Ocenzurowany Springer i lewica

Ocenzurowany Springer i lewica

Debata o lewicy na łamach „Dziennika” dogasa. Niestety najciekawszy głos nie przedarł się na łamy springerowskiego pisma. Moderatorzy dyskusji zamówili tekst u Jarosława Urbańskiego, poznańskiego akademika i działacza związkowego. Autor na wstępie odrzuca złudzenia, jakoby uczestnicy debaty na łamach pisma „znanego z niszczenia lewicy” poprzez swoje teksty „mogli wskrzesić lewicę prawdziwą”. Dalej Urbański stwierdza bez ogródek: „Nie powinniśmy żadnych tekstów do redakcji Axel Springer wysyłać, ale zwyczajnie ją podpalić. Choćby dlatego, że mamy jeszcze niezałatwione pewne rozrachunki z lat ’60 i ’70 (jeżeli ktoś nie wie, o czym mówię, proponuję lekturę »Utraconej czci Katarzyny Blum« H. Bölla). Kryzys lewicy polega na tym, że nikt jeszcze tego ognia nie podłożył”. Na szczęście zadziałała redakcyjna cenzura i ten obcy, również nam, pogląd nie przedarł się na łamy.

 

Wydanie: 11/2008

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy