierwsze dziecko, 13. emerytura i zniesienie podatku PIT dla osób do 26. roku życia. Dorośli niepełnosprawni i ich rodziny poczuli się oszukani. Przypomnieli sobie, że w ubiegłym roku nie został spełniony postulat strajkujących w Sejmie, którzy prosili o 500 zł „na życie”, bo – jak twierdził wówczas rząd – budżet by się zawalił. Tymczasem w nowym roku budżet okazał się z gumy. Ale mimo wielkiej jego rozciągliwości nie znalazły się w nim środki dla niepełnosprawnych.

Taśmy prawdy Biziela
Mimo dyrektorskich zapewnień lekarze rezydenci z ortopedii nadal pracują na SOR przed godz. 15. Wszystko wskazuje, że młody lekarz miał rację, nie wierząc dyrektorskim zapewnieniom, że w szpitalu nikt mu krzywdy nie zrobi. Właśnie otrzymał SMS od szefa SOR, że od marca już nie będzie popołudniami dyżurował w szpitalnej izbie przyjęć.
– Choć w pierwotnym grafiku byłem uwzględniony. No ale ostatecznie grafik zatwierdza dyrektor Sobociński. W ten sposób będę zarabiał jakieś 50% mniej – wylicza przewodniczący związku zawodowego przy bydgoskim Bizielu. – Zaczęli spełniać swoje groźby. Próbują, ale nie dam się zastraszyć – zapewnia Bartosz Fiałek.

WYWIAD
Gdyby nie było Piłsudskiego
– Pokazujemy, że niejednokrotnie przypadek sprawiał, że historia potoczyła się zupełnie inaczej – ktoś się spóźnił na spotkanie, ktoś się rozchorował, w jakimś momencie emocje wzięły górę nad kalkulacjami politycznymi… Chcieliśmy pokazać, że historia nigdy nie jest zaprogramowana, że to ludzie są aktorami dziejów – opowiada prof. Andrzej Chwalba, historyk i eseista, współautor książki „Zwrotnice dziejów. Alternatywne historie Polski”. – Gdyby nie było Piłsudskiego, na pewno historia potoczyłaby się inaczej, ale sto lat temu Polska nie mogła nie odzyskać niepodległości. Tak naprawdę władza w Polsce dosłownie leżała na ulicy – dodaje.

ZAGRANICA
Powrót księdza
Chociaż został odrzucony przez Kościół, ciągle powtarzał, że jest chrześcijaninem i księdzem. Żył w prostocie. Uwielbiali go ubodzy chłopi. Nawet sandinistowscy partyzanci nazywali Ernesta Cardenala ojcem. 17 lutego papież Franciszek anulował postanowienie Jana Pawła II z 1984 r. o pozbawieniu ks. Cardenala prawa do sprawowania sakramentów. Ta decyzja jest pierwszym sukcesem teologii wyzwolenia na kontynencie latynoamerykańskim. Być może w ten sposób papież chce też naprawić swoją niesprawiedliwość. Kiedy bowiem kierował Kościołem argentyńskim, o poważne nadużycia na tle seksualnym oskarżanych było ponad 100 księży.

Dilerzy mocniejsi od aptek
Dekryminalizacja posiadania, konsumpcji czy handlu marihuaną nie oznacza, że wszyscy dilerzy przeszli na jasną stronę. W Kanadzie zniknęły wszystkie obostrzenia w handlu tym narkotykiem, ale wielu dilerów pozostało na czarnym rynku, bo dzięki niższym cenom wciąż są w stanie wygrać rywalizację z autoryzowanymi punktami sprzedaży. Nieopodatkowani dystrybutorzy z definicji będą tańsi od oficjalnych sprzedawców, a jakość, którą ci drudzy mogliby przebić tych pierwszych, nie jest na tyle ważna, by zapewnić zwycięstwo legalnemu biznesowi.

HISTORIA
Trąd w Warszawie
Już na początku XX w. dziewczęta z Polski stanowiły przeważającą większość prostytutek w Ameryce Południowej. Można ostrożnie szacować, że z II RP wywieziono do zamorskich domów publicznych ponad 100 tys. kobiet. W całym okresie prosperity handlu żywym towarem, a więc od lat 60. XIX w. do końca lat 20. XX w., wywieziono z ziem polskich wiele setek tysięcy. Znacznie więcej kobiet było zmuszanych do prostytucji na rynku wewnętrznym. Tylko w 1928 r. w całym kraju udzielono pomocy aż 101 789 kobietom, które uciekły od sutenerów albo zostały im odebrane przez policję, kolejarzy lub działaczy społecznych.

Poznań dla bezdomnych
Polska lat 20. i 30. XX w. nie była – mimo olbrzymich problemów ogólnopaństwowych – bezradna i bierna wobec problemów najbiedniejszych warstw społeczeństwa. Przykładem może być Poznań. Ewenementem na skalę kraju był pomysł Osiedla Opieki Społecznej dla ludzi bezdomnych i bezrobotnych. Szczegółowy plan opracował późniejszy marszałek Polski, Marian Spychalski. Osiedle podzielił na 170 działek po 800 m kw. Zaprojektował typowe domki o powierzchni 32 m kw. oraz budynki gospodarcze po 8 m kw. Źródłem finansowania były fundusze wydziału opieki społecznej poznańskiego magistratu, pożyczki Towarzystwa Osiedli Robotniczych i Fundusz Pracy.

KULTURA
Rozwoju trzymam się pazurami
– Chyba nie mam potrzeby przekonywać ludzi do mojego kina czy moich opinii. Gdyby ktoś dawał mi pieniądze, żebym robiła filmy, ale zabraniał pokazywania ich publiczności, chyba poszłabym na to – deklaruje Jagoda Szelc, reżyserka i scenarzystka. Opowiada, że scenariusz „Monumentu” powstał w technice mieszanej. – Ja pisałam swoje, rzucałam aktorom do wglądu, oni to rozszarpywali, dopisywali nowe, konfrontowali z moim. Wiem, że inni są ode mnie mądrzejsi, dlaczego więc miałabym im nie ukraść talentu, co oznacza: pracować na korzyść filmu, który robię?

Qulturalia

OBSERWACJE
Abudża i król
Moje aresztowanie nie przeszło niezauważone, lecz awansowało na pierwsze strony gazet. Donoszono o nim na całym świecie i to zainteresowanie międzynarodowych mediów było dla saudyjskiego reżimu wysoce kłopotliwe. Uwaga na temat chłosty przelała czarę. Nawet król był zażenowany, gdy Stany Zjednoczone wypomniały Arabii Saudyjskiej uwięzienie kobiety pod zarzutem prowadzenia samochodu.
Gdy tylko Munira przekazała mój liścik, ojciec poleciał do Dżuddy, gdzie mieszkał król. Wszystkie moje nadzieje skupiły się na drugim końcu królestwa.

Fragmenty książki Manal asz-Szarif „Saudyjka za kierownicą”

Idy, Barbie i viagra
Skończmy z tyranią doniosłych rocznic! Ostatecznie to nie one, lecz wydarzenia drobne i niezauważalne meblują nam historię. Na przykład te, do których doszło w marcu…
20 marca 1957 r. z taśm montażowych zjechała królowa polskich szos, syrena, zwana też skarpetą lub kurołapką. Prędkość maksymalna 80 km, do – teoretycznej – setki rozpędzała się w 10 minut. W tamtych zamierzchłych czasach samochód bardzo radykalnie decydował o statusie społecznym. Minister: mercedes, whisky i artystki, dyrektor zjednoczenia: wołga, koniaki i kociaki, dyrektor przedsiębiorstwa: fiat, starka i sekretarka, kierownik: syrenka, wyborowa i koleżanka biurowa.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Prezydent z lasu
Jan Widacki: Jeszcze raz o historii i polityce
Roman Kurkiewicz: Koniec sporu o cokolwiek
Tomasz Jastrun: Jakoś to będzie
Edward Mikołajczyk: Słowo o wyprawce Igora
Agnieszka Wolny-Hamkało: Homo neuroticus

Wydanie: 10/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy