W najnowszym (6/2017) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (6/2017) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek, 6 lutego, w kioskach szósty numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Piekło domowe
Dlaczego wyrzucił telewizor przez okno? Bo oglądała film, zamiast pójść do sklepu. Co myślała? Że mogła iść do tego sklepu od razu i go nie denerwować. – Jak zwykle wzięłam winę na siebie – kiwa głową z politowaniem 43-letnia Agnieszka. – Klasyczne, książkowe zachowanie ofiary przemocy domowej. Teraz to wiem, ale wtedy nie dostrzegałam, a tak naprawdę nie chciałam dostrzec tego, co oczywiste. Nie było siniaków na ciele i podbitych oczu, bo nie bił ani mnie, ani dzieci, więc wydawało mi się, że u nas przemocy domowej nie ma. Poza tym obydwoje jesteśmy przecież wykształceni, pracujemy.
Agnieszka jest jedną z niemal 4 mln Polek, które doświadczyły przemocy domowej. Tymczasem polski rząd pracuje nad wypowiedzeniem Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. PiS chce zdemontować system antyprzemocowy, który z dużym trudem udało się wypracować w Polsce w ciągu ostatnich 12 lat.

WYWIAD
Triumf nieuctwa
– Większość toczących się w tej chwili debat – nie tylko w Polsce – okazuje się niesamowitym triumfem nieuctwa – twierdzi prof. Łukasz Turski, fizyk, profesor w Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i przewodniczący Rady Programowej Centrum Nauki Kopernik. – Użytkownicy mediów społecznościowych nie potrafią odróżnić, co jest prawdą, a co nie. Przepraszam, a gdzie mieli się tego nauczyć? Nie mogli się nauczyć, bo odpuściliśmy uczenie dzieci i młodzieży, że prawda jest obiektywna. Jednak zmiana cywilizacji ruszyła. Nie ma od tego odwrotu. Trzeba umieć wykorzystać nowe narzędzia do nauczania. Trzeba nauczyć dzieci posługiwania się nimi, dokładnie tak, jak kiedyś ludzie nauczyli się posługiwania piórem, linijką, drukiem. Trzeba je uczyć naukowego myślenia. Stawiania problemów i rozwiązywania ich. Nauczyciel to najważniejszy zawód w dzisiejszym społeczeństwie.

PiS nie ufa ludziom i nie rozumie samorządu
– Nie neguję potrzeby ustawy metropolitalnej, mam jednak wątpliwości, czy w projekcie PiS chodzi o usprawnienie funkcjonowania aglomeracji warszawskiej, wygodę i poprawę jakości życia mieszkańców, czy też jedynie o korzyści polityczne. PiS ma nadzieję, że jeśli dołączy do Warszawy tereny konserwatywno-narodowej archidiecezji warszawsko-praskiej, to zdobędzie liberalno-lewicową Warszawę – zauważa dr hab. Sebastian Kozłowski, adiunkt w Zakładzie Socjologii i Psychologii Polityki Instytutu Nauk Politycznych. – Projekt nowej ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy wprowadza nieprawdopodobne dysproporcje w wyborze przedstawicieli do 50-osobowej rady Warszawy – 220-tysięczny Mokotów będzie miał jednego radnego, tak samo jak 20 razy mniejsza gmina Nadarzyn. Projekt procedowany w Sejmie jako poselski nie jest konsultowany z samorządowcami, z mieszkańcami. Układ metropolitalny powinien wynikać nie z odgórnego nakazu, przymuszenia, lecz z dobrowolnej współpracy podmiotów, które dogadują się na zasadzie konsensusu.

ZAGRANICA
Mur wstydu
Decydując o budowie muru na granicy z Meksykiem, Donald Trump zastosował wobec biednego sąsiada formuły czysto imperialne. Meksykańscy politycy mówią o historycznym policzku wymierzonym krajowi. Nie wiadomo, co dalej z Północnoamerykańskim Układem o Wolnym Handlu (NAFTA) i przyszłością relacji między państwami, które dzieli 3,1 tys. km granicy, a łączą silne więzy demograficzne, gospodarcze i kulturalne. Podejmując decyzję o budowie muru, Trump nie wziął też pod uwagę żywotnych interesów Kalifornii czy Teksasu, dla których Meksyk jest pierwszym partnerem gospodarczym. Dlatego władze obu stanów protestowały przeciw pomijaniu ich przy tak istotnej decyzji.

Fabryka kłamstw
Amerykański portal Breitbart razem z telewizją Fox News najmocniej przyczynił się do wyborczego zwycięstwa Donalda Trumpa. Kandydat republikanów postanowił w nagrodę włączyć do grona najbliższych doradców jednego z założycieli i głównego spadkobiercę dorobku założyciela portalu Steve’a Bannona. W prezydenckim zespole decyduje on o wszystkim – od przekazu medialnego po pierwsze kroki legislacyjne. Jego wpływ na prezydenta uznawany jest za bezprecedensowy w całej historii. W Waszyngtonie spekuluje się, że Bannon wręcz sam sprawuje władzę prezydencką, sankcjonowaną podpisem Trumpa. A portal Breitbart zamierza w tym roku otworzyć filie w Niemczech i we Francji – oczywiście w związku z wyborami w tych krajach. Nietrudno przewidzieć, kogo będzie popierał, a kogo zwalczał.

Praworządny jak minister
Kilka dni temu duński minister przemysłu Brian Mikkelsen został przyłapany przez użytkowników portalu społecznościowego na tym, że miał niezapięte pasy bezpieczeństwa, kiedy ruszał na parkingu. Nie czekał, aż drobne wykroczenie rozrośnie się do rozmiarów afery, i natychmiast odtweetował, że mu przykro, zagapił się i że świadomy tego, czego się dopuścił, natychmiast skontaktuje się z policją, prosząc o nałożenie należnego mandatu. I to mimo że na parkingu zapinanie pasów nie jest obowiązkowe. To nie pierwszy przypadek, gdy duński polityk, który choćby w minimalnym stopniu naruszył przepisy ruchu drogowego, sam zgłasza się na policję. A jazda po pijanemu oznacza koniec kariery. W Danii Antoni Macierewicz (gdyby jakimś cudem tak niezwykły człowiek został tam ministrem) już dzień po wypadku kolumny, za której sposób jazdy ponosi nie tylko polityczną odpowiedzialność, byłby byłym ministrem.

PUBLICYSTYKA
Mieliśmy kiedyś dyplomatów
50 lat temu, 14 lutego 1967 r., 33 kraje podpisały w Meksyku Traktat o zakazie broni jądrowej w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Wszedł on w życie dwa lata później, po uzyskaniu gwarancji mocarstw atomowych, że nie użyją przeciw sygnatariuszom swoich arsenałów. W porozumieniu, znalazła się istotna cząstka polskiej myśli politycznej. Dla wielu dzisiejszych historyków stosunków międzynarodowych może to się okazać zaskoczeniem. O PRL nie mówi się przecież inaczej niż jak o państwie o ograniczonej suwerenności. Rzeczywiście polska polityka zagraniczna była koordynowana ze Związkiem Radzieckim i musiała być spójna z jego interesami, ale nie oznaczało to braku własnych opinii lub inicjatyw. Dowodzą tego aktywność polskich dyplomatów, m.in. prof. Oskara Langego, na forum ONZ, plan Rapackiego, jak i późniejsza propozycja zwołania KBWE.

REPORTAŻ
Zabić Kotańskiego i rodzinę jego
W odpowiedzi na ogarniającą głównie środowiska narkomańskie falę zakażeń 10 listopada 1989 r. zarejestrowane zostało Stowarzyszenie Solidarni Wobec AIDS PLUS. Jego celem było prowadzenie przychodni i domów dla chorych na AIDS, zapobieganie dyskryminacji zakażonych, udzielanie wszelkiej możliwej pomocy chorym i nosicielom, a także szerzenie oświaty zdrowotnej. Przewodniczącym został Marek Kotański. Szybko pojawił się problem braku miejsc dla nosicieli, bardzo dotkliwy stawał się zwłaszcza w Warszawie, gdzie narkomanów było najwięcej. Kotański rozpoczął intensywne poszukiwania obiektu w pobliżu stolicy. Najpierw był Kawęczyn. (…) Mieszkańcy nie mieli jednak zamiaru przyjmować Kotańskiego i jego podopiecznych z otwartymi ramionami. Nosiciele szybko spotkali się z niechęcią i agresją z ich strony. (…) Na przystankach autobusowych pojawiają się kartki z hasłem „Zabić Kotańskiego i rodzinę jego”. Kolejne ośrodki dla nosicieli powstawały z daleka od ludzkich siedzib, wręcz na odludziu, nie budziły więc już takich emocji.

Fragmenty książki Przemysława Bogusza „Kotan. Czy mnie kochasz?”.

KULTURA
Wasz teatr, nasz dyrektor
Zanim Piotr Adam Półtorak został powołany z dniem 1 stycznia 2017 r. na stanowisko dyrektora Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku, przez kilka miesięcy toczyła się o batalia o uznanie prawidłowości przebiegu konkursu zakończonego w maju 2016 r. Zarząd województwa unieważnił konkurs, który sam nadzorował, i ogłosił nowy. Wojewoda podlaski uchylił tę decyzję, a marszałek złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ten uznał racje wojewody i ważność wyboru Piotra Półtoraka. Przepychanki wokół konkursu, pomówienia i oskarżenia ludzi związanych z podlaską kulturą, a także przedstawicieli administracji nie wróżą dobrze teatrowi.

Sztuka przekrętu
– Po 1989 r. nastał prawdziwy bum na naszą sztukę – Kozyra, Althamer, Libera. Żmijewski i inni byli bardzo atrakcyjni dla Zachodu. Teraz nasi twórcy rzadziej się pojawiają w świecie. Opinię o naszym potencjale artystycznym kształtują przekupni kuratorzy. Oni są w stanie wmówić wszystko słabo przygotowanym decydentom i równie niekompetentnej publiczności – mówi Monika Małkowska, krytyczka sztuki i podaje przykłady artystycznych absurdów. – Na przykład szanowana przeze mnie Katarzyna Kozyra, która zrobiła parę genialnych rzeczy, jak „Święto wiosny”, zaczyna się bawić w reporterkę w projekcie quasi-reporterskim „Szukając Jezusa” o syndromie Wielkiego Tygodnia – chodzi po Jerozolimie i rzuca pytanie: Are you Jesus? albo udaje socjologa i rozdaje ankieterom formularze, by zbierali odpowiedzi w projekcie „Marne szanse na awanse”. Artur Żmijewski podeptał granice przyzwoitości, skłaniając za pieniądze biednego starca, który przeżył Auschwitz, aby „odnowił” sobie zacierający się tatuaż – numer więźnia obozu koncentracyjnego. Podobnie Zbigniew Libera postąpił nieetycznie, rejestrując w pracy wideo „Obrzędy intymne” ostatnie chwile swojej głuchoniemej i niewidomej babci.

Oscarowi laureaci, pretendenci, petenci
Ruszyła giełda przed galą oscarową. Nas to jednak nie dotyczy. Tegorocznym faworytem pozostaje musical Damiena Chazelle’a „La La Land”, historia bardzo pogodna, wyśpiewana i wytańczona na ulicach Los Angeles. Spore szanse ma także Mel Gibson, twórca epopei wojennej „Przełęcz ocalonych”. Nie bez szans pozostaje film „Moonlight”, który przedstawia dorastanie czarnoskórego chłopca w niebezpiecznych dzielnicach Miami. My po cichu liczyliśmy, że „Powidoki” Andrzeja Wajdy zyskają przychylność, jeśli zostaną odczytane jako zawsze aktualna i zrozumiała w każdym kraju metafora zmagań artysty z opresyjnym systemem. Jednak nie otrzymały nominacji. Tym bardziej pamiętajmy o „Idzie” (2015) Pawła Pawlikowskiego, o Oscarze dla filmu nieanglojęzycznego, który tak nie podobał się pani premier.

Qulturalia

Poważnie, erotycznie i z przymrużeniem oka – przegląd książkowych propozycji na walentynki

SPORT
Najpierw drużyna, a potem piłkarz
– Jestem bardzo młodym trenerem, który w dorosłej piłce, na tym najważniejszym poziomie, jest tak naprawdę dopiero pół roku – mówi Jacek Magiera, trener Legii Warszawa. – Każdy trener ma inne podejście i preferuje inny styl „zarządzania” zawodnikami. Każdy działa według swoich zasad i każda metoda jest dobra. Preferuję styl, kiedy jestem trenerem, kolegą, przyjacielem, w zależności od czasu i miejsca. Jedno jest pewne – zawsze wymagam najpierw od siebie, a potem od podopiecznych. A Legia to coś więcej niż drużyna. To historia, kibice, stadion, miejsce, które ma niesamowitą duszę i atmosferę. Wiele pokoleń wspaniałych ludzi budujących potęgę i wizerunek na arenie krajowej i międzynarodowej. Legia to Polska.

HISTORIA
Klątwa zhańbionej Przedsławy
Gwałt nie był przed tysiącem lat ani czymś rzadkim, ani niezwykłym. Nawet najlepiej urodzone, majętne i umocowane politycznie damy nie mogły się łudzić, że w wypadku wojny pozostaną bezpieczne. Ich ciała były dla najeźdźców nagrodą, podobnie jak przechowywane w kufrach złoto. Jeśli status społeczny miał jakieś znaczenie, to tylko takie, że wynikało z niego, kto będzie gwałcił. Dowodzą tego dzieje Bolesława Chrobrego, który z wyprawy na Kijów przywiózł nie tylko bogactwo, ale i piękną księżniczkę Przedsławę. Tym samym przypieczętował zwycięstwo.

Fragmenty książki Kamila Janickiego „Damy ze skazą. Kobiety które dały Polsce koronę”.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Sasin i ustawa z dziurką
Bronisław Łagowski: Mocarstwo nadsuwerenne
Tomasz Jastrun: Dziury w murze
Edward Mikołajczyk: Figlik
Ludwik Stomma: Kochajmy Prezesa!

Wydanie: 6/2017

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy