W najnowszym (7/2018) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (7/2018) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek, 12 lutego, w kioskach 7. numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Polowanie na Żydów
Polskie władze emigracyjne od początku zdawały sobie sprawę z położenia Żydów w okupowanym przez Trzecią Rzeszę kraju. Bały się jednak, że zbyt głośne upominanie się o ich los odwróci uwagę zachodniej opinii publicznej od tragedii Polaków. Obawiały się także reakcji samego polskiego społeczeństwa, które niechętnie odnosiło się do żydowskich współobywateli. Jan Karski już na początku wojny informował przełożonych w Londynie o antyżydowskim nastawieniu większości Polaków i był bardzo zdumiony, jak niewielką wagę Delegatura Rządu na Kraj i rząd na uchodźstwie przywiązywały do spraw żydowskich. „Stosunek [Polaków] do współtowarzyszy – Żydów najczęściej bezlitosny, bezwzględny. Często spycha się ich z zajętych miejsc, urąga, odgraża, naigrywa. Żydzi zachowują się biernie, potulnie” – pisał Karski w raporcie z lutego 1940 r.
Szacuje się, że w samej Warszawie nawet 4 tys. osób trudniło się poszukiwaniem i wydawaniem Żydów władzom okupacyjnym. W czerwcu 1941 r. Delegatura Rządu na Kraj otrzymała raport, według którego „donosicielstwo stało się plagą grożącą utratą najlepszych i najdzielniejszych jednostek. (…) urzędy niemieckie (jak na przykład gestapo) zawalone są donosami składanymi przez samych Polaków o ich współrodakach. Znaczna część tych oskarżeń wnoszona jest dobrowolnie przez dorywczo zgłaszających się, nawet nie jest pieniężnie opłacana”. W książce pt. „Szanowny Panie Gistapo” prof. Barbara Engelking pisze, że co trzeci donos dotyczył Żydów. „Przed wojną Abraham wachsmacher był 100% Żydem, szczycił się nawet tym, dziś jest karaimem, bezczelność tego Żyda przechodzi wszelkie granice”. „Pomimo utworzonej dzielnicy żydowskiej, żona Jeża która jest rodowitą żydówką pozostaje nadal przy nim”. „Wszystko powyższe podaję z ideowych pobudek, gdyż nienawidzę żydów, w szczególności zaś mechesów, którzy kupczą swoją narodowością i religią” – to tylko drobny wycinek z donosów, które zachowały się w archiwach.
W grudniu 1942 r. przy Delegaturze Rządu powstała Rada Pomocy Żydom (Żegota). Dzięki jej działaniom udało się uratować dziesiątki tysięcy Żydów. Donosy i szmalcownictwo nie były akceptowane przez Polskie Państwo Podziemne i były karane. Jednak władze polskie z pewnością zrobiły za mało dla mordowanych Żydów.

PUBLICYSTYKA
Fałszerze historii
Nikt nie ośmieszył Polski w świecie bardziej i nikt jej bardziej nie zaszkodził niż ekipa ludzi obłąkanych fałszywą historią. Autorom ustawy wydawało się, że tak jak można było zafałszować obraz powojennej historii Polski, tak można będzie światu narzucić sfałszowany obraz Polski sprzed II wojny światowej. W tym niechlubnym dziele obecna ekipa nie była osamotniona. Przeciw haniebnej ustawie z PO nie zagłosował nikt, z Nowoczesnej – przeciw była dwójka posłów, do której dołączyło trzech posłów Unii Europejskich Demokratów. PiS chciało Polaków zrównać w świecie z pozycją Żydów jako najważniejszej ofiary wojny i depozytariuszy prawdy o Holokauście. Tymczasem – wbrew temu, co twierdzą politykierzy historyczni z PiS – nie było wspólnych doświadczeń obozowych i wojennych Polaków i Żydów. Żydzi byli przeznaczeni do eksterminacji i zostali w olbrzymiej liczbie wytępieni. Polacy, zredukowani do roli służebnej wobec rasy panów, mieli przeżyć i przeżyli. Doświadczenia obozowe przytłaczającej większości Żydów były całkowicie odmienne od wszystkich pozostałych. Dlaczego? Dlatego, że większość z nich spędziła tam zaledwie jeden dzień. Dlatego zagłada Żydów była i pozostanie wyjątkiem historii. Chcąc przywłaszczyć sobie wojenne doświadczenie historyczne i dzisiejszą pozycję Żydów w historii, PiS samo niemal stanęło na gruncie kłamstwa oświęcimskiego.

KRAJ
Aferzyści za kratkami
Po 17 latach karami więzienia zakończyła się sprawa przejęcia Wyższej Szkoły Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania (obecnie Lubelskiej Szkoły Wyższej) w Rykach i wyprowadzenia z niej milionów złotych. W 2000 r. Jacek T., były student uczelni, pełniący funkcję dyrektora generalnego, i Paweł L., kapitan WSI zatrudniony na uczelni jako kwestor, wyprowadzili 3,45 mln zł bankowego kredytu, pozbyli się wspólników (założycieli uczelni), przejęli szkołę i rozpoczęli ekspansję na Wyższą Szkołę Umiejętności Pedagogiczno-Ekonomicznych w Brzegu koło Opola, którą wkrótce także przejęli. Uczelnia w Rykach pod rządami Pawła L. zaczęła podupadać. Z 3 tys. studentów przed laty zostało tam zaledwie 300. Mimo to bez problemów dostała akredytację MEN. Sam Paweł L. nie ukrywał, że zawdzięcza to swoim kontaktom w ministerstwie. Kiedy zaborcy uczelni zostali oskarżeni, sprzyjała im procedura karna. Tomy akt, które sąd w tej sprawie zgromadził, to ewidentny przykład na to, jak oskarżeni i ich pełnomocnicy mogli sądem manipulować, bo pozwały im na to przepisy. Mimo że media szeroko informowały o aferach w ryckiej uczelni, lokalnym władzom nie przeszkadzało to uczestniczyć w różnych uroczystościach organizowanych przez uczelnię.

Obawy i nadzieje nowych mieszczan
Sanniki, które liczą 2 tys. mieszkańców, 1 stycznia zostały miastem. Burmistrz cieszy się, że status miasta pozwala sięgnąć po dodatkowe środki unijne, przede wszystkim na rewitalizację miast. Mieszkańcy mają mniej entuzjazmu dla tej zmiany. Już wzrosły podatki miejscowe. A chociaż Sanniki stały się miastem, ulice są nieoświetlone. O tym, jak mieszkańcy oceniają swoje perspektywy świadczy emigracja młodych. Miejscowy ksiądz ocenia, że miejscowość się starzeje – podczas kolędy odwiedza głownie starych, samotnych ludzi. O nadaniu wsi praw miejskich zdecydował jeden głos w konsultacjach społecznych. Połowa mieszkańców gminy wykazała obojętność, za wsią było 8%, za miastem ledwo 42%. W samych Sannikach za miastem opowiedziało się 848 mieszkańców (50,02%), za wsią 46, przy totalnej obojętności 801 (47%).

Usłyszeli wołanie o pomoc
Usłyszeli ciche wołanie o pomoc i nie przeszli obojętnie. Takie motto przewijało się podczas uroczystości wręczenia nagród Fundacji im. Hanki Bożyk „Pogotowie Ratunkowe – dlaczego nie zdążyło” osobom, które uratowały życie innym, często ryzykując własnym. W tym roku nagrodzeni zostali: st. kpt. Paweł Kasperek z Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie, Robert RodaKamil Sylka z Ochotniczej Straży Pożarnej w Sulęczynie i sierż. szt. Artur Nicpoń z Piły. Honorową nagrodę otrzymało w tym roku Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Warszawie.

WYWIAD
Co jemy na pewno?
Jaka jest polska żywność? – Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wykrywa w produktach spożywczych nieprawidłowe parametry fizykochemiczne w co siódmej, ósmej partii. I są to głównie celowe zafałszowania żywności – twierdzi prof. Stanisław Kowalczyk z SGH. – Błędy technologiczne stanowią niewielką część. Producent ma motywację czysto ekonomiczną. Jeśli np. w twarogu jest więcej wody niż powinno, to można go wyprodukować i sprzedać więcej. Producenci przetworów mięsnych nierzadko wykazują chęć ukrycia pewnych składników. Nie deklarują np. takich dodatków jak MOM, czyli surowiec wytwarzany z odpadów drobiowych, pozbawiony wszelkich walorów odżywczych. Dodaje się go do przetworów mięsnych, zhomogenizowanych, m.in. parówek. Co więcej, właśnie te pozbawione wartości odżywczych wyroby otrzymują często bardzo atrakcyjne, kolorowe opakowania i są polecane jako danie dla dzieci. Specjaliści twierdzą, że technicznie wyprodukowanie parówek bez jakiegokolwiek mięsa nie stanowi dziś problemu. Wytwórcy też mają taką wiedzę, uwzględniają poza tym obawy klientów przed dodatkami z literą E na początku, więc nie informują o ich występowaniu, aby nie straszyć. W ogóle funkcjonuje moda na skracanie listy składników, bo wiadomo, że produkt naturalny najwyższej jakości nie wymaga stosowania dodatków uszlachetniających.

MEDIA
Internetowa propaganda
Badania z Oxfordu pokazują, jak prawicowi politycy i nacjonaliści manipulują polskimi użytkownikami sieci. „Wpisy z oficjalnych kont PiS były podawane dalej i lubiane przez pewną liczbę zautomatyzowanych profili i jako takie sprawiały wrażenie bardziej popularnych, kiedy obserwowali je dziennikarze, inni politycy i zwyczajni użytkownicy” – czytamy w raporcie Oxford Internet Institute. Jedna z firm w ciągu ostatnich 10 lat stworzyła ponad 40 tys. unikalnych tożsamości, każdą z wieloma kontami na różnych platformach społecznościowych i portalach, unikalnymi adresami IP, a nawet własnymi osobowościami, kreując kilkaset tysięcy fałszywych kont, które były wykorzystywane w polskiej polityce oraz wielu wyborach. Zmanipulowane treści są obserwowane przez zwyczajnych odbiorców i traktowane jak sygnały tego, czym interesuje się opinia publiczna i co myślą ludzie. Tymczasem w rzeczywistości są one wynikiem propagandy i celowej dezinformacji, która jest bardzo sprawnie rozsiewana z pomocą Facebooka i Twittera, oraz komentarzy zamieszczanych w wielu innych miejscach w sieci – takich jak choćby fora stron informacyjnych. Poprzez infiltrację wpływowych grup na Facebooku, podkładanie komentarzy i bezpośrednie rozpoczynanie dyskusji z tymi liderami opinii dąży się do celu, którym jest przekonanie wybranych osób, że podążający za nimi szczerze wierzą w określony argument, i dostarczenie długoterminowych bodźców pchających w kierunku pewnych strategicznie określonych pozycji. Widać ogromne podobieństwa między komunikacją w sieci, która wspierała wybór Trumpa lub brexit i PiS oraz Andrzeja Dudę.

ZAGRANICA
Europa Środkowa wymiera
Kraje środkowoeuropejskie, bałkańskie, bałtyckie oraz niektóre byłe republiki radzieckie najszybciej na świecie zmniejszają liczbę ludności. W pierwszej dziesiątce zapowiadana jest utrata od niemal jednej czwartej (23% w przypadku Bułgarii) do ponad jednej siódmej (15% na Ukrainie) ludności. Powodami tego zjawiska są masowa emigracja, przede wszystkim młodych obywateli krajów Europy Środkowej czy Bałkanów oraz problemy z utrzymaniem przyrostu naturalnego. Młodzi obywatele wyjechali, najmłodsi się nie rodzą, najstarsi umierają. Jak podaje Eurostat, w 1990 r. przyrost naturalny w Polsce wynosił 2,06 na 1000 ludności, ćwierć wieku później już tylko 1,32‰. Ten sam trend, miejscami z jeszcze bardziej radykalnymi spadkami, można zaobserwować na Słowacji, na Węgrzech, w Czechach, Estonii czy Bułgarii. Wydawać by się mogło, że prostym sposobem na wyeliminowanie, a przynajmniej redukcję tych zagrożeń jest przyjęcie migrantów z innych krajów. Ale kraje, dla których redukcja populacji stanowi największe zagrożenie, są jednocześnie państwami o najsilniejszym antyimigranckim nastawieniu i z najszerszą gamą radykalnych ugrupowań prawicowych. Nie zważa się przy tym na ogromne ryzyko gospodarcze. Niebawem w większości państw bałkańskich czy środkowoeuropejskich może zabraknąć rąk do pracy.

Hiszpańska mekka mafiosów
Szacuje się, że w Hiszpanii działa ok. 440 organizacji przestępczych niemal z całego świata, m.in. z Gruzji, Irlandii, Bułgarii, Kolumbii, Meksyku, Maroka, Rosji i oczywiście Włoch. Międzynarodowe struktury mafijne obecne są w Hiszpanii niemal we wszystkich dziedzinach życia. Dotyczy to nieruchomości, restauracji, a nawet klubów piłkarskich. Działają w całym kraju, ale głównie w dużych i turystycznych miastach, gdzie łatwiej zgubić się w tłumie. Ze względów geograficznych Półwysep Iberyjski jest głównym punktem przerzutowym kokainy na rynek europejski. Położenie to niejedyny czynnik, który przyciąga mafie do Hiszpanii. Po upadku dyktatury Franco kraj bardziej otworzył się na świat. Szybko rozwijająca się gospodarka, napędzana przez turystykę, budownictwo, obrót nieruchomościami i finanse, stwarzała wiele możliwości robienia nielegalnych interesów. Ponadto lokalne władze w małych gminach łatwo dawały się korumpować, a policja i wymiar sprawiedliwości nie były przygotowane na walkę ze zorganizowanymi grupami przestępczymi. Władze w Madrycie skupiały się na zwalczaniu bojowników ETA i terrorystów z Al-Kaidy. To się zmienia. Dzięki współpracy policji włoskiej i hiszpańskiej w ciągu dekady hiszpańskie siły mundurowe zatrzymały ponad 100 mafiosów z Włoch.

SYLWETKI
Stanisław Stomma – trudne lekcje polityki
18 stycznia minęła 110. rocznica urodzin Stanisława Stommy, prawnika, publicysty, polityka, posła na Sejm PRL w latach 1957-1976, senatora I kadencji. Był realistą. Mówił, że polityk musi mieć jasno nakreślone cele, które miały go prowadzić niczym Gwiazda Polarna. A jednocześnie dostosowywać swoje działania do realnej sytuacji. Do konkretnego etapu. Bo polityka, która buja w obłokach, jest szkodliwa. Jest fantazją, a nie konkretem. Po Październiku Stomma i jego środowisko poparli Gomułkę. Inna Polska była także za Gierka, coraz bardziej otwarta na Zachód, prowadząca politykę porozumienia z Kościołem, co kard. Wyszyński sobie cenił. Ale Stomma jako jedyny poseł wstrzymał się podczas głosowania nad konstytucją w lutym 1976 r. Bo uznał, że ten gest był potrzebny. Jak zareagowałby na obecne obyczaje? Pewnie byłby w szoku. Do jego politycznego kredo dzisiejsze czasy pasowałyby kiepsko.

KULTURA
Bandyci nie mają dylematów
Patrząc na przyrost liczby festiwali literackich, trudno uwierzyć w tak żenujący poziom czytelnictwa w Polsce – uważa Wojciech Chmielarz, autor powieści kryminalnych. – Nikomu nie zależy, żeby w Polsce była moda na czytanie. Pisarzy nie zaprasza się do telewizji, bo niby nie będą się oglądać, ale jak mają się oglądać, skoro ten temat jest kompletnie obcy? To prawda, że powieść kryminalna chce w luźnej formie powiedzieć coś o społeczeństwie, ale szkieletem opowieści jest wątek kryminalny, a reszta to ważne, ale ciągle ozdoby. W pewnym momencie autorzy kryminałów uwierzyli, że tworzą literaturę z najwyższej półki. Pisali sążniste raporty o stanie świata, a przecież ten gatunek nie ma konkurować z eseistyką. Dziś często autorzy najpierw wybierają sobie mocny, medialny temat społeczny i do tego dorabiają – jak na siłę – intrygę.

Poszukiwany…
Wojciech Pokora (1934-2018) przez całe życie starał się być „aktorem z kropką”. Starannie przygotowanym – co do słowa, co do gestu. Ale życie wymuszało ciągłe improwizacje. Na szczęście! Rano więc próba w Dramatycznym, w południe jakaś scenka w telewizji albo „Dzień dobry, jestem z »Kobry«” dla Trójki, ewentualnie parę ujęć na planie, jeżeli w robocie był film. Po południu regularne przedstawienie na deskach, a wieczorem kabaret. Na przykład Dudek przy Nowym Świecie albo Owca na placu Trzech Krzyży. Kiedy Stanisław Bareja kręcił serial „Alternatywy 4” (1983-1986), kwestie na dany dzień zdjęciowy rozdawał aktorom rano, by po dwóch-trzech godzinach mogli je powiedzieć na planie. Ale, po pierwsze, do tego czasu musiały przejść przez cenzurę, a często nie przechodziły. Po drugie – telewizornia powiedziała coś śmiesznego, co koniecznie trzeba było na gorąco wpakować do fabułki, a po trzecie – reżyserowi zmieniała się koncepcja. A Bareja nie bawił się w piętrowe tłumaczenia. Wiedział, że przed nim stoi fachowiec, który rozumie, co i jak. Potrzebuje tylko ostrogi. Dawał więc Pokorze wskazówki w stylu: „Łubudu – jedziesz!”. I jechał.

Qulturalia

KSIĄŻKI
Sybirak, który został generałem
– Do Sielc nad Oką przybyłem 17 maja 1943 r. Była to daleka droga z Ałtajskiego Kraju – miejscowości Kosichy koło Barnauła, gdzie byliśmy na Syberii – opowiada córce Wacław Jagas. – Obóz sielecki to było dla nas coś wspaniałego… Polskie flagi, polskie orzełki, polskie mundury i polskie pieśni. Był nawet polski kapelan, podobno płk Berling ściągnął go z białoruskiej partyzantki, który codziennie odprawiał mszę… A tutaj ten las i rzeka przypominały nam krajobraz ojczysty…
To miejsce będą nazywali Rzeczpospolitą Sielecką, było jak skrawek Polski, jej symbol. 15 lipca 1943 w 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki wszyscy złożyli przysięgę: „Składam uroczystą przysięgę Ziemi Polskiej, broczącej we krwi, Narodowi Polskiemu umęczonemu w niemieckim jarzmie, że nie skalam imienia Polaka, że wiernie będę służył Ojczyźnie…”. Wszyscy stali w mundurach, w lewej ręce mieli czapki-rogatywki z orzełkiem (wtedy bez korony, a potem dostali z koronami). Ich dowódca Berling wypowiadał słowa przysięgi razem z nimi, trzymając w ręku rogatywkę z orzełkiem w koronie, którą potem nosił do końca. Na placu powiewała amerykańska i angielska flaga obok radzieckiej.

Fragment książki Barbary Jagas „Sybirak, który został generałem”, wydawnictwo Rytm.

Kłamstwa erotyczne
Mężczyźni i kobiety zachowują największe kłamstwa dla osób przeciwnej płci. Większość z nich dotyczy seksu. Ten temat po prostu budzi kłamcę w każdym z nas. Związane z seksem kłamstwa mężczyzn i kobiet różnią się od siebie, podobnie jak inne rodzaje ich kłamstw. Kobiety częściej ukrywają za fasadą nieprawdy swoje praktyki seksualne, a mężczyźni – z lubością przechwalają się stosunkami, do których nigdy nie doszło. Badacze seksu od dawna odnotowują, że kobiety deklarują dużo mniejszą liczbę partnerów seksualnych niż mężczyźni. Na przykład w Wielkiej Brytanii mężczyźni przyznają się średnio do 13 partnerek, a kobiety – do 9 partnerów. Takie wyniki zawsze trudno było wyjaśnić statystycznie (co się stało z czterema „nadwyżkowymi” kobietami?). Badacze zwykle tłumaczą tę anomalię, przyjmując, że mężczyźni zawyżają liczbę partnerek. Ponieważ przeciętny mężczyzna jest bardziej nastawiony na podbój seksualny niż przeciętna kobieta, nie powinno nikogo dziwić, że mężczyźni częściej kłamią, żeby ten cel osiągnąć. A skoro częściej zdradzają partnerkę, to są też bardziej skłonni do kłamstwa, aby to ukryć.

Fragmenty rozdziału „Seks, kłamstwa i role płciowe” z książki Ralpha Keyesa „Czas postprawdy. Nieszczerość i oszustwa w codziennym życiu”, Wydawnictwo Naukowe PWN.

OBSERWACJE
Różaniec z wodotryskiem
Rynek dewocjonaliów modernizuje się. Tradycyjne nie wystarczają wiernym, a przede wszystkim producentom i handlowcom. Osoba prawdziwie pobożna w zasadzie nie powinna się ruszać z domu bez „ekskluzywnej bransoletki ze świętym” na przegubie. Bransoletki są „z drewna, metalu oraz odblaskowe”. „Każdego klienta traktujemy indywidualnie i pomożemy wybrać produkt spełniający jego oczekiwania”, obiecuje sprzedawca. Pojawiają się więc bransoletki z „imitacją cyrkonii”, „z ozdobnych koralików”, „wykonane na gumce”. Nawet osoba odległa od praktyk religijnych zgadnie, że atrakcyjność każdego artykułu pobożnościowego się podwoi, jeżeli umieścić na nim podobiznę Jana Pawła II. Papież nanoszony bywa więc właściwie na wszystko. Na przykład na strusie jajo. Papież figuruje też na „prasowanej i lakierowanej słomie”. W ofercie są liczne „dewocjonalia rozrywkowe”, np. zatrzęsienie „gier katolickich”: krzyżówki, rebusy, puzzle, quizy biblijne, odgadywanie wersetów biblijnych, porządkowanie scen biblijnych, uzupełnianie map… Zaobrączkowanym sklepy proponują „Małżeńską grę planszową”, którą reklamuje slogan: „Zagraj i wygraj swoje zbliżenia”. Zagrać można w sześciu kategoriach, takich jak „seks” czy „teściowie”. Małżonkowie nad planszą uczą się m.in. „nieprzerywania sobie w czasie mówienia, trzymania się tematu rozmowy – bez aluzji, wspomnień sprzed lat albo odbijania piłeczki, poflirtowania – coś, czego było sporo przed ślubem”.

ZDROWIE
W nowej skórze
– Starzenie się organizmu to proces ciągły i dotyczy każdego z nas, każdej komórki, tkanki i narządu, w tym także skóry. Skóra się starzeje, a my do końca nie mamy na to wpływu – mówi dr n. med. Irena Walecka, dermatolog. – Trzeba pamiętać, że większość zabiegów w medycynie estetycznej daje tymczasowy efekt – od kilku miesięcy do roku czy dwóch lat. Ale zabiegi te można powtarzać i jest to gwarancją stale dobrego wyglądu. Trzeba jednak pamiętać, że w ramach medycyny estetycznej mamy jedynie wpływ na odmładzanie miejscowe, natomiast o zdrowie trzeba zadbać samemu, czyli znowu: stosować właściwą dietę, ruch, dotleniać się.

NAUKA
Gigantyczne miasto Majów w gwatemalskiej dżungli
3 lutego „The New Herald” opublikował artykuł Daniela Shoera Rotha o odnalezieniu w Gwatemali ogromnego miasta Majów z okresu prekolumbijskiego. Ukryte było na północy kraju w gęstej dżungli, należącej do rezerwatu biosfery Majów, w departamencie Patén. Na megalopolis składało się ponad 60 tys. domów i budynków publicznych powstałych ponad tysiąc lat temu. Wielu naukowców ocenia liczbę ludności megalopolis na ok. 5 mln. Naukowcy są przekonani, że mamy do czynienia z cywilizacją porównywalną do cywilizacji starożytnej Grecji.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Potomkowie szmalcowników doszli do głosu
Jan Widacki: Absurdów ciąg dalszy
Roman Kurkiewicz: Pierwszy w historii naród wszystkich świętych
Tomasz Jastrun: Robi się parszywie
Edward Mikołajczyk: Francuski kucharz a sprawa polska
Agnieszka Wolny-Hamkało: Najpiękniej

Wydanie: 7/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy