W najnowszym (6/2018) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (6/2018) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek, 5 lutego, w kioskach 6. numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Polska brunatnieje
Mamy już coraz bardziej Budapeszt w Warszawie. Mamy też lokalnego Orbána w osobie Kaczyńskiego. Do pełnego modelu nieliberalnej demokracji brakuje nam jednak jeszcze jednego – nacjonalistycznej partii na prawo od rządzących ultrakonserwatystów. Nią mogą straszyć wyborców władze. Jej mogą też używać do załatwiania spraw, których sami wolą nie tykać. Widmo krąży nad rodzimą polityką. Widmo polskiego Jobbiku. W kraju jest dziś coraz żyźniejsza gleba dla takiej partii. Kto miałby ją utworzyć? Chętnych jest aż nadto. Jest też kilku kandydatów na przyszłego duce. Przede wszystkim w tej grze liczą się trzy środowiska: nacjonaliści, kukizowcy i korwiniści. Dotychczas wchodziły ze sobą w krótkotrwałe sojusze, szczególnie w regionach, rywalizując jednak generalnie o tę samą grupę wyborców – sfrustrowanych mężczyzn z klasy ludowej oraz przestraszonych i zirytowanych drobnomieszczan. Teraz w tej części sceny politycznej zaczyna się ruch zjednoczenia. Warunki sprzyjają nacjonalistom i ultrakonserwatystom. Wizja powtórzenia sukcesu LPR zaczyna być bardziej kusząca niż animozje i konflikty. Ważną rolę może odegrać Janusz Korwin-Mikke. Mimo lat przebywania na granicy politycznego istnienia, kilkunastu kolejno przegranych wyborów, masy skandali związanych z jego wypowiedziami publicznymi i rodzinnymi perypetiami, oraz występowania z hukiem z kolejnych ugrupowań i zakładania nowych, JKM ciągle pozostaje najpopularniejszym polskim blogerem politycznym z ponad 750 tys. lajkami na Facebooku.

Brunatna fala się rozlewa
– Wejście w życie znowelizowanej ustawy o IPN będzie miało mrożący wpływ na możliwość dyskutowania o tym, co Polacy robili w czasie okupacji i później, jaki był ich stosunek do Żydów – uważa dr Jacek Kucharczyk, socjolog. – Ta ustawa nie tylko ma być batem na niewygodnych historyków, takich jak prof. Gross, ale posłuży też do zastraszania krytyków polityki historycznej PiS, a nawet tych, którzy np. będą opisywać związki między obecną władzą a skrajną prawicą, ruchami neofaszystowskimi, które w Polsce w ciągu ostatnich dwóch lat przeżywają rozkwit. Antysemityzm oczywiście nie jest niczym nowym. Ważne są natomiast zakres tego zjawiska i stosunek do niego głównych partii. Jeżeli politycy i największe media prowadzą politykę zero tolerancji dla antysemityzmu, to jest inna sytuacja, a inna, gdy udziela się antysemityzmowi miejsca na łamach, gdy politycy puszczają oko. Ludzie widzą, że teraz już wolno, toteż coś, co jeszcze niedawno wyszeptaliby cichutko, gdzieś u cioci na imieninach, teraz mówią głośno i otwarcie, wypisują na plakatach prezentowanych na manifestacjach. Czuć atmosferę przyzwolenia – najpierw dla rasizmu i haseł antymuzułmańskich, a teraz to się rozlało szerzej. Tradycyjny polski antysemityzm eksplodował. Mam wrażenie, że ta nowa ustawa ma zastąpić lustrację jako narzędzie walki politycznej. Już nie ma za bardzo kogo lustrować, są nowe pokolenia, więc teraz będzie można szantażować ludzi oskarżeniami, że coś niesłusznie powiedzieli.

KRAJ
Milion za „Ognia”
Zbigniew Kuraś, syn „Ognia” domagając się 1 mln zł odszkodowania i zadośćuczynienia za szkody, które jemu samemu, jego matce i ojcu wyrządził aparat represji komunistycznego państwa, nie mówi, że jego zmarła 10 lutego 2007 r. matka Czesława Kuraś-Bochyńska z d. Polaczyk już dostała odszkodowanie. W 1997 r. domagała się 31 620 zł za bezprawne aresztowanie i uwięzienie w areszcie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu w okresie od 9 do 23 marca 1945 r., argumentując, że aresztowanie to miało związek z jej działalnością na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. Choć wnioskodawczyni nie przedstawiła żadnego dowodu swojego aresztowania, sąd w Nowym Sączu przyjął, że zeznanie złożone w momencie ujawnienia się jest wystarczające, i uznał, że Czesława Kuraś-Bochyńska została zatrzymana, a następnie przebywała w areszcie z powodu działalności na rzecz niepodległości państwa polskiego. Areszt trwał jednak tylko dwa tygodnie i z tytułu odszkodowania sad zasądził kwotę 112 zł, a z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę – 500 zł. Sąd uznał za bezzasadne domaganie się odszkodowania za okres ukrywania się przed organami ścigania. Tymczasem w archiwum krakowskiego oddziału IPN zachowały się dokumenty dotyczące aresztowania Czesławy Polaczyk 9 marca 1946 r., a nie rok wcześniej, za rozklejanie z innymi osobami otrzymanych od „Ognia” ulotek antyrządowych i antysemickich na terenie Nowego Targu. W marcu 1945 r. Czesia nie siedziała w więzieniu, lecz pracowała jako kelnerka w gospodzie rodziców w Nowym Targu, gdzie „Ogień”, wtedy szef UB w tym mieście, z innymi milicjantami i funkcjonariuszami UB często gościł i z nią romansował.

Minister Jaki kontra obywatel Kołbuc
W sprawie Romana Kołbuca, mieszkańca Dobrzenia Wielkiego koło Opola, toczyło się postępowanie prowadzone przez Sąd Rejonowy w Opolu w wyniku doniesienia wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. Czynem przestępczym miało być umieszczenie na portalu społecznościowym wpisu z (publicznie dostępnymi) numerami telefonów Jakiego, wojewody opolskiego Adriana Czubaka oraz prezydenta Opola Arkadiusza Wiśniewskiego i – jak to określono – nawoływanie do ich nękania w okresie protestów społecznych przeciwko włączeniu okolicznych gmin do Opola. Jeden wpis na Facebooku z 31 marca 2017 r. kosztował Kołbuca oskarżenie z par. 255 kk, przeszukanie domu, zakucie w kajdanki, zaocznie wydany wyrok nakazowy, wiele miesięcy lęku o los rodziny. Polityczno-sądowy spektakl przedstawicieli władzy występującej przeciw samotnemu obywatelowi zaczął się od zeznań wiceministra Jakiego z 4 kwietnia 2017 r. Akta sprawy liczą ponad 100 stron. 26 stycznia 2018 r. sędzia Marzena Drozdowska stwierdziła, że w działaniu oskarżonego sąd nie dopatrzył się czynu zabronionego. Roman Kołbuc został oczyszczony z zarzutów. „Zakładam, że gdybym jako zwykły obywatel złożył doniesienie podobne jak pan wiceminister, nikt by palcem nie kiwnął i nie uruchomił procedur – mówi dziś Roman Kołbuc i opowiada, jak był traktowany przez policję. – Pytałem, o co chodzi, czas mijał, zdejmowali mi w jednym pokoju kajdanki, żeby zakuć w następne od innego policjanta i przejść do kolejnego pomieszczenia. Jakieś formalności. Przede mną był diler narkotyków z konkubiną i musiałem czekać na złożenie zeznań, ale on nie był skuty, tylko ja”.

Niepełnosprawnym rząd daje i odbiera
Dał niewiele, zabrał dużo. Tym razem drenowanie kieszeni dotknęło ludzi, którzy mają pod opieką niepełnosprawne dorosłe dzieci otrzymujące rentę socjalną. Zapewne wszyscy ci opiekunowie stracą prawo do odliczenia ulgi rehabilitacyjnej. W niektórych rodzinach dzięki odpisowi od podatku odzyskiwano nawet kilka tysięcy złotych. W styczniu 2018 r. okazało się bowiem , że do przychodu osób niepełnosprawnych za 2017 r. ma być wliczony także zasiłek pielęgnacyjny. W rezultacie dorośli niepełnosprawni przekroczą limit, który pozwalał ich opiekunom korzystać z ulgi rehabilitacyjnej. Interweniują posłowie, jednak Ministerstwo Finansów nie widzi problemu. Konsekwencje takiego stanowiska rządu mogą być jeszcze groźniejsze – okaże się, że zostaną ponownie sprawdzone PIT-y do pięciu lat wstecz. W rezultacie opiekunowie dorosłych osób niepełnosprawnych pobierających rentę socjalną będą musieli oddać ulgę rehabilitacyjną. I w trybie pilnym przelać do urzędów skarbowych po kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Żegnajcie, cześć, giniemy!
– Zarówno w katastrofie samolotu „Kopernik” (1980 r.), jak i „Kościuszki” (1987 r.), przetrwało całe podwozie samolotu – widocznie było bardzo mocne – przypuszcza Jerzy Dziewulski, były gliniarz, antyterrorysta pracujący m.in. na lotnisku Okęcie. – O ile w przypadku „Kopernika” widziałem kokpit, skrzydło, tylny statecznik, o tyle po „Kościuszce” nic nie zostało. Zwłoki były w częściach na drzewach. Rozdrobnione na śrutę, poszatkowane… Tak jak w Smoleńsku, i tam, i tu ludzkie ciała jakby trafiły do krajalnicy czy udarowego młynka, gdzie ostrzami były pasy, pnie drzew, blachy maszyny. Nadto zderzenie samolotu z ziemią sprawiło, że wybuchł zbiornik paliwa. Skutek był tego taki, że każdy krok, jaki zrobiłeś w Lasku Kabackim, to było niestety deptanie – niezamierzone! – rozdrobnionych zwłok. Okazało się, że „Kościuszko”, czyli kolejny Ił-62, rozwalił się dokładnie tak samo jak „Kopernik”. Oczywiście wtedy też były plotki, że to Rosjanie stoją za tym, że to zamach… Badania radzieckie i polskie potwierdziły jednoznacznie, że powodem była wada materiałowa jednego z dysków napędowych silnika. On podczas wirowania z ogromną prędkością urywał się, przecinał ogon, uniemożliwiał sterowanie samolotem. Nigdy nie zapomnę ostatnich słów, które wypowiedział wtedy pilot „Kościuszki”: „Żegnajcie, cześć, giniemy!”.

Fragment książki Jerzego Dziewulskiego i Krzysztofa Pyzi „O terrorystach w Polsce”, Prószyński i S-ka.

OPINIE
Bliskowschodnia łamigłówka
Fala protestów w 2011 r., nazywana euforycznie w mediach zachodnich arabską wiosną, przyśpieszyła dynamikę polityki w regionie. Chociaż jej impulsem były przede wszystkim powszechna korupcja władzy, rosnące ceny oraz poczucie niesprawiedliwości społecznej, jej destabilizacyjne efekty wykroczyły daleko poza region Bliskiego Wschodu i przez wielu analityków są dzisiaj oceniane negatywnie. Poważne osłabienie tradycyjnych ośrodków władzy, zwłaszcza Egiptu, Iraku i Syrii, podważyło regionalną równowagę wpływów. W rezultacie wzrosła rola Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a także niearabskich potęg – Iranu, Izraela i Turcji. Bezpośrednie interwencje obcych mocarstw, rywalizacja wyznaniowa i etniczna wspierane aktywnie przez sąsiednie kraje spowodowały głębokie podziały społeczne oraz powstanie licznych grup zbrojnych opartych na lojalności wobec klanu, plemienia lub miejscowości. Teraz do gry włączyła się Rosja. Interwencja militarna Rosji w Syrii pod koniec 2015 r., a następnie ofensywa dyplomatyczna zmieniły układ konfliktów i sojuszy na Bliskim Wschodzie. Jest to pierwsze bezpośrednie zaangażowanie się Rosji w regionie po upadku ZSRR w 1989 r., zapowiadające jej powrót na arenę globalnej rywalizacji mocarstw. Moskwa nie tylko zapewniła przetrwanie rządów prezydenta Asada, ale również wykazała nieskuteczność dotychczasowych działań Waszyngtonu. Rosyjskiej dyplomacji udało się stworzyć sojusz militarny z Syrią, Iranem, Hezbollahem i Irakiem, krajem de facto kontrolowanym przez USA.

ZAGRANICA
Bastion katolicyzmu blisko aborcji
Irlandzki rząd zapowiedział, że pod koniec maja lub na początku czerwca obywatele republiki będą mogli oddać głos w referendum dotyczącym legalizacji aborcji. To duża zmiana, ponieważ Irlandia do niedawna uchodziła za najwierniejszą córę Kościoła katolickiego. Premier Leo Varadkar przyznał, że tysiące mieszkanek Irlandii usuwa ciążę za granicą, głównie w Wielkiej Brytanii. W tamtejszych klinikach tylko w 2016 r. 3265 kobiet dokonujących aborcji podało irlandzki adres. A dotyczy to kraju mającego zaledwie 4,7 mln mieszkańców. Leo Varadkar przypomniał także o 2 tys. kobiet, które każdego roku korzystają z pigułek wczesnoporonnych i robią to bez nadzoru lekarza. Zmiana postaw wobec aborcji to wynik wieloletniej pracy ruchów kobiecych, które domagały się legalizacji usuwania ciąży, ale ze swoimi postulatami długo odbijały się od ściany, ponieważ politycy albo bali się zadzierać z Kościołem, albo zgadzali się z tym, co mówi.

Studenci niewłaściwego pochodzenia
Duńskie media poinformowały niedawno, że w pierwszych 10 miesiącach 2017 r. na poważnym oszustwie polegającym na pobieraniu nienależnego stypendium przyłapano 66 studentów, z których „50 jest niezachodniego pochodzenia”. Oszustwo polega na tym, że w celu otrzymywania jak najwyższego stypendium młodzi ludzie najczęściej wyprowadzają się na niby z rodzinnych domów, co uprawnia ich do otrzymywania podwyższonej stawki świadczenia. Bo w rozumieniu tutejszych przepisów pełnoletni dorosły człowiek, który nie mieszka już z rodzicami, automatycznie traktowany jest jako osoba na własnym utrzymaniu, więc z tego należy mu się najwyższy wymiar stypendium, nawet 6090 koron (3,4 tys. zł). Przy okazji stypendialnych kantów nawet tzw. niezależne, poważne media również pisały o „niezachodnich” oszustach. W ten sposób informuje się społeczeństwo, że największą plagą są cudzoziemcy, zwłaszcza ci, którzy nie pochodzą z Zachodu.

Kennedy walczy z Trumpem
Joseph Kennedy III, wnuk Roberta Kennedy’ego, 37-letni kongresmen Partii Demokratycznej coraz energiczniej wchodzi do życia politycznego Stanów Zjednoczonych. Instynkt politycznego protagonisty obudził się w nim wraz z wyborczym zwycięstwem Donalda Trumpa w 2016 r. Prawdziwym egzaminem politycznym stało się dla najmłodszego z Kennedych przygotowanie w imieniu Partii Demokratycznej odpowiedzi na pierwsze orędzie o stanie państwa wygłoszone przez Trumpa. Kennedy Wypunktował zmiany legislacyjne pod rządami Trumpa i ich nieuniknione konsekwencje. Zaczął od zejścia z kursu walki z globalnym ociepleniem i wypowiedzenia porozumienia z Paryża, kreśląc czarną wizję przyszłości kraju, który nie ograniczy emisji dwutlenku węgla. Mówił sporo o coraz mniejszej roli Ameryki na arenie międzynarodowej, podkreślając, że w dużej mierze przesadzona eskalacja napięcia w relacjach z Koreą Północną odwraca uwagę Waszyngtonu od realnych problemów geopolitycznych, takich jak rosnące wpływy Rosji czy destabilizacja sytuacji na Pacyfiku. Na podsumowanie debiutu Kennedy’ego na krajowej scenie jest jednak zdecydowanie za wcześnie. Przeszkodą w karierze może być także nazwisko, Amerykanie są bowiem coraz bardziej zmęczeni monopolizacją polityki przez pojedyncze klany.

MEDIA
Lektury wojskowych agentów
Wyraźnie widać, że od dwóch lat wiedza tych, którzy potrafią czytać zarówno wprost, jak i między wierszami, poszerza się znacznie dzięki lekturze m.in. PRZEGLĄDU. Na przykład w 2016 r. w rozpisanym przez Służbę Wywiadu Wojskowego przetargu na prenumeratę gazet wojskowi analitycy zażyczyli sobie pięć egzemplarzy naszego tygodnika, o jeden mniej niż „Gazety Polskiej”. W tym roku zyskaliśmy jeszcze jednego specczytelnika, a flagowy okręt red. Sakiewicza stracił aż dwóch i pod adres al. Niepodległości 243 dostarczane są w tej chwili tylko cztery egzemplarze tego tytułu. Okazuje się, że wojskowi szukają informacji sprawdzonych, a nie fantastycznych opowieści o przyczynach katastrofy pod Smoleńskiem. W zestawieniu 115 tytułów prasy krajowej trafiających w tym roku do SWW zwracają uwagę „Aktualności Ochrony Środowiska”. W jakim celu SWW interesowała się poczynaniami Jana Szyszki?

HISTORIA
Samotna w Auschwitz
– Przyjęcie nas do obozu odbywało się w Brzezince – wspomina Seweryna Podbioł. – Tym, co w obozie zagłady było najgorsze i czego nie mogę zapomnieć, był rozkaz Niemców, aby rozebrać się do naga, co sprawiło, że poczułam się całkowicie odarta z honoru i godności. Nie tylko jako kobieta, ale przede wszystkim jako człowiek. Szokiem dla mnie było także ścięcie włosów i wytatuowanie numeru obozowego. Z obozu pamiętam jeszcze, jak wpędzano nas do baraków i zakazywano zarówno je opuszczać, jak i wyglądać na zewnątrz przez okienka. Za każdym razem wiedziałyśmy wtedy, że przywieziono kolejny transport Żydów. Od razu kierowani byli do komór gazowych. Esesmani zawsze wprowadzali taki zakaz, kiedy chcieli wykonać jakieś masowe egzekucje czy selekcję bez naocznych świadków. Całymi rodzinami zabijano Żydów, zabierając im wcześniej ich całe mienie. Pod koniec 1944 r. zorganizowano transport do Buchenwaldu, do którego zostałam przeznaczona. Podobnie jak Auschwitz, Buchenwaldowi zostały przypisane słowa przewodnie, widniejące na bramie. Było to „Jedem das Seine”, co oznaczało: „Każdemu, co mu się należy”. Można się więc domyślić, że tu człowiek również nic nie znaczył.

Fragment książki Sylwii Winnik „Dziewczęta z Auschwitz. Głosy ocalonych kobiet”, Muza.

SPORT
Tragiczna cena sukcesu
Czy himalaistę Tomasza Mackiewicza można było uratować? Nawet gdyby ratownicy zdołali do niego dotrzeć, nie istniała żadna gwarancja, że udałoby się go ocalić. Nie wiadomo dokładnie, w jakim był stanie, gdy Elisabeth Revol rozstała się z nim na wysokości 7400 m, bo trudno ocenić wszystkie objawy chorobowe u kogoś zakutanego w kombinezon. Na pewno nie mógł już iść i czekała go noc z piątku na sobotę bez namiotu, pod gołym niebem, w strasznej himalajskiej zimie. Nie było szans, by błyskawicznie znalazła się przy nim liczna ekipa ratunkowa. Musiałaby być liczna, bo do tego, żeby znieść czy choćby sprowadzić kogoś z dużych wysokości, nie wystarczą siły dwóch lub trzech nawet najmocniejszych wspinaczy. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że w ogóle nie powinno dojść do tego ataku na Nanga Parbat. Podjęto go bowiem ze skrajnie małym, praktycznie żadnym marginesem bezpieczeństwa. Elisabeth i Tomasz mogli liczyć tylko na własne siły, bo gdy w dwójkowym zespole jedna osoba osłabnie, druga w żaden sposób nie będzie mogła jej pomóc przy schodzeniu. Oboje byli bardzo wyczerpani, bo pod szczyt dotarli z ciężkimi plecakami, niosąc ze sobą wszystko, co potrzebne do przetrwania. W tym zespole to ona miała większe doświadczenie wysokogórskie i niewykluczone, że większą odporność.

KULTURA
Jak śpiewać hymn
– Mamy setną rocznicę odzyskania niepodległości, stawiamy na pamięć narodową i uczucia patriotyczne, ale nawet jednej zwrotki Mazurka Dąbrowskiego nie jesteśmy w stanie zaśpiewać czysto, a śpiewamy dwie – oburza się Klaudia Pasternak, kompozytorka i dyrygentka i proponuje Narodowy Projekt Śpiewania Hymnu. – Chciałabym, abyśmy potrafili być dumni z naszych osiągnięć, wykonując te patriotyczne przyśpiewki, a zwłaszcza hymn, czysto. Niech będzie głośno, niech gardła się wydrą do woli, ale niech to będzie podobne do oryginału. Kolejnym krokiem edukacji muzycznej byłaby zachęta do poznawania tajników muzyki. – Z zazdrością spoglądam na świetnie działające Centrum Nauki Kopernik, które atrakcyjnymi metodami potrafi przybliżyć nawet najbardziej skomplikowane kwestie zwykłym odbiorcom, dzieciom. Żałuję, że muzyka artystyczna nie ma takiego centrum. Dlatego trzeba wybudować Centrum Muzyki Chopin.

Qulturalia

NAUKA
Zrób sobie mózg
– Fakt wygrania przez komputerowego gracza partii szachów czy brydża z człowiekiem nie musi oznaczać, że urządzenie jest inteligentne – mówi prof. Zygmunt Vetulani, informatyk i inżynier języka. –Wygrana wynika z tego, że w ostatecznym rozrachunku w urządzeniu zostały zastosowane odpowiednie algorytmy opracowane przez człowieka, np. wykorzystujące własności sztucznych sieci neuronowych. To nie urządzenie wygrywa z człowiekiem, np. z szachistą, ale człowiek – projektant urządzenia. To po prostu rywalizacja jednego intelektu z drugim poprzez medium, jakim jest informatyka. Także systemy tłumaczące wciąż nie dorównują człowiekowi, choć w tej dziedzinie dokonuje się intensywny postęp. A utworu skomponowanego przez maszynę nie można uważać za dzieło sztuki. Aby mieć do czynienia z dziełem sztuki, musi być autor mający coś do powiedzenia odbiorcy poprzez swoje dzieło. Samo tylko dostarczanie przyjemnych dźwięków nie jest jeszcze twórczością artystyczną.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Demolka
Bronisław Łagowski: Polski prawy sektor
Jan Widacki: To, czego marszałek Karczewski umysłem nie ogarnia
Roman Kurkiewicz: Żądajmy wszystkiego
Tomasz Jastrun: Wojna ze wszystkimi
Edward Mikołajczyk: Za paskami nie stoi Kurski
Ludwik Stomma: To gorsze niż błąd

Wydanie: 6/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy