“Prawdy” Marka Błusia w sprawie tragedii promu “Jan Heweliusz”

Marek Błuś w publikacji pt. “”Heweliusz” zatonął w morzu kłamstwa” pomawia Izbę Morską w Szczecinie o usunięcie z taśmy magnetofonowej Rügen Radio fragmentu komunikatu nadanego z tego promu o ostatniej jego pozycji w dniu wypadku.
W toku postępowania przed Odwoławczą Izbą Morską fragment taśm obejmujący komunikaty i rozmowy z ww. promu oraz rozmowy podczas akcji ratowniczej, łącznie 3 godz. 37 min. nagrania, był przedmiotem badań przeprowadzonych przez Pracownię Badań i Ekspertyz Kryminalistycznych w Warszawie. Wyniki tych badań ww. Pracownia opisała w końcowej opinii z dnia 09.09.1998 r. następująco:
“(…) Na podstawie badań ciągłości parametrów techniczno-elektroakustycznych i zespołów cech lingwistyczno-fonetycznych stwierdzono, że dowodowy fragment taśmy został nagrany w sposób ciągły i nie występują w nim ślady mogące wskazywać na zmianę treści, bądź chronologii wypowiedzi”.
Tak więc zarzut Marka Błusia o sfałszowanie taśmy jest bezpodstawny. Ponadto Pracownia ta wykonała kopie nagrań, w których zminimalizowała poziom zakłóceń w stopniu umożliwiającym w znacznym zakresie odtworzenie treści taśm, którą następnie przedstawiła w swej opinii. Dowód z tych taśm i tej opinii został przeprowadzony przez Odwoławczą Izbę Morską na rozprawie. Wg zgodnej opinii biegłych z zakresu stateczności, treść taśm nie miała znaczenia dla kwestii przyczyn wypadku i tak też została oceniona przez ww. Izbę. Ocena akcji ratowniczej została dokonana w oparciu m.in. o materiały niemieckich, duńskich i polskich służb ratowniczych i radiowych stacji brzegowych oraz zeznań kapitanów i oficerów promów, a taśmy stanowiły jedynie materiał pomocniczy.
Marek Błuś w swej publikacji dokonuje identyfikacji, kto z promu “Jan Heweliusz” nadał komunikaty o pozycji promu, zwłaszcza błędnej. Tymczasem, wg opinii Pracowni, przeprowadzenie pełnych badań identyfikacyjnych było niemożliwe. Nie przyniosła też zasadniczych rezultatów próba identyfikacji przez wdowy po kapitanie i radiooficerze oraz przez kapitanów promów “Silesia” i “Mikołaj Kopernik” na podstawie odtworzonych im taśm.
Marek Błuś mija się z prawdą w swych wywodach, z których wyprowadza wnioski, że “Izby wymyśliły, iż kapitan i jego oficerowie, mając niesymetrycznie zabalastowany statek, wykonali zwrot przez linię wiatru. (…) Winą za katastrofę “Jana Heweliusza” i opóźnienie akcji ratunkowej obciążono tylko załogę promu. Dowody wskazujące, że winnych było więcej, starano się ukryć”.
Odwoławcza Izba Morska nie przypisała kapitanowi i oficerom promu zarzutu, że wykonali zwrot przez linię wiatru, nie obciążyła również nikogo winą za wypadek, ani nie uznała, że akcja ratunkowa została opóźniona.
“Przejście promu przez linię wiatru nastąpiło najprawdopodobniej w wyniku zmiany kierunku wiatru, po chwilowym osłabieniu jego siły połączonej z huraganowym szkwałem – uznała Izba. – Wobec tego, że nie dało się ustalić w sposób całkowicie pewny przyczyny wypadku, a jedynie można wskazać przyczynę najbardziej prawdopodobną, brak jest prawnych możliwości rozważenia kwestii winy. Nie można bowiem ustalać winy w odniesieniu do tego, co tylko prawdopodobnie spowodowało wypadek lub przyczyniło się do niego. (…) Gdy orzeczenie o winie nie jest możliwe, wówczas w sentencji orzeczenia stwierdza się nieprawidłowe zachowanie się lub wskazuje, jakie zastrzeżenia wzbudza, co nie jest równoznaczne z orzeczeniem o winie”.
Odwoławcza Izba Morska wskazała na nieprawidłowe postępowanie armatora, kapitana i st. oficera promu oraz wysunęła liczne zastrzeżenia co do postępowania armatora, właściciela promu, Polskiego Rejestru Statków, Urzędu Morskiego w Szczecinie.
Ponadto ww. Izba orzekła, że “stwierdza się, że m/f “Jan Heweliusz” podczas łączności w niebezpieczeństwie ze stacją brzegową podana została błędna pozycja promu, co jednakże nie miało wpływu na czas rozpoczęcia akcji ratowniczej promu”. Nie jest prawdą, że nie została sprostowana pozycja promu, ani nie przesłuchano kapitanów promów. Przybliżoną pozycję ww. promu podał kapitan promu “Mikołaj Kopernik”. W jej pobliżu niemiecki statek ratowniczy “Arkona” i śmigłowiec, a nie niemiecki statek “Frank Michael”, o którym pisze Marek Błuś, zauważyli czerwone rakiety i odnaleźli przewrócony prom oraz rozbitków i przystąpili do podnoszenia rozbitków z wody.
Eksponowane przez autora błędy kapitanów promów “Nieborów” i “Silesia” zostały rozważone przez Odwoławczą Izbę Morską, która stwierdziła, że “nie miały jednak wpływu na przebieg akcji ratowniczej z tych samych przyczyn jak podanie błędnej pozycji z promu “Jan Heweliusz””.
Co zaś się tyczy rzekomego ukrywania dowodów, to Marek Błuś za tego rodzaju i inne pomówienia Izby Morskiej w Gdyni i jej sędziego, a także za pomówienia Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku i jej prokuratora został prawomocnym wyrokiem Sądu Rejonowego w Pile z dnia 23.08.2000 r. skazany i zobowiązany do przeproszenia tych organów i osób.

Sędzia SO Edmund Skrzypczak, Przewodniczący Izby Morskiej przy Sądzie Okręgowym w Szczecinie

Odpowiedź red. Marka Błusia – za tydzień.

Wydanie: 8/2001

Kategorie: Gospodarka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy