Prawda bp. Ryczana

Prawda bp. Ryczana

Wszystko może się zmienić. Każdy może coś w życiu zrozumieć. Każdy, ale nie bp Kazimierz Ryczan. Bliżej znany jest tylko w Świętokrzyskiem, a i tam z różnych upodobań. Na szczęście dla ludności hierarcha przechodzi właśnie na emeryturę i na końcówkę urzędowania przemówił do rodaków w czasie mszy transmitowanej przez radio. Tłumacza przy tym nie było. Trudno więc pojąć, o co tak naprawdę ekscelencji chodziło. Czy gdy opowiadał o łzach kombatantów, którzy rok temu zobaczyli, że prezydenckie czekoladowe godło Polski można zjeść, chodziło mu o to, że czekolady nie wystarczyło dla wszystkich? A może biskup lubi tylko czekoladę gorzką? Może przy kolejnym kazaniu rozwinie ten wątek? Podobnie jak drugi. Czyli wezwanie do obrony prawdy i pamięci o przeszłości ojczyzny. Myśleliśmy, że mówiąc o prawdzie, że jest jedna, bp Ryczan zrobi pierwszy krok i złoży samokrytykę za postawę Kościoła w czasie pogromu w Kielcach w 1946 r. Ale gdzież tam! O tym ani słowa. Bo choć prawda jest jedna, to dla bp. Ryczana zawsze jest ona taka, jaką ogłoszą ludzie w sutannach.

Wydanie: 20/2014

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy