Oracz asfaltu

Oracz asfaltu

Fot. Mateusz Cieślak

Zaorał drogę i zapowiedział, że zrobi to ponownie

Po wydarzeniach z piątku 7 sierpnia do aresztu trafił nie tylko rolnik, który zaorał asfalt na ulicy Rybackiej w Gliwicach. 11 sierpnia zgarnięto także jego psa, Dianę. Jej właściciel siedział w areszcie od 9 sierpnia. Po psa przyjechało dwóch mundurowych, dwóch techników policyjnych, kierowca interwencyjny z miejskiego schroniska dla zwierząt oraz weterynarz. Jeden z policjantów wszystko nagrywał kamerą. Okoliczni mieszkańcy ze zdumieniem obserwowali akcję. Wyglądało to tak, jakby zdaniem policji w gospodarstwie miało dojść do potwornej zbrodni, którą trzeba dokładnie udokumentować.

Od momentu zatrzymania rolnika psem zajmowali się sąsiedzi. Policja o tym wiedziała, bo dzień po aresztowaniu sprawdzano, czy w gospodarstwie nie głodują jakieś zwierzęta. W końcu rolnik może mieć żywe stworzenia. Pan Józef od dawna nie miał jednak bydła ani świń. Pozostał mu tylko wesoły kundelek, o którego dbał być może bardziej niż o siebie.

Koniec wolności

Zaraz po aresztowaniu pana Józefa sąsiedzi uzgodnili z policją, że będą zajmować się psem. Później decyzję zmieniono. Policjanci oznajmili, że mają polecenie, by psa zabrać. Na miejscu była siostra rolnika, która mieszka kilka kilometrów dalej. Niestety, nie pozwolono jej zabrać psa, więc trafił do miejskiego schroniska dla zwierząt w Gliwicach. Jego kierowniczka Barbara Malinowska mówi, że Diana jest w dobrej kondycji, a teraz przechodzi kwarantannę. Co będzie później?

Nadkomisarz Marzena Szwed z gliwickiej policji mówi, że funkcjonariusze przyjechali w związku ze zgłoszeniem dotyczącym psa, który przebywał na zamkniętym podwórku. Sąsiedzi karmili zwierzę, przerzucając jedzenie przez płot albo przeskakując przez ogrodzenie. Jeśli pan Józef wyrazi zgodę, Dianą będzie mogła zaopiekować się siostra. Najpierw jednak musi uzyskać zgodę prokuratora na widzenie z bratem.

Jaki los spotka pana Diany, jeszcze nie wiadomo. Został zatrzymany za zniszczenie mienia. Pługiem rozorał świeżo położony asfalt na ulicy Rybackiej w Gliwicach. Prokurator wystąpił o jego tymczasowe aresztowanie, a sąd ten wniosek uwzględnił. Powód? Nie dość, że pan Józef zaorał asfalt, to jeszcze zapowiedział, że zrobi to ponownie. Zamknięto go więc w celi w obronie asfaltu. Na razie sąd zastosował trzymiesięczny areszt.

Osiem lat za niewinność

Sprawa pana Józefa przypomina mi historię Krystiana Brolla, czyli jeden z najgłośniejszych w Polsce przypadków niesłusznego, wieloletniego pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Mężczyzna najpierw trafił na ławę oskarżonych, a następnie przed oblicze psychiatry. Psychiatra zapytał go, czy wstydzi się tego, co zrobił, a chodziło o groźby karalne. Pan Krystian powiedział, że nie ma czego się wstydzić, bo jest niewinny. Psychiatra ocenił: urojenia. Człowiek uważał się przecież za niewinnego, choć policja, prokuratura i sąd uznawały inaczej. I tak Krystian Broll w szpitalu psychiatrycznym na oddziale o zaostrzonym rygorze spędził ponad osiem lat. Uwolniono go dopiero po nagłośnieniu sprawy, następnie uniewinniono.

Pan Józef też uważa,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2026, 34/2026

Kategorie: Kraj