Czy nowy Sejm przetrwa pełną kadencję?

Czy nowy Sejm przetrwa pełną kadencję?

PRO

Janusz A. Majcherek, filozof, socjolog, publicysta
Uważam, że sytuacja i rozkład miejsc w Sejmie dają mocną podstawę do przeprowadzenia pełnej czteroletniej kadencji. Jeśli powstanie solidna, stabilna większość i uda się zrealizować program dający pozytywne rezultaty, nie ma powodów, by misję skracać. Przeszkodą może się okazać destrukcyjna działalność prezydenta, ale wyjściem z tego byłyby nie wcześniejsze wybory parlamentarne, lecz prezydenckie, choć prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest znikome. W każdym razie trwałość kadencji parlamentu jest jakąś wartością, jeśli istnieje wystarczająca większość. Doświadczyliśmy już tego w przeszłości, zarówno za czasów rządów AWS, jak i lewicy.

KONTRA

Łukasz Perzyna, publicysta „Tygodnika Solidarność”
Pełna kadencja oznacza, że jej koniec przypadałby na jesień roku 2011. Jednak takiej daty nie ma w żadnym polskim kalendarzu politycznym. Najdalsza data to jesień roku 2010, kiedy dobiegnie końca kadencja prezydencka Lecha Kaczyńskiego i zostanie otwarta droga do realizacji marzeń Donalda Tuska. W 2005 r. mówiono, że ta błyskotka oślepiła go blaskiem i przegrał także wybory parlamentarne. Dziś sytuacja jest inna, bo Tusk stał się mężem stanu i bezapelacyjnym potrójnym zwycięzcą: w skali ogólnopolskiej, warszawskiej i w debacie telewizyjnej. Nigdzie nie usłyszałem jednak, by Tusk porzucił myśli o prezydenturze, a nie wierzę w łagodne przejście od premierostwa do prezydentury.

Wydanie: 44/2007

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy