Scalić, odkryć na nowo. Poszerzyć granice percepcji
Czy można zyskać rozgłos i uznanie świata, naklejając cienką, niebieską taśmę na wszystko, na co tylko się da? Otóż można.
Dzięki takiemu właśnie zamysłowi twórczemu, zrodzonemu w 1968 r., jednym z najbardziej znanych dziś na świecie polskich artystów wizualnych stał się Edward Krasiński (1925-2004). W londyńskim muzeum sztuki współczesnej Tate Modern jest jednym z nielicznych naszych rodaków, których dzieła długoterminowo eksponowano w sekcji Performer and Participant. Jego prace prezentowano również w Amsterdamie, Bazylei, Hongkongu, Paryżu czy Wiedniu.
Teraz także w Warszawie, w galerii sztuki współczesnej Spectra Art Space, otwarto wystawę poświęconą jego sztuce. Ekspozycja jest wyjątkowa, ponieważ gromadzi dzieła na co dzień rozproszone – pochodzące ze zbiorów Zachęty, Muzeum Sztuki w Łodzi oraz prywatnej kolekcji Fundacji Rodziny Staraków, właścicieli galerii.
Przez śnieżnobiałe ściany galerii biegnie poziomo, nieprzerwanie, wąska linia niebieskiej taśmy. To znak rozpoznawczy autora. Niby nic nadzwyczajnego – a jednak na przecięte nią płaszczyzny od razu zaczynamy patrzeć inaczej. Dostrzegamy ich istnienie, a biel zmienia się w pole jakiegoś zdarzenia. Starałem się zrozumieć jego naturę. Sam autor mówił, że dokonuje w ten sposób swoistego ujawniania czy demaskowania niedostrzeganych na co dzień elementów otoczenia. Odebrałem to jako wypełnianie myślą pustki, a przynajmniej pytanie o jej ukrytą zawartość.
Edward Krasiński przez lata był związany z warszawską Galerią Foksal – stworzoną wspólnie m.in. z Tadeuszem Kantorem – skupiającą jedno z najbardziej radykalnych środowisk artystyczno-intelektualnych powojennej Polski. Koncentrował się na pokazywaniu przestrzeni w wymiarze sztuki i na odkrywaniu jej wymowy. Może to brzmieć niezrozumiale, sam twórca podchodził do tego z dystansem. W jednym z archiwalnych filmów żartobliwie opowiadał, że gdy w latach 60. podczas pobytu w sanatorium opisał dyżurnemu lekarzowi charakter swoich działań twórczych, ten zalecił mu udanie się na… konsultację psychiatryczną.
Dziś z tej anegdoty można już tylko się śmiać. Współcześni fizycy sami przecież sugerują, że otacza nas niewidzialna kwantowa rzeczywistość, która poszerza naszą definicję wszechświata. Artyści mają doskonałą świadomość granic ludzkiego postrzegania. Sztuka współczesna w dużej mierze dąży właśnie do ich poszerzania, a instalacje Krasińskiego są tego wyraźnym przejawem.
Niebieska linia Krasińskiego jest zawsze taka sama: ma szerokość 19 mm i jest naklejana na wysokości 130 cm. Nie wiadomo, dlaczego akurat w takim miejscu. Niektórzy poetycko kojarzą to z wysokością, na której przeciętnie znajduje się ludzkie serce. Bardziej prawdopodobny jest jednak zamysł skierowania naszego spojrzenia niżej niż zwykle. W ten sposób niebieska linia zmusza do patrzenia na otoczenie z nietypowej perspektywy. A taki jest przecież cel sztuki.
W instalacjach na wystawie w Spectra Art Space niebieska linia biegnie w poprzek zawieszonych na ścianach prac plastycznych autora. Krasiński eksploruje w nich piękno geometrii i
Spectra Art Space
Spectra Art Space MASTERS. Edward Krasiński
do 11 listopada









