W najnowszym (31/2018) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (31/2018) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek 30 lipca w kioskach 31 numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Niech policzą nasze trupy
Nieprzygotowanie militarne i polityczne podjętej przez AK walki o stolicę oraz wynikające z tego skutki dostrzegli także ludzie ówczesnej elity intelektualnej. Niektórzy zdobyli się na wyrażenie ostrej krytyki, pretensji, osobistego bólu. Ich świadectwo przeczy współczesnej oficjalnej narracji o powstaniu warszawskim, która w najbardziej skrajnej wersji przedstawia je jako wielkie zwycięstwo moralne. Dowództwo AK krytykowali m.in. Andrzej Bobkowski, Leopold Buczkowski, Stanisław Cat-Mackiewicz, Jerzy Giedroyc, Paweł Jasienica, Stefan Kisielewski, Czesław Miłosz. W ostatniej dekadzie do przeciwników powstania warszawskiego dołączyli niektórzy prawicowi publicyści i historycy. Autorzy ci – występujący z pozycji realizmu politycznego – kreują jednocześnie mit powojennego „powstania antykomunistycznego”, politycznie przecież bardziej nierealistycznego niż zryw z sierpnia 1944 r.

WYWIAD
Polska awansu społecznego
Wraz ze zmianą ustrojową od roku 1989 władzę objęła całkowicie stara inteligencja. I to w wydaniu, niestety, krakówka, warszawki… Ludzie, którzy chłopa widzieli na wakacjach, a robotnika to może w stoczni, w roku 1980. Ta władza to byli ludzie, którzy dla warstw z ludu byli krystalicznym przykładem tego, co je kiedyś odrzucało. Platforma Obywatelska jest tego przedłużeniem – przekonuje antropolog kultury prof. Ludwik Stomma. I przypomina, że okres międzywojenny był czasem kolosalnego upodlenia chłopa. – Jeżeli te warstwy, które potem przyszły i teraz są inteligencją, tak łatwo można szczuć na starą inteligencję, to dlatego, że coś się kołacze. Ta czarna dziura z przeszłości.

KRAJ
Gorycz rządzenia uzdrowiskiem
W Szczawnie-Zdroju nikt jeszcze nie mówi o wyborach i nie ogłasza programów. Choć trwają ostre starcia potencjalnych przeciwników. Do tego padają pierwsze deklaracje o kandydowaniu na burmistrza. Owo budzenie się ducha samorządności przerwał w pewną wczesnowiosenną noc potężny pożar.
Miasteczko na Dolnym Śląsku nie pierwszy raz dotknęła taka klęska. 20 lat temu spłonęła zabytkowa pijalnia. Wody mineralne można było wydawać gdzie indziej – był to więc raczej cios w prestiż uzdrowiska niż zachwianie jego podstawami. Jednak tej marcowej nocy 2018 r. wydawało się, że katastrofa je zmiażdży.

Medialne wojny na dole
Andrzeja Adamowicza, wydawcę i redaktora „Echa Purdy”, ludzie zaczęli unikać już po pierwszym numerze. Pismo zajmuje się nieprawidłowościami w zarządzaniu gminą oraz przypadkami arogancji władzy, łamania zasad demokracji itd. Adamowicz ma zwolenników, ale ci przeważnie klepią go po ramieniu bez świadków. Po co się narażać wójtowi, skoro większość pracujących jest od niego uzależniona? To nie tylko radni, pracownicy urzędu gminy czy GOPS, dyrektorzy placówek oświatowych i kulturalnych, ale nawet właściciele sklepów, którym można np. cofnąć koncesję na sprzedaż alkoholu. Z rodzinami – cała rzesza ludzi, których życie zależy od dobrych stosunków z gminą.

Choruję, ale pracuję
Przewlekle chorzy potrzebują pracy i pomocy, poczucia sensu, kontaktów społecznych i zrozumienia. Chcą pracować na pełnym etacie, a nie chodzić na zwolnienia albo być na rencie. A tak stereotypowo myślą o nich pracodawcy, którzy uważają, że takie osoby są mało wydajne i często korzystają ze zwolnienia. Tymczasem chorzy pracownicy robią nieraz więcej, niż się od nich wymaga, jakby chcieli udowodnić swoją przydatność. Od trzech lat kampania „Choroba? Pracuję z nią!” zachęca społeczeństwo i pracodawców do zmiany spojrzenia na takie osoby i potraktowania ich jako wartościowych pracowników.

SPOŁECZEŃSTWO
All inclusive czy obóz przetrwania
Polacy chętnie spędzają wakacje za granicą, ale oczekują takiej samej wygody i poczucia bezpieczeństwa jak w kraju. Niektóre biura podróży stworzyły więc w Grecji i Chorwacji tzw. polskie strefy. Idea polega na skupieniu rodaków w jednym miejscu i stworzeniu im otoczenia, które odwzorowywałoby polskie warunki. Turyści obsługiwani są przez Polaków, a hotelowy jadłospis składa się m.in. ze schabowego i pierogów. Na wieczorach kinowych puszczane są polskie komedie, a największym powodzeniem cieszą się dyskoteki. Furorę robi disco polo i piosenka „Przez twe oczy zielone”.

ZAGRANICA
Miejska rewolucja w Hiszpanii
W Barcelonie, Madrycie, Walencji, Santiago de Compostela, Kadyksie, Pampelunie, Saragossie i La Coruñi burmistrzami zostali kandydaci lub kandydatki reprezentujący szerokie obywatelskie koalicje. Starają się robić to, czego nie potrafią lub nie chcą zrobić władze centralne. Próbują ograniczyć realizowane przez rząd zaciskanie pasa, oddolnie wprowadzają politykę partycypacyjną, wspierają ekonomię społeczną, promują ekologię i przestrzeganie praw zwierząt (np. ograniczanie bądź zakazywanie walk byków). Hiszpańskie miasta stały się tyglem nowych idei i inicjatyw obywatelskich, stworzyły nowoczesny gatunek polityków i poniekąd służą jako laboratorium dla nowych dróg politycznych.

Kuba zmienia konstytucję
Kierownictwo kubańskie postanowiło pożegnać się z komunizmem. Obowiązująca konstytucja z 1976 r. przewiduje w art. 5 „rozwój (kraju) w kierunku społeczeństwa komunistycznego”. W projekcie reformy, omawianym w Zgromadzeniu Narodowym 21 lipca, z tekstu eliminuje się słowo komunizm. Równocześnie nie rezygnuje się z socjalizmu i uznaje przywódczą rolę Partii Komunistycznej. Szokujące dla niektórych może być przewidziane w projekcie otwarcie drogi do legalizacji małżeństw tej samej płci. Potrzebę dostosowania stanu prawnego do rzeczywistości politycznej i społeczno-gospodarczej spowodowały zmiany wprowadzane przez Raula Castro od 2008 r.

OPINIE
Symetryzm à la polonaise
Media pompują popularność przedstawicieli skrajnej prawicy, takich jak Krzysztof Bosak, Robert Winnicki, Janusz Korwin-Mikke czy Adam Andruszkiewicz. Dają im możliwość prezentowania swoich poglądów i normalizują ich obecność w debacie publicznej jako zupełnie zwyczajnej opcji politycznej, aby potem zrównać ich ekstremistyczne poglądy z racjonalną, standardową dla UE lewicą. A następnie konserwatywni i konserwatywno-liberalni politycy stawiają się w centrum racjonalnego dyskursu politycznego, wskazując, że wobec nacjonalistów i lewicy socjalistycznej stanowią ten rozsądny, wyważony wybór. Osiem lat tę rolę odgrywała PO, teraz nadszedł czas na zajęcie tej pozycji przez PiS.

NAUKA
W kosmosie wszyscy jesteśmy ludźmi
Kiedy statek kosmiczny jest jeszcze na Ziemi, definiujemy się poprzez swój region. Gdy się od niej odrywa, patrzymy na siebie jako na część kraju. Jeszcze wyżej zostaje nam rozpatrywanie się poprzez kontynent. Potem jest już tylko planeta. Kiedy szybuje się na górze, człowiek uświadamia sobie, jaką głupotą są podziały ze względu na miejsce pochodzenia, kolor skóry czy płeć – przekonuje Mae Jemison, amerykańska astronautka, inżynierka i lekarka. Twierdzi, że naszą planetę da się jeszcze uratować: To w kosmosie uświadomiłam sobie jej wiek i trwałość. Widziałam zimę i lato na Ziemi – to tak jakby widzieć, jak ona łapie oddech.

NOWE TECHNOLOGIE
Archiwum twarzy
W ubiegłym miesiącu Biały Dom poinformował o zamontowaniu nowych skanerów wzdłuż granicy z Meksykiem. Technologia stworzona przez sponsorowaną z rządowych grantów spółkę z czasem ma zostać skrzyżowana z bazą danych nielegalnych imigrantów. W ten sposób władze chcą natychmiast wyłapywać na granicy osoby o podobnych rysach. Podobieństwo mogłoby bowiem wskazywać, że są rodziną i najpewniej przekraczają granicę, by w Stanach zostać na dłużej. To tylko jeden z dość oczywistych przykładów tego, jak ze skanów naszych twarzy mogą korzystać rządy. Dużo bardziej niebezpieczne jest jednak zastosowanie tych technologii przez sektor prywatny.

KULTURA
Ofiary i filary
Królowe młodo umierały, często tragicznie, bywały oddalane, zamykane w klasztorach, pozbywano się ich na rozmaite sposoby, niektóre żyły w konkubinacie, a więc bez tytułu, po nich przychodziły następne ofiary i filary dynastii. Piszę o tym w moich książkach – mówi Janina Lesiak. – Ale proszę też pamiętać, że jedna Andegawenka (Jadwiga) i jedna Jagiellonka (Anna) nosiły tytuł króla Polski i były koronowane w takim rycie. Niewiele jak na tysiąclecie, ale zawsze…

Wesołe bufety teatralne
W „Po górach, po chmurach” mieli m.in. taką scenkę, w której Czechowicz – praojciec Adam trzyma lejce, a Michnikowski – wół prowadzi swego pana bliżej rampy, gdzie ten wykonuje piosenkę. Zatrzymują się, jak w życiu, kiedy woźnica ściągnie lejce. Tymczasem, kiedy Czechowicz szarpnął sznurek, pod ogonem wołu zapaliła się czerwona lampka „stop”. To majsterkowicz Michnikowski zamontował światełko i rozmontował przedstawienie: Czechowicz dusił się ze śmiechu i zupełnie nie mógł wyśpiewać swojej piosenki. Dyrektor Axer interweniował natychmiast, żart został zakazany. Michnikowski myślał i wymyślił. Już na następnym przedstawieniu, kiedy Czechowicz szarpnął lejce, zobaczył wysuwającą się spod ogona wołu tabliczkę z napisem: „Uwaga! Brak stopu!”. Nic dziwnego, że znowu się ugotował.

Fragmenty książki „Notes Krystyny Gucewicz, czyli Fołtyn w śmietanie”.

Qulturalia

OBSERWACJE
W królestwie diamentów
Czarnoskórzy robotnicy w błękitnych kombinezonach megaodkurzaczami wsysają piasek i żwir, odprowadzany grubymi rurami na zaplombowany pojazd, który przewiezie 5 ton koncentratu do hali, gdzie promienie rentgenowskie rozpoznają diamenty na transporterze taśmowym, a odpowiedni strumień powietrza natychmiast oddzieli je od żwiru. Na gołą, pofałdowaną i chropowatą skorupę skalną poprzecinaną licznymi szczelinami przychodzi teraz inny zespół, który archaiczną metodą wymiata szczotkami wszystkie zagłębienia i szpary. W pewnej chwili jeden z mężczyzn unosi do góry rękę, znak, że znalazł diament. Podchodzi do niego brygadzista z małą skrzynką, do której można wrzucić kamyk, ale nie można go już wyjąć. Rejestruje nazwisko robotnika i przejmuje przezroczysty kryształ przypominający kwarc, najpospolitszy minerał skorupy ziemskiej.

Fragment książki Jacka Pałkiewicza „Pasja życia”.

ZDROWIE
40 lat dzieci z in vitro
40 lat po narodzinach pierwszego dziecka poczętego metodą in vitro nadal nie akceptuje tej metody Kościół katolicki, a co radykalniejsi publicyści religijni nazywają proces zamrażania zarodków ludobójstwem. W naszym kraju in vitro pozostaje kwestią nie tylko medyczną czy religijną, ale i polityczną. Nie jesteśmy pod tym względem jedyni. Wiele krajów, głównie europejskich, wprowadziło ograniczenia lub wyłączenia z procedury in vitro. We Francji i we Włoszech prawa do sztucznego zapłodnienia nie mają kobiety niebędące w związkach ani lesbijki w związkach jednopłciowych. W Szwecji para musi mieć udokumentowany co najmniej rok związku, by ubiegać się o zapłodnienie metodą in vitro. W Szwajcarii prawo do niego mają jedynie małżeństwa.

EKOLOGIA
Na haju z ropuchą
Zagadką toksycznych substancji w mięsie brzany – przy okazji badań nad obrzędami wudu – zainteresowała się ostatnio grupa botaników z Uniwersytetu Harvarda. Naukowcy badający te europejskie ryby odkryli w ich organizmie jeszcze jeden dziwny związek chemiczny, który po przedostaniu się do ludzkiego krwiobiegu powoduje osłabienie wszystkich mięśni. Ma on również halucynogenny wpływ na ludzki organizm. Osoba będąca pod wpływem tego środka przedmioty gorące uważa za zimne i odwrotnie.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Ręka Dudy. Najczęściej używany organ
Bronisław Łagowski: Po Helsinkach
Jan Widacki: Współczuję policjantom
Roman Kurkiewicz: Ale zagłosuj se pan
Tomasz Jastrun: Polska pod kloszem
Agnieszka Wolny-Hamkało: Wioska
Edward Mikołajczyk: Światełko ze Wschodu (Dalekiego)

Wydanie: 31/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy