W najnowszym (36/2019) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (36/2019) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek 2 września w kioskach 36 numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Przespaliśmy naszą szansę
– Od czasu wprowadzenia reformy edukacji liczba uczniów w szkołach niepublicznych wzrosła o prawie 50%. Powoli staje się to problemem, którego społeczne skutki będą odczuwalne również poza kontekstem szkolnym, dotykając wielu innych obszarów życia. Warto zatem się zastanowić, co pcha ludzi w stronę prywatnego sektora edukacyjnego – zachęca dr Jarema Drozdowicz z Zakładu Edukacji Wielokulturowej i Badań nad Nierównościami Społecznymi Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Elitaryzacja szkolnictwa przekłada się na postępujące rozwarstwienie społeczne, tj. sytuację, w której wąska grupa zamożnych i poczuwających się do podejmowania decyzji absolwentów dobrych szkół – o wysokiej renomie i nie mniejszym czesnym – kieruje polityką i gospodarką – ostrzega.

Kolejka do szkół prywatnych
Szkoły niepubliczne stały się spokojną wyspą w morzu bałaganu, jaki powstał w wyniku ostatnich zmian w oświacie. Wydawać by się mogło, że właściciele szkół niepublicznych mogą teraz tylko zacierać ręce z radości. Tymczasem, ubolewając nad skutkami reformy, powinniśmy się cieszyć, że przynajmniej część uczniów, których rodzice mogą sobie pozwolić na opłacanie czesnego, zwolni miejsca dla tych biedniejszych. W tym kontekście należy więc raczej dziękować placówkom niepublicznym, że w ogóle istnieją. Bez nich byłoby jeszcze gorzej.

KRAJ
Lewica – reaktywacja
Przez lata w środowiskach SLD sprawy programowe traktowano według opowieści Krzysztofa Janika – kupimy flaszkę, usiądziemy w trzech i przez noc się napisze. Program, tak jak w czasach schyłkowej PZPR, traktowano jako ornament, niezależny od prowadzonej polityki. W efekcie w klubie SLD nie można było znaleźć posłanki, która przedstawiłaby w Sejmie projekt liberalizacji prawa antyaborcyjnego. Bo żadna nie chciała się narazić. A o gospodarce rozmawiano językiem liberałów i biznesu. Nowa formuła Lewicy to wszystko zepchnęła na bok. Biedroń i Zandberg dali jej wiele świeżości.

Głową w mur
Konsekwencją wszystkiego, co się stało z Rafinerią Glimar, jest to, że od 2012 r. magazyny i potężne stalowe zbiorniki powoli zamieniały się w składowisko groźnych odpadów. Także dlatego, że odpowiedź na pytania, kto jest właścicielem i kto za co odpowiada, była nieoczywista. Wspomina się o 1,6 tys. ton niebezpiecznych substancji, które grożą skażeniem środowiska.
Jak założona w roku 1883 rafineria zmieniła się w nielegalne składowisko niebezpiecznych odpadów i co się stało z akcjami wartymi kilkaset milionów złotych?

EKOLOGIA
Prawdziwy szwindel klimatyczny
– Decydenci od klasycznej energetyki mają kupę pieniędzy i są zainteresowani tym, żeby zielona energia się nie rozwijała. Na nafcie i węglu się zarabia, a na zielonej energii… podobno też, ale to jest jeszcze w powijakach. Nasz rząd broni więc tego węgla rękami i nogami – mówi prof. Krzysztof E. Haman, geofizyk specjalizujący się w fizyce atmosfery. – Nie ma w zasadzie poważniejszych wątpliwości, że żadnym innym znanym procesem niż procesy antropogeniczne nie jesteśmy w stanie wyjaśnić rozmiarów globalnego ocieplenia obserwowanego w ostatnich dekadach – dodaje.

ZAGRANICA
Pożary w Amazonii: mięso i polityka
Jeśli w latach 60. przeciętny mieszkaniec globu zjadał rocznie nieco ponad 20 kg mięsa, dzisiaj mówimy o 40 kg. Problem z mięsem jest taki, że chodzi o żywność bardzo mało efektywną z produkcyjnego punktu widzenia. Aby otrzymać kilogram proteiny zwierzęcej, należy poświęcić 10 (w przypadku wieprzowiny) do 20 kg (w przypadku wołowiny) protein roślinnych zawartych w paszach. Zawsze gdy gdzieś na świecie spożywa się wołowinę, zamiast 20 osób je jedna. A jeśli pozostałe 19 osób również ma ochotę na mięso, musimy wyciąć 20 razy więcej lasów.

Dowód na istnienie
Według badań przeprowadzonych w 2018 r. przez grupę analityków Banku Światowego ponad połowa z miliarda ludzi bez legalnego dowodu istnienia żyje w Afryce. Problem nieposiadania formalnego aktu urodzenia czy jakiegokolwiek dokumentu tożsamości zdecydowanie częściej niż mężczyzn dotyka kobiety. W Afganistanie, Pakistanie i Beninie nawet 45% kobiet może nie mieć żadnego urzędowego dowodu na istnienie, podczas gdy w „najgorszych” krajach w tym zestawieniu wykluczenie mężczyzn nie przekracza 15%.

Kraj pustych kościołów
Dziennikarze katolickiego tygodnika „The Tablet” ustalili, że w Holandii przeciętnie co tydzień są zamykane dwa kościoły. Kraj plasuje się na pierwszym miejscu w Europie, jeśli chodzi o sekularyzację. Pustych obiektów sakralnych jest mnóstwo i nie zawsze wiadomo, co z nimi zrobić. Holandia została ponadto liderem w eksporcie akcesoriów religijnych. „Po raz pierwszy od wieków desakralizacja stanowi część gospodarki holenderskiej”, zauważa „The Tablet”. Jak doszło do tego, że Holandia w stosunkowo krótkim czasie stała się europejskim cmentarzem kościołów?

Dziewczyny, które nikogo nie obchodzą
Proceder handlu ludźmi jest mętny nawet dla tych, dla których nie powinien taki być. W Tapachuli mieści się jedno z biur Specjalnej Prokuratury do spraw Przestępstw przeciw Kobietom i Handlu Ludźmi. W całym Meksyku działają tylko trzy takie, choć Państwowy Instytut Statystyki i Geografii podaje, że ok. 20 tys. dzieci obu płci pozbawiane jest wolności i wykorzystywane seksualnie. Dopiero we wrześniu 2007 r. weszła w życie ustawa uznająca handel ludźmi za przestępstwo i nakazująca władzom przeciwdziałanie mu. Tyle że ustawie tej nie towarzyszą żadne przepisy wykonawcze.

Fragmenty książki Óscara Martíneza „Bestia. O ludziach, którzy nikogo nie obchodzą”

OBSERWACJE
Turyści z piekła rodem
Kiedy tylko dotrą do hotelu, wypunktują: a to, że inni mają lepsze pokoje, a to, że basen jest zatłoczony, morze szumi za głośno, a nocą nie widać go z balkonu. Wiatr wieje od Atlantyku, słońce świeci za mocno. Piasek jest za gruby, na muzealnych eksponatach leży kurz, w restauracji za dużo Arabów, Niemców, Rosjan (niepotrzebne skreślić). Do plaży daleko, nie ma wszystkich animacji, do hotelu pod górkę. Jest prysznic, a miał być szklany parawan, są dwa złączone materace, a nie łóżko małżeńskie. Brakuje nocnika. O, albo firanek. „Jak zasłonię zasłony, to jest za ciemno, a jak odsłonię, to wszystko widać, co robię z żoną…”.

ZDROWIE
Oszczędzamy trzustkę
– Obliczono, że na około tony pożywienia zjadanego przez nas w ciągu roku, kilka kilogramów stanowią takie substancje jak barwniki, ulepszacze smaku itp. To jak mamy być zdrowi?! – pyta prof. Waldemar Karnafel, diabetolog i specjalista chorób wewnętrznych. Przypomina też, jak brak aktywności fizycznej prowadzi do otyłości. – Kiedy zjadamy posiłek, insulina stara się wprowadzić glukozę z krwi do tkanek, m.in. do wątroby i do mięśni. A jeśli tam nie ma miejsca, wprowadza do tkanki tłuszczowej. Jeżeli poruszamy się, robimy miejsce dla glukozy w mięśniach i dzięki temu jej nadmiar nie zamienia się w tłuszcz.

HISTORIA
Krwawa awantura w Cyrku Staniewskich
Osoby, które rankiem 28 listopada 1937 r. zjawiły się na uli. Ordynackiej, były świadkami świetnie wyreżyserowanego spektaklu. Zgromadzenie zorganizowane było na wzór wieców hitlerowskich, od dawna budzących podziw w środowiskach narodowo-radykalnych. Przybyło na nie ok. 2 tys. osób, głównie młodzieży. Arenę cyrku zdobił olbrzymi napis: „Życie i śmierć dla Narodu”, a także symbol Falangi – ramię z mieczem. Wyczekiwanie na kolejnych mówców zebrani umilali sobie złowieszczymi hasłami w stylu: „Już ostatnie w Polsce sygnały, żeby wszystkie żydy na latarniach wisiały!”. Nie wszystko jednak odbyło się tak, jak sobie falangiści zaplanowali.

KULTURA
Stary dziś się cieszy
– Wydaje mi się, że moje kino to filmy głęboko indywidualne, wychodzące z serca, a nie robione z premedytacją. Być może są wewnętrznym buntem, próbą innego spojrzenia na świat, poszukiwaniem wolności za pośrednictwem kina – zastanawia się Xawery Żuławski, reżyser filmu „Mowa ptaków”. Deklaruje, że nie chciałby dać się zatruć jakąkolwiek ideologią. – Cały czas chciałbym pozostać świadomy tego, co się dzieje. Burza ideologiczna, która wokół nas się toczy, trawi mój umysł. Chciałbym, aby rządzący zwolnili nas z tej burzy, ale oni napędzają propagowane przez siebie ideologie działaniami ludzi, którzy zaczynają w nie wierzyć.

Debiutanci i nobliści
Miniony sezon teatralny obfitował w prapremiery polskich i obcych dramatów, a także nowe adaptacje dawnych i całkiem nowych utworów. Spośród dobrej setki takich wydarzeń – a pominąłem monodramy, spektakle muzyczne i dla dzieci – wybrałem 20, które budzą apetyt na powtórkę w innych teatrach. Zresztą tak już się dzieje – np. „Tchnienie” wystawiono w trzech teatrach: poza Narodowym w Tarnowie i w Gliwicach. To potwierdzenie, że widz i teatr czekają na nowe teksty, które, tak jak te wybrane przeze mnie, dotykają ważnych spraw naszych czasów – pisze Tomasz Miłkowski.

Qulturalia

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Do celi na przemyślenia
Jan Widacki: Lepszy Rydz niż nic
Roman Kurkiewicz: Kościołowi odebrać Polskę
Ludwik Stomma: Na pohybel Timmermansowi
Tomasz Jastrun: Pocztówka z Grecji
Edward Mikołajczyk: Polski Homer I wojny światowej

Wydanie: 36/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy