Polowanie na Żuka

Polowanie na Żuka

Czwartkowy wieczór. Wrocławska kawiarnia Literatka przy Rynku. Pierwsze spotkanie klubu „Przeglądu” i „Le Monde Diplomatique”. I od razu próba zadymy. Sprawca, znany ze słownych napaści na prof. Piotra Żuka, chce zerwać debatę. Ma atuty. Jest ogromny i tak umięśniony, że na pewno więcej czasu spędza na siłowni niż w czytelni. Ale sala nie chce pokazu mięśni. Chce debaty. Zadymiarz wychodzi. Nikt go nie zna, choć w internecie przedstawia się jako człowiek od dawna (?) związany z wrocławskimi środowiskami lewicowymi. Na Facebooku przedstawia się jako Mariusz Jaraczewski. Pytani o niego lewicowcy mrugają okiem. Jeśli jest związany z lewicą, to chyba poprzez… służby. Bo czasy może i się zmieniają, ale firma musi patrzeć ludziom na ręce. Co się dzieje w ABW czy CBŚ, nie wiemy. Jeśli w ogóle ktoś wie. Ale wiemy już, kto poluje na prof. Żuka, wydzwania po instytucjach i pisze paszkwile.

Wydanie: 5/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy