Poseł Pięta i sto włamów

Poseł Pięta i sto włamów

Jeśli komuś w latach 80. okradziono samochód, sam sobie jest winien. W PRL nie było to bowiem złodziejstwo, lecz akt patriotyzmu. A wiemy to z nieocenionego IPN. Właśnie wyciekła stamtąd teczka posła Stanisława Pięty z PiS. I co się okazuje? Że Pięta był w PRL wielkim kozakiem. Już jako uczeń Zespołu Szkół Energetycznych w Bielsku-Białej taśmowo okradał samochody. Ofiarami złodziejaszka patrioty padło stu pechowych kierowców. Zabawne, choć pewnie nie dla okradzionych, jest tłumaczenie Pięty: „Owszem, włamywałem się. Ale po to, by zdobyć broń na powstanie”. I jak tu nie przytulić takiego zucha? Nawet SB miała do niego słabość, bo funkcjonariusze napisali o Pięcie tak: „mały stopień inteligencji, podatny na wpływy innych osób, brak własnego zdania, posiada kompleks niższości”. Ewidentnie chcieli go ukryć i zachować na nowe czasy. Dla PiS.

Wydanie: 2016 8/2016

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy