Pa, pa, Senyszyn. Oleksy na listę

Pa, pa, Senyszyn. Oleksy na listę

Ledwo napisaliśmy, że Senyszyn jest w Krakowie bardzo niepopularna, a już poległ Kazimierz Chrzanowski, tamtejszy szef SLD. Poległ, bo nie mieściło mu się w głowie, że małopolską listę do Parlamentu Europejskiego może znowu otwierać Joanna Senyszyn. A nie mieściło mu się w głowie, bo na własnej skórze mógł odczuć zasługi desantu z Wybrzeża, czyli Senyszyn, w skłócaniu miejscowych działaczy. Bilans jej kontaktów z Krakowem jest dla tego miasta tragiczny. Gdziekolwiek się pojawi, zostawia po sobie polityczne zgliszcza. SLD w Krakowie praktycznie nie ma już żołnierzy. Zostało tylko trochę oficerów. Za mało, by coś znaczyć i wygrać jakieś lokalne wybory. Ale wystarczająco dużo, by było kogo wyrzynać.
O co te boje, mógłby spytać ktoś naiwnie. A o jedynki! Czyli o pierwsze miejsca na listach, bo tylko one dają cień nadziei na wybór.
O jedynkę na liście do Parlamentu Europejskiego toczy się w Krakowie bój prawdziwie ostatni. Do ostatniej kropli krwi rywali. Przy tym, co robi pani Senyszyn, by posiedzieć jeszcze w Brukseli, walki buldogów pod dywanami są niewinną pieszczotą.
Aż się prosi, by te żenujące podchody przerwać. I wysłać na tę listę Józefa Oleksego. Bo teraz to chyba tylko jego legendarne umiejętności mediacyjne mogą tam uratować coś jeszcze. Jeśli nie Józef, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy? Zróbcie prezent krakusom i uwolnijcie ich od Senyszyn. Niech startuje z Wybrzeża.

Wydanie: 50/2013

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy