Panie profesorze, dlaczego choroby nowotworowe są w Polsce tak późno rozpoznawane?

Prof. Marek Pawlicki, kierownik Kliniki Chemioterapii Centrum Onkologii w Krakowie.

Panie profesorze, dlaczego choroby nowotworowe są w Polsce tak późno rozpoznawane?

Wina leży zarówno po stronie pacjenta, jak i lekarza. Około 80% chorych zgłasza się do lekarza średnio siedem miesięcy po zauważeniu pierwszych objawów. Z kolei co drugiemu pacjentowi stawia się złą diagnozę.
Brak bolesności zmian często myli i uspokaja pacjentów. Dostrzegalny guzek piersi obserwowany jest przez wiele miesięcy, bo nie boli. Uporczywe krwawienia brane są za nieregularne miesiączki, krwawienie z jelita grubego za żylaki odbytu, a uporczywy kaszel za objawy nieżytu oskrzeli. Czasem pacjenci zdają sobie sprawę z ryzyka, ale wolą odroczyć moment zgłoszenia się do lekarza. I dlatego warto przypomnieć kilka podstawowych niepokojących objawów. Są to: zgrubienie tkanek, guzek, niegojące się owrzodzenie, krwawienie niefizjologiczne, zaburzenia – chrypka, trudności w połykaniu, bóle, zmiana koloru i wzrost brodawek, zmiany w normalnym funkcjonowaniu przewodu pokarmowego, nieprawidłowe wydzielanie i wydalanie. Z kolei lekarz domowy, do którego trafia pacjent, nie może przez kilka miesięcy lekceważyć np. bólów głowy i pacjenta traktować jak histeryka. Ze źródeł angielskich wynika, że lekarz ogólnopraktykujący styka się rocznie z dziesięcioma nowymi przypadkami raka, które właśnie on musi rozpoznać. Od niego, a nie od oddziału onkologicznego zależy, czy wyleczone zostaną dwie osoby czy siedem.

Wydanie:

Kategorie: Bez kategorii

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy