Pozostaną najlepsze szkoły

Pozostaną najlepsze szkoły

Liczba uczelni wyższych może się zmniejszyć z 400 do 250

Potentaci nie martwią się. Szkoły, które mają markę, własne siedziby, dostosowują ofertę edukacyjną do rynku, organizują studia podyplomowe i ściągają studentów z zagranicy, nie poczują zmian. Ale placówki prywatne, których jedynymi zaletami były niskie czesne i brak wymagań, mogą zniknąć z edukacyjnej mapy.
Prof. Andrzej Koźmiński, rektor WSPiZ w Warszawie, nazywa ich praktyki dumpingiem edukacyjnym. To te szkoły otrzymują negatywne oceny kierunków od Państwowej Komisji Akredytacyjnej, wypadają z rankingów, nie biorą udziału w targach edukacyjnych.
Specjaliści oceniają, że liczba uczelni może się zmniejszyć z 400 do 250. Marne prywatne wyeliminuje rynek. Dłuższą wegetację mają zapewnione szkoły państwowe, bo zamykanie ich przez resort edukacji to skomplikowana procedura.
Jednak prof. Józef Szabłowski, przewodniczący Konferencji Rektorów Uczelni Niepublicznych, jest optymistą. Obserwuje, jak to określa, pozytywne poruszenie wśród swoich kolegów. Żeby przetrwać, przestają iść po linii najmniejszego oporu, co polegało na otwieraniu kolejnego zarządzania lub ekonomii, i to tylko na poziomie licencjackim. Prywatne uczelnie zaczynają bardziej dbać o rozwijanie tego, co już mają, a także o stworzenie stałej kadry akademickiej. – Gdy zacznie obowiązywać nowa ustawa o szkolnictwie wyższym, profesor będzie miał prawo do wykładania tylko na dwóch kierunkach. Niektóre uczelnie stracą wymaganą liczbę pracowników naukowych – ostrzega prof. Jerzy Woźnicki, który przygotował projekt zmian w prawie.
Na pewno też będzie mniej studentów. Nadchodzi niż. W roku 2004/2005, jak wynika z danych MENiS, na pierwszy rok przyjęto 479 tys. osób. Za dziesięć lat będzie to już tylko 200 tys. Ale winny jest nie tylko niż. Inna przyczyna to fakt, że za kilka lat wykształcenie uzupełnią osoby już pracujące zawodowo. Poza tym część studentów wyjedzie na studia zagraniczne. Podczas Salonu Edukacyjnego Perspektywy 2005, który niedawno odbył się w Warszawie, swoją ofertę zaprezentowało 80 uczelni europejskich.
Jak wynika z badań prof. Krystyny Igielskiej (UŁ), studenci to spora część z pół miliona Polaków, którzy wyjechali z kraju.

IKA

Wydanie: 20/2005

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy