Pani od zupy

Pani od zupy

Fot. materiały prasowe

Polka, której nie zapomniała Canberra

Przez niemal cztery dekady w każdy piątkowy wieczór pojawiała się w centrum Canberry z wielkimi garnkami gorącej zupy. Czekały na nią setki osób. Dziś w miejscu, gdzie gotowała i rozdawała posiłki, stoi jej pomnik. Historia Stanisławy „Stasi” Dąbrowskiej to opowieść o tym, że czasem wielkie rzeczy zaczynają się od małego gestu – podania komuś talerza z ciepłym jedzeniem.

Nie miała wielkiej organizacji, sztabu pracowników ani rozbudowanej kampanii. Miała za to garnki, warzywa i przekonanie, że człowiek, który jest głodny, powinien dostać coś do jedzenia. Stanisława Dąbrowska, Polka, która po II wojnie światowej wyemigrowała do Australii, znalazła swój dom w Canberze. Zaczynała od pracy i wolontariatu w Czerwonym Krzyżu. Z czasem jej pomoc potrzebującym stała się czymś znacznie większym. Co tydzień pani Stasia przygotowywała posiłki dla osób ubogich, bezdomnych, bezrobotnych, tych, których życie prowadziło trudną ścieżką. Z biegiem lat mieszkańcy Canberry zaczęli ją nazywać Soup Kitchen Lady – Panią od zupy. Trudno o trafniejsze określenie.

Skala przedsięwzięcia może robić wrażenie: pani Stasia obierała ok. 180 kg warzyw i przygotowywała nawet 100 litrów zupy tygodniowo. Niekiedy z jej pomocy korzystało 300-500 osób jednego dnia. Produkty otrzymywała także od lokalnych firm. Ale tym, którzy ustawiali się do niej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2026, 36/2026

Kategorie: Obserwacje