W najnowszym (30/2018) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (30/2018) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek 23 lipca w kioskach 30 numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
TVP przed sądem
Waldemar Sadowski pozwał do sądu kontrolowaną przez PiS telewizję publiczną. – Nie chodzi o żadne odszkodowanie, ale o przeproszenie i przyznanie, że było wiele fałszu w programach informacyjnych. Domagam się przeprowadzenia kampanii informacyjnej na koszt TVP – opublikowania w głównych dziennikach i tygodnikach ostrzeżenia podobnego do tych, które są umieszczone na opakowaniach papierosów. Tam zawiadamia się, że palenie wywołuje raka, a tutaj pojawiłoby się m.in. takie ostrzeżenie: „Nie przyjmuj bezkrytycznie wiadomości rozpowszechnianych w mediach publicznych. Dopóki media te będą kontrolowane przez tę czy inną partię, możesz być obiektem manipulacji”. Domagam się również od sądu, aby zobowiązał TVP do zaniechania naruszeń godności i wolności obywateli – wyjaśnia przedsiębiorca.

To w ogóle nie jest dziennikarstwo
Chodzi nie o to, aby publicznie wychłostać Jacka Kurskiego, choć osobiście byłbym za, ale o skonstruowanie narzędzi do oceny, które każdemu widzowi pozwolą swobodniej się poruszać w przestrzeni medialnej, gdzie kłamstw i głupstw, jak wiadomo, jest tyle samo, ile rzetelnych informacji, potrzebnych każdemu człowiekowi jak chleb – pisze Edward Mikołajczyk. – Wywiad z panem Sadowskim przeczytałem w poniedziałek, 16 lipca, i tego samego dnia wieczorem obejrzałem uważnie „Wiadomości” w TVP 1 o godz. 19.30. Chciałem sprawdzić, jaki wyraz w codziennym programie informacyjnym mają zjawiska, które Waldemar Sadowski obserwował miesiącami, oceniając całą ofertę informacyjno-publicystyczną TVP.

KRAJ
Ludzie mają już dość Polski tylko dla bogatych
Prawica neoliberalna nas zwalcza i prawica zamordystyczno-kościółkowa nas zwalcza. Bo jesteśmy lewicą. Gdyby nas kochali, to byłby powód do niepokoju – mówi Adrian Zandberg z partii Razem. – Chcemy Polski otwartej, świeckiej – im taka Polska nie pasuje. Chcemy Polski sprawiedliwej społecznie – a gdy biznesmeni na zapleczu PO słyszą, że musieliby zapłacić uczciwe podatki, żeby dzieciaki w polskich szkołach nie były głodne, żeby miały dodatkowe lekcje informatyki lub angielskiego, to aż się trzęsą z oburzenia.
W Polsce są miliony ludzi, którzy mają dość rządów PiS. Ale bardzo wielu z nich uśmiech Grzegorza Schetyny nie skusi. Jeżeli będą mieli wybór Schetyna albo Kaczyński, to pójdą na ryby. Naszą odpowiedzialnością jest, by oferta opozycji była atrakcyjna dla tych wszystkich ludzi. To znaczy różnorodna.

Ten sezon jest stracony
– U nas porządnie nie padało od trzech miesięcy, po prostu tragedia – wzdycha Dorota Szczepańska, sołtys Niedamowa i radna gminy Kościerzyna. – Część zbóż jarych jest tak niewyrośnięta, że nie zbierze ich żaden kombajn, są do zaorania. Ziemniaki przysychają, a kukurydza nie wiadomo, czy w ogóle założy kolby. Nie mówiąc już o pastwiskach, które są po prostu szare – jak gospodarze wykarmią swoje zwierzęta, nie wiem. Większość złożyła do gminy wnioski o oszacowanie strat spowodowanych suszą rolniczą.
Rząd nie jest przygotowany do udzielenia pomocy poszkodowanym przez suszę rolnikom i unika dyskusji na ten temat – komentowała opozycja odrzucenie przez PiS wniosku, aby premier przedstawił informacje o suszy.

Maliny: narobić się i nie zarobić
Łuczakowie czereśni nie rwali w ogóle, z powodu niskich cen. Nad wiśniami jeszcze się zastanawiają, ale jeśli ceny w skupie nie wzrosną, też nie będą rwać. Za kilogram do mrożenia zakłady przetwórcze płaciły 1,25-1,5 zł, za te na koncentrat zaledwie 1,1 zł za kilogram. Gdyby Łuczakowie mieli zapłacić zbieraczom, nawet nie wyszliby na zero.
Rząd znalazł winnych katastrofalnej sytuacji na rynku owoców: zdaniem premiera wszystkiemu winni są „byli władcy III Rzeczypospolitej”, którzy pozwolili, by polskie przetwórnie na początku transformacji zostały oddane w ręce zagranicznych firm.

Koszmar z Orange
Umowę podpisałam na początku stycznia, ale jedyną automatycznie włączoną usługą było błyskawiczne przełączenie mojego telefonu komórkowego z trybu „na kartę” na abonament. Reszta kosztowała mnie dziesiątki rozmów telefonicznych oraz wiele pism reklamacyjnych. I dużo nerwów. W dodatku 16 lutego włączono mi, nie wiadomo po co, nowy, tymczasowy numer telefonu stacjonarnego.
Moja szarpanina z Orange nie dziwi pragnącego zachować anonimowość pracownika Urzędu Komunikacji Elektronicznej. – Cięcie kosztów i outsourcing w firmach telekomunikacyjnych zwykle oznaczają obniżenie jakości obsługi klienta – ocenia. Jak zatem nie dać się firmom telekomunikacyjnym?

Pała, gaz, wąskie drzwi
– To był chyba rok 2012. Rzucali w nas „granatami”. Bo tego nie można nazwać petardą. W rurki pecefałki wkładali duże petardy i rzucali tym w nas. Jak te petardy rozrywały te rurki, to się w nas wbijało. Akurat wtedy byłem kierowcą, więc nie brałem udziału w starciu, ale moi koledzy odnieśli sporo ran. Jeden nawet był przez dziewięć czy dziesięć miesięcy na zwolnieniu, bo mu nogę rozerwało – wspomina zabezpieczanie Dnia Niepodległości asp. Jakub Sikorski z Oddziałów Prewencji Policji. – Ale już w tym roku staliśmy schowani. Odeszło się od tego, żeby nas pokazywać, bo na widok policji niektórym klepeczki się przestawiają i mają wtedy z kim walczyć.

Fragmenty książki Katarzyny Puzyńskiej „Policjanci. Ulica”.

KOŚCIÓŁ
Co z reformami papieża?
Franciszkowi pozwolono wypowiadać się w sprawach społecznych, ograniczając jednocześnie możliwości reformowania Kościoła i wypowiedzi w sprawach wiary. Papież w wystąpieniach ostro odnosi się do kapitalizmu i gospodarki rynkowej. – Albo odchodzimy od kapitalizmu, albo nie będzie nadziei dla ludzkości – mówi. Jednocześnie doktrynalnie jest tak konserwatywny jak Benedykt XVI. W jednym z ostatnich wystąpień porównał aborcję z przyczyn medycznych do nazistowskich praktyk zachowania czystości rasy. W tym samym kazaniu podkreślił, że rodzinę tworzą mężczyzna i kobieta, co powinno zadowolić najbardziej konserwatywną część Kościoła.

ZAGRANICA
Dziecięce małżeństwa
W kwietniu 2017 r. w Niemczech weszła w życie ustawa, wedle której zawieranie związku małżeńskiego będzie możliwe dopiero po osiągnięciu pełnoletności. Nowe przepisy były reakcją rządu federalnego na rosnącą liczbę zamężnych bądź żonatych nieletnich uchodźców. W RFN jest obecnie zarejestrowanych ok. 1,5 tys. osób niepełnoletnich, które wyszły za mąż lub ożeniły się. Większość to dziewczęta, przy czym ok. 400 nie ukończyło nawet 14. roku życia. Według nowej ustawy małżeństwa, w których jeden z partnerów nie skończył jeszcze 16 lat, mają zostać unieważnione. O ile np. lewicowa opozycja zaczęła lamentować, że nowa ustawa godzi w swobodę zakochanych, o tyle zdaniem współrządzącej chadecji zmiany wprowadzane w życie przez SPD szły za wolno i nie dość daleko.

Kalifat odradza się w Afryce
Słabe, miejscami wręcz nieistniejące struktury państwowe, niewystarczająca obecność sił krajów europejskich czy Unii Afrykańskiej, nieszczelne granice – to wszystko sprawiło, że islamiści rozpoczęli długi marsz na południe. Dziś ich wpływy sięgają daleko poza wcześniej kojarzoną z terroryzmem Afrykę Północną i wybrzeża Morza Śródziemnego.
Międzynarodowe inwestycje, zwiększające się wpływy z turystyki, migracje – nie tylko wojenne, ale i zarobkowe, coraz większy wkład w światową gospodarkę, nawet poszerzający się dostęp do internetu. To wszystko sprawia, że kraje afrykańskie stają się celem zamachów islamistów i punktami wyłapywania nowego narybku.

OPINIE
Blogerzy wszystkich krajów, rozpraszajcie się
Po latach włożonych w walkę o czytelnika polscy blogerzy zdali sobie sprawę, że popularność nie może być dla wszystkich, że byli tylko darmowymi producentami tekstu tła dla kampanii reklamowych. Wraz z narodzinami rozproszonego internetu i blogowisk płacących nie udziałowcom korporacji, tylko autorom, sytuacja tych drugich radykalnie się zmieniła. Nikt nie jest w stanie usunąć ich wpisów ani nawet cenzurować. Mogą oni nie tylko zarabiać, ale i wspierać innych. Blogowanie stało się biznesem, a niekiedy nawet formą edukacji obywatelskiej. Inwestorzy i autorzy mogą oczywiście odejść i za kilkanaście lat o rozproszonym internecie nikt już nie będzie pamiętał. Możliwe jednak, że mamy do czynienia z rewolucją technologiczną, z którą nawet Google, Facebook czy Apple wkrótce będą musiały się liczyć.

Realpolitik Władysława Gomułki
Zestawiając interesujący kierunek reform gospodarczych podjętych za Gomułki z wadami „Wiesława” oraz bezsprzecznymi przewinieniami, otrzymujemy obraz nieoczywisty nie tylko ze względu na skomplikowaną historię tej postaci (np. pobyt w więzieniu w czasach stalinowskich). Reformy zawierały diagnozę problemów, na które zamierzano odpowiedzieć. W dalszym ciągu jednak odsuwały na dalszy plan rozczarowanie społeczne ofertami konsumpcyjnymi. To przeciwieństwo rozwiązań Edwarda Gierka, który optymistycznie zakładał, że wydajność pracy poprawi się właściwie wyłącznie dzięki lepszemu zaspokojeniu potrzeb ludności. W kierowaniu gospodarką ideałem byłoby zapewne połączenie obydwu kierowników partii.

Niczego nie zapomnieli, niewiele się nauczyli
W Polsce Ludowej majątek Naramowice stał się pegeerem. Pewnego dnia dyrektor pegeeru odwiedził mieszkanie jednej z robotnic. Ze zdziwieniem zauważył na ścianie dwa zdjęcia wycięte z gazet. Widząc to zdziwienie, robotnica wyjaśniła: „Tutaj jest marszałek Stalin, a tutaj nasz pan dziedzic”.
W Polsce Ludowej dr Dembiński został profesorem Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu. W okresie stalinowskim zwrócił na siebie uwagę sprzeciwem wobec stosowania „postępowych” metod upraw, które pochodziły z radzieckich kołchozów. Naturalnie wywołało to niechęć i podejrzliwość proradzieckich nadgorliwców we władzach. Po przełomie październikowym 1956 r. niechęć władz wobec prof. Dembińskiego przekształciła się w bardzo życzliwe zainteresowanie.

KULTURA
Kiedy reporter zostaje pisarzem
W filmie chcieliśmy pokazać przemianę. Gwiazda reportażu jedzie do Angoli, którą rozrywa wojna domowa. W tym jądrze ciemności jest świadkiem ogromnego okrucieństwa, mierzy się z dylematami zawodowymi i osobistymi. Właśnie w Angoli rodzi się Ryszard Kapuściński, jakiego znamy – reportażysta tłumaczący świat – opowiada Damian Nenow, reżyser filmowy, twórca animacji, autor filmu „Jeszcze dzień życia. – Nasz film jest hybrydą, ale nie jest animacją wspieraną dokumentem ani animowanym dokumentem. To nasza wizja oparta na wydarzeniach przedstawionych w książce. Kapuściński mieszał fikcję z prawdą, a nasz film, który też jest takim miksem, oddaje jego formułę pisania.

Maciej Z i szalone życie
Maciej Zembaty prowadził programy w radiu, jeździł z koncertami po całej Polsce i za granicę, pisał scenariusze filmowe… – Nade wszystko jednak, jak zresztą my wszyscy, uprawiał intensywne życie towarzyskie. Tamte lata wydają mi się jednym wielkim wieczorem, który zwykle kończył się nad ranem, w nieznacznie zmieniających się konstelacjach uczestników – wspomina Henryk Waniek. – Na jedną z naszych sesji Maciej Z, nie uprzedzając nikogo, przyciągnął ze sobą jakiegoś już trochę łysiejącego pracownika z ulicy Mysiej. Widok krążącego jointa przyjął jako coś oczywistego. Chętnie skorzystał, a gdy się rozweselił, sypnął opowiastkami o codziennym życiu cenzora.

Fragmenty książki Henryka Wańka „Szalone życie Macieja Z”.

Qulturalia

SPORT
Zapiski pomundialowe
Łatwiej trafić w totka, niż przewidzieć, jak zagra nasza reprezentacyjna jedenastka – nawet w najczarniejszych snach się nie spodziewałem, że to spostrzeżenie sprzed lat pozostanie aktualne. Jakby tego było mało, konkluzja naszej grudniowej (2017) rozmowy z Adamem Godlewskim sprowadzała się do stwierdzenia: „Bez Lewego nie ma prawie niczego”. Podczas rosyjskiego mundialu okazało się, że i z Lewym było podobnie. Totalna, żenująca katastrofa, niemożność – nic, tylko ronić łzy jak snujący się przy linii bocznej (pod koniec meczu z Kolumbią) całkowicie załamany i bezradny Kamil Grosicki.

EKOLOGIA
Egzotyczny Bałtyk
Latem do Bałtyku wpływają egzotyczni przybysze, zwykle duże ryby zamieszkujące tropikalne i subtropikalne części oceanów. Tym razem po rekinach i solach w Morzu Bałtyckim pojawiły się mieczniki, blisko spokrewnione ze słynnymi (bo kto nie czytał Hemingwaya…) marlinami błękitnymi i żaglicami. Zabrzmi to nieprawdopodobnie, ale ryby te bez konkretnego celu atakują łodzie, jachty, motorówki, a nawet większe statki rybackie, przebijając nieraz kadłuby na wylot. Najczęściej jednak używają miecza do głuszenia drobnych ryb: makreli, sardynek, śledzi czy kałamarnic stanowiących ich podstawowy pokarm.

ZDROWIE
Cukrzyca w telefonie
Pan Andrzej, sportowiec, który przepłynął kajakiem Wisłę, mówi o swojej cukrzycy „koleżanka”, ponieważ zabiera ją wszędzie, ale musi odpowiednio ją traktować, by odpłacała mu przyjaźnią. Pomaga w tym aplikacja telefoniczna, która przypomina o diecie, reagując, gdy posiłki zawierają za dużo węglowodanów, a także o pomiarach cukru, sygnalizując, gdy te wartości są niedobre. Proponuje też zmiany w stylu życia, które mają doprowadzić do unormowania cukru. Dzięki aplikacji pan Andrzej może sobie pozwolić na sportowy i samotniczy tryb życia, mając zaufanie, że ta w porę pokaże błędy.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Pierwsza runda
Jan Widacki: Po spotkaniu Trumpa z Putinem
Roman Kurkiewicz: 30 sekund na Polskę
Tomasz Jastrun: Naród bez skazy
Ludwik Stomma: Mundial, mundial i już po

Wydanie: 30/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy