Nowe życie adiunkta KMU

Nowe życie adiunkta KMU

Miał być wielkim politykiem. Mężem stanu. Kazimierz Michał Ujazdowski wiele razy zapowiadał sukcesy. Miały przyjść z kolejnymi partiami, które porzucał, zakładał i znowu do nich wracał. Nigdy nic z tego nie wychodziło. Szedł od klęski do klęski. I chyba mu się to skakanie po scenie znudziło. Postawił na stabilizację. Wrócił do Jarosława. Ale w Prawie i Sprawiedliwości też nie błyszczy. Jest, a jakby go nie było. Znalazł więc sobie dodatkowe zajęcia. Mało stresujące, ale dochodowe. Jako adiunkt na Uniwersytecie Łódzkim zarobił w ubiegłym roku ponad 43 tys. zł. Do poselskiej kasy dorzucił jeszcze 6,7 tys. zł za honoraria. Sporo! Widać, że ten, kto płaci, ma niezwykłe poczucie humoru. I dużo wiary, że może jednak i Ujazdowskiemu wreszcie coś wyjdzie. A może sponsor wierzy, że w tekstach Ujazdowskiego jest jakieś drugie dno? Jakiś tajemniczy kod? Szukaliśmy, ale zabrakło klucza.

Wydanie: 36/2012

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy