Odlewanie posążków Kamińskiego

Odlewanie posążków Kamińskiego

Z grubsza wiadomo, kim jest polityczna paprotka. Kiedy zbliżają się wybory, każda partia znajduje gdzieś urodziwe działaczki i stawia je przy steranych walką liderach. I tak sobie siedzą przy stole prezydialnym (stąd nazwa paprotka) albo stoją przed kamerami i obie strony widowiska wzajemnie się ocieplają. Nawet w pełni lata. Ot, taki schemacik z życia partii. Ale nie dla Platformy Obywatelskiej takie proste rozwiązanie. Z inspiracji premiera sztabowcy PO wymyślili przebiegły manewr. Zamiast wychudzonych paprotek wystawili zawodnika sumo. Twarzą (i ciałem) PO stał się Michał Kamiński, zawodnik wagi najcięższej. Taki, co potrafi dotrzeć do każdej półki z konfiturami. A uparty jest przy tym jak mało kto. Będzie wędrował od partii do partii, byle tylko posmakować miodu. Pęd Kamińskiego do wędrowania będzie wykorzystywany przez sztabowców Platformy. Trwa odlewanie posążków Kamińskiego, które mają trafić do wszystkich biur partii. A najlepsi działacze będą mogli ubiegać się o posąg Misia naturalnej wielkości. Na samą myśl o tych wydarzeniach w oczach wielu polityków PO pojawiły się łzy. I tylko złośliwcy z PiS mówią, że są to łzy wywołane bezsilną złością. Nasza rada jest taka. Nie płakać i nie narzekać. Zamawiać posążki. I sprzedawać je na aukcjach, dawać na loterie, rozdawać chorym w kolejkach i strajkującym związkowcom. A jak coś zostanie, to w ramach pomocy wysłać na Ukrainę. Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 15/2014, 2014

Kategorie: Przebłyski