Potrzebny „Niepotrzebnym”

Potrzebny \”Niepotrzebnym\”

Aleksander Gladiełow, niezależny fotoreporter ukraiński

– Tematy pańskich fotografii to \”Niepotrzebni\”, \”Narkomani\”, \”Więźniowie\”. Jak przełamać barierę bycia postronnym w tak hermetycznych środowiskach jak te z pańskich zdjęć?
– Nie interesują mnie sceny i momenty wyreżyserowane. Chcę zobaczyć i pokazać rzeczywistość. Spędzam z bohaterami zdjęć tak dużo czasu, aż ja i aparat stajemy się dla nich stałym elementem otoczenia, na który nie zwracają uwagi. W nowym miejscu, nawet jeśli wiem, co chciałbym sfotografować, po prostu chodzę po ulicy. Po siedmiu, ośmiu dniach z tych wędrówek powstają fotografie, które można zobaczyć na tej wystawie. Przyzwyczajam się do miejsca, a ono oswaja się ze mną. Wtedy staję się niewidzialny. Nie umiem jednak powiedzieć, skąd takie zaufanie do mnie.
– Skąd pomysły na zdjęcia? Czy chce pan pomóc ich bohaterom?
– Temat nie tylko się widzi, ale czuje duszą. A kiedy dostrzegą to fotografowani ludzie, zaczynają wierzyć w sens fotografii. Dorośli z moich zdjęć, w przeciwieństwie do dzieci, nie mają złudzeń. Wiedzą, że jeśli umierają, w niczym już im nie pomogę, ale niech chociaż zostanie pamiątka po tym, że byli na tym świecie. Innym jest już wszystko jedno, doszli bowiem do takiej granicy, kiedy człowiekowi jest obojętne, co się z nim stanie. Fotografuję, bo lubię ludzi i ciągle w nich wierzę. Każde pokazane zdjęcie posuwa mnie o krok dalej w pomocy tym ludziom. To moja obrona przed zarzutem ich wykorzystania.
– Przed emocjami można się schronić za obiektywem? Nie czuje się pan jak Don Kichot walczący z wiatrakami?
– Ból nie ma statusu społecznego. Tak samo cierpią ci, którzy dotknęli dna. Czy nie mam ochoty załamać rąk? Jeśli nic bym nie czuł, te zdjęcia byłyby pozbawione sensu. Ale mogą coś zmienić. Wiele z nich trafia do międzynarodowych organizacji, które zajmują się pomocą medyczną albo programami pomagającymi wychodzić z życia, które nasz poprawny świat uznaje za margines. Niezależnie od tematu, który realizuję, staram się opowiedzieć, że wszędzie są te same składniki życia – miłość, nienawiść i śmierć.
Asz

Ramka 1.
Aleksander Gladiełow (ur. 1956) ukończył Politechnikę w Kijowie, gdzie obecnie mieszka. Od 1989 r. pracuje jako niezależny fotoreporter. Specjalizuje się w fotoreportażu wojennym i dokumencie socjologicznym. Uhonorowany międzynarodowymi nagrodami, laureat grand prix ukraińskiego konkursu Press Photo 1997, od wielu lat współpracuje z prasą zagraniczną i międzynarodowymi organizacjami humanitarnymi – UNICEF-em i Lekarzami bez Granic. Dzięki jego zdjęciom bezdomnych dzieci Moskwy w 2003 r. Lekarze bez Granic powołali w Rosji specjalny socjalno-medyczny program pomocy dzieciom ulicy.

Ramka 2.
Fotografowane przez Gladiełowa bezdomne dzieci z rosyjskich ulic wiedzą, że są niepotrzebne. I patrzą w obiektyw, tak jakby nikogo nie potrzebowały. Jak niewidzialne żyją swoim tajemniczym życiem. Pod peronami, ławkami i w zakamarkach miasta nie znajdzie ich niedoskonałe oko ludzkie, ale złapie obiektyw. I wstrząśnie oglądającym. Podobnie jak cykl zdjęć \”Narkomani\” i \”Więźniowie\”. Wystawa w Starej Galerii ZPAF w Warszawie będzie czynna do 16 maja 2004 r.

Wydanie:

Kategorie: Bez kategorii

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy