Pomóżmy Trafankowskiej

Pomóżmy Trafankowskiej

Wielbiciele siostry oddziałowej z „Na dobre i na złe” mogą okazać solidarność z chorą aktorką

Kto lubi Darię Trafankowską, siostrę oddziałową Danusię z serialu „Na dobre i na złe”, może jej pomóc. Aktorka jest ciężko chora. Od kilkunastu dni przebywa w klinice w Salzburgu (Austria), gdzie leczy nowotwór układu pokarmowego.
24 listopada w warszawskim Teatrze Powszechnym wystąpią jej przyjaciele – m.in. Maja Komorowska, Joanna Żółkowska, Wiesław Michnikowski, Cezary Żak, Piotr Machalica i Krzysztof Kowalewski. Całość przygotowuje Stanisław Tym. Dochód przeznaczony jest właśnie na leczenie aktorki, która w środowisku znana jest z chęci niesienia pomocy innym. Nigdy nie odmawiała udziału w akcjach charytatywnych, a każdy cudzy problem rozwiązywała szybciej od własnego. Teraz artyści chcą jak najskuteczniej się jej odwdzięczyć. Liczą, że widownię wypełnią ci, którzy lubią jej serialowe ciepło, a jeśli spektakl odniesie sukces i jako wydarzenie artystyczne, i jako wspólna solidarność, na pewno go powtórzą. Każdy, kto zechce, może też wpłacić swój solidarny grosz na konto: BPH PBK 83106000760000330000272023. Dopisek: „Dla Darii Trafankowskiej”.
Od pewnego czasu prawdziwe życie aktorki (nie znosi kłótni, parasoli i chamstwa, uwielbia Almodovara, biały pieprz i wigilijną kapustę) miesza się telewidzom z fikcyjnym. Stała się jedną z ulubionych postaci „Na dobre i na złe”, a jej romans z serialowym doktorem Treterem budził emocje. Potem okazało się, że i w życiu spotkała wspaniałego mężczyznę. Po latach chudych, gdy mało grała, kiepsko zarabiała, próbowała nawet roli bizneswoman, sama wychowywała dziecko i opiekowała się chorą matką, przyszły wreszcie lata tłuste. I w życiu zawodowym, i osobistym.
Dziś przyznaje, że serial pozwolił jej spłacić długi, a co najważniejsze, żyć normalnie.
Ma na swoim koncie wspaniałe role, na przykład tytułową w „Iwonie, księżniczce Burgunda”, ale zgodnie z obowiązującymi regułami popularności powszechną sympatię zdobyła właśnie wspomnianym niedzielnym serialem. Na ulicy i w sklepie ludzie witają ją: „Dzień dobry, siostro”, zdarza się, że proszą o podpowiedź, jak poradzić sobie z dolegliwościami. To już trzecia rola pielęgniarki w jej życiu – zaczęła od „Spirali” Zanussiego, potem była rola z Teatru Telewizji. No i teraz ta ulubiona Danusia.
W wywiadach Trafankowska powtarza, że jest optymistką i nie ma zwyczaju obrażać się ani na ludzi, ani na sytuację. A zapytana, co zrobi, gdy już nie będzie musiała pracować, odpowiada: „Wtedy zrozumiem, że to naprawdę koniec”. W takim razie pomoc wielbicieli jej talentu ma służyć jednemu praktycznemu celowi – żeby miała jak najwięcej pracy.
IKA

 

Wydanie: 48/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy