Odrabianie lekcji

Odrabianie lekcji

PiS okazało się dużo gorsze, niż sądzili najwięksi pesymiści. A opozycja bledsza i wątlejsza, niż się tego obawialiśmy. Kiedy jakiś czas temu spotkałem się z Kijowskim, czułem, że ta alimentacyjna sprawa jest poważna, że ma on nóż na gardle. Jednak nie mieści się w głowie, że był taki nieostrożny, a może też niemoralny. Zaufały mu setki tysięcy ludzi. To nas różni od pisowców. Również to, że jeśli przedstawiciele naszego obozu robią coś głupiego czy niemoralnego, widzimy to. Nasza wiara nie ma charakteru religijnego czy ideologicznego. To przywiązanie do wolności i demokracji. I niechęć do prawicowo-narodowej formacji. Przynajmniej tak mi się wydaje. Wątpliwości to też na ogół przywilej liberałów.

Poznany na Facebooku działacz KOD z małego miasteczka – mam z nim teraz stały kontakt – pisze mi po aferze z Kijowskim: „Jestem smutny. Od roku żona i ja robimy, co można, aby bronić naszej wolności. A słyszymy takie żałosne wystąpienia dwóch kapitanów KOD. Ludzie mi mówią: Co wyście zrobili? A jednak wyjeżdżam jutro do Warszawy, pociągiem, jak za studenckich lat. Biorę wędkę, flagę KOD, gazetę, ulotki i jadę”.

Tyle znajomy, a ja jestem pewien, że KOD przetrwa, nie jest oparty na liderze, ale na moralnym sprzeciwie wobec stanu rzeczy.
Fryzjer pan Stefan z Międzylesia mówi mi: „Jak dwóch Polaków, to o jednego za dużo”. Pan Stefan to jest jednak pisowiec i teraz obaj mamy trudną sytuację. Jestem jego starym klientem, a klienci mu topnieją. Przypomina starzejącego się żółwia, ledwie się rusza. Ma tysiące gotowych formułek podszytych ironią. Ale ma też za złe, tak ogólnie. To typowe dla narodowo-prawicowego myślenia.

Minister edukacji Anna Zalewska, obok Macierewicza, robi bodaj najgorsze wrażenie w tej rządowej ekipie. Jej „reforma” dostała zielone światło od prezydenta. Można było tego się spodziewać. To prezydent powiedział, że chodzi o to, by dzieciom mówić, „kto był bohaterem, a kto zdrajcą”. Jak ktoś trafnie zauważył: „Indoktrynacja poprzez heroizację historii grozi budowaniem pokolenia skłonnego do wykonywania rozkazów. Tak się szkoli żołnierzy, ale nie obywateli”.

Problemem polskiej szkoły nie są gimnazja, ale sposób nauczania. Program przeładowany jest niepotrzebną wiedzą, nie uczy się dzieci kreatywności. Mój Antoś jest w czwartej klasie. Trzeba z nim codziennie odrabiać lekcje, robi to na szczęście moja żona. Wiemy od innych rodziców, że też siedzą z dziećmi przy lekcjach pół dnia. Na sporą część pytań w jego podręcznikach nie potrafię odpowiedzieć. Muszę szperać w Google. Właśnie czytam i głowię się, co to jest aksonometria, w jej ramach dimetria ukośna, dimetria prostokątna, izometria. On to musi zapamiętać. I tak co chwila. Antoś mówi mi: „Ty, tata, odpadasz już w czwartej klasie, mama pewnie odpadnie w szóstej”. Jest z niego wielki leń i ma słabe oceny. Ale nie boi się szkoły. Widzę, że jego koleżanki i koledzy też się nie boją. Ja się bałem, wszyscy się baliśmy. Dlatego Antoś mimo wszystko szkołę lubi, chociaż jest sztywna, za sztywna. Taka szkoła nie wykształci ludzi o otwartych umysłach, na miarę obecnych czasów.

Moja przyjaciółka Viola pisze z Jerozolimy: „W Ziemi Świętej panoszy się koszmarna prawica, a na czele tego motłochu stoi potworny megaloman i skurwysyn, który skutecznie niszczy to wszystko, co jeszcze miało ręce i nogi. Znasz to skądinąd z twoich okolic”.
Do tego doszło, że musimy się pocieszać Izraelem. Oni mają na dodatek nóż na gardle, trzymany przez Arabów. Tych Arabów, których islamskiego radykalizmu tak się boi Europa. Viola, mimo że jest zanurzona w „charczącym” hebrajskim, zachowała w sobie żywy i szeleszczący polski. Utalentowana pisarka.

Nie piszę o sejmowym konflikcie, to temat niemal do dna wygadany i w ruchu. Nie mogę tylko pojąć, jak można wspólnie protestować, okupując salę sejmową w dzień i w nocy, a nie umieć się porozumieć i działać zgodnie. Myślę o PO i Nowoczesnej. A prezes mówi coraz bardziej jak dyktator i zmienia mu się oblicze. Twarz ma boleśnie zatrzaśniętą, jakby przytrzasnął sobie nią własny nos. Twarz fanatyka.

Mili sąsiedzi u nas. Łatwe do przewidzenia tematy rozmów: o dzieciach, o problemach wychowawczych, że rozsypały nam się tu reguły gry, o dobrych i złych nauczycielach, o reformie szkolnictwa, jaki to nonsens i jaki bałagan. I że jedyny z tego pożytek, że PiS otwiera kolejny front, rodzice i nauczyciele będą wściekli. Może prędzej szlag trafi prawych i sprawiedliwych. I smutna konstatacja – zaczynamy myśleć, że im gorzej, tym lepiej. I że nachodziliśmy się ulicami Warszawy w marszach KOD jak nigdy w życiu.

Wydanie: 3/2017

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy