Polak potrafi, czyli jak nasze polityczne zuchy walczą o ważne dla Polski instytucje i imprezy

Polak potrafi, czyli jak nasze polityczne zuchy walczą o ważne dla Polski instytucje i imprezy

Senegalczyk Ujazdowski

Najpierw coś z niedawnej historii, czyli o tym, jak o EXPO 2012 walczył dla Wrocławia Kazimierz M. Ujazdowski. Historia jest całkowicie oparta na materiałach ministerstwa, które ciągle nie może zapomnieć jego rządów. „W dniach 10-11 września 2007 r. minister kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski przebywał z wizytą w Dakarze. Jako przewodniczący rządowego Komitetu Organizacyjnego EXPO 2012 i Specjalny Wysłannik Prezydenta RP odbył spotkania z najważniejszymi osobistościami w państwie, zabiegając o poparcie Senegalu dla polskiej kandydatury do organizacji światowej wystawy w 2012 roku”.
Po prezentacji polskiej koncepcji w Paryżu Ujazdowski powiedział, że „ten sukces nie powinien nas uśpić. Kolejne miesiące poświęcimy na intensywną kampanię dyplomatyczną”. Poświęcenie Ujazdowskiego nie znało granic. Jeździł od Chin po Słowenię. Od Japonii po Belgię. Efekt znamy. Taki jak wszystko, za co się do tej pory wziął.
Budapeszteńczyk Dutkiewicz
Nad Wrocławiem wisi kolejna klęska. Na szczycie unijnych ministrów nauki, gdzie walczono o siedzibę bardzo ważnego Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii, zdecydowana większość krajów poparła kandydaturę Budapesztu. A miało być tak pięknie. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, który już kawał świata zwiedził, lobbując za EXPO, tryskał optymizmem! A conto wygranej z Węgrami na prawo i lewo udzielał wywiadów, w których skromnie oceniał dokonania władz miasta jako niemające odpowiednika w historii. No i faktycznie. Turystycznie to z Ujazdowskim są duetem stulecia.
Afrykanin Majcher
Góralski upór też nie zna granic. Burmistrz Zakopanego Janusz Majcher pojechał aż do Republiki Południowej Afryki, by w Kapsztadzie agitować za przyznaniem stolicy polskich Tatr organizacji mistrzostw świata w 2013 r. w narciarstwie klasycznym. Dzielny góral zabrał żonę, kucharza i oscypki. No i dużą grupę działaczy samorządowych i narciarskich. Wszyscy razem zdobyli dwa (!) głosy poparcia. Widać wieść o tym, jak trudno dojechać do Zakopanego, ciągle sieje strach i przerażenie na całym świecie. A drogi to nawet w Afryce mają lepsze.
Schnepfowie to nie Ziobrowie
Dorotę Wysocką-Schnepf, prezenterkę ciągle PiS-owskich „Wiadomości”, zabolało, że Adam Bielan (PiS) porównał w „Gazecie Wyborczej” jej sytuację osobistą z sytuacją Koteckiej i Ziobry, sugerując, że mąż Wysockiej, czyli Ryszard Schnepf, może mieć wpływ na kształt „Wiadomości”.
A może mieć, może. Zapomniała widać, biedaczka, z jaką emfazą atakowała w „Wiadomościach” USOPAŁ, która to organizacja od lat ma do jej męża pretensje sięgające czasów, gdy był on ambasadorem w Urugwaju. Czy była to prywata, czy nie?

Wydanie: 24/2008

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy