Prezydent dla Polski

Prezydent dla Polski

Nie mamy wątpliwości. Aleksander Kwaśniewski to najlepszy…  Prezydent dla Polski

Aleksander Kwaśniewski ogłosił w miniony piątek, że będzie kandydował na drugą kadencję. W rozrywanej politycznymi kryzysami Polsce, gdzie niepewność i brak zaufania do polityki idą w zawody ze zniechęceniem wobec osób publicznych i ponurymi prognozami na przyszłość, ta wypowiedź aktualnego Prezydenta Rzeczypospolitej zabrzmiała mocno i w sposób budzący nadzieję. Wiele osób zareagowało na tę deklarację – oczekiwaną przecież od dawna – z autentyczną radością. W jednym z telefonów do naszej redakcji mogliśmy usłyszeć: “Musi być coś stałego na ruchomych piaskach polskiej polityki i w podkopywanych partyjnymi swarami instytucjach państwowych”.
W polityce rzadko kiedy nie ma się wątpliwości. Tym bardziej dotyczy to dziennikarzy, którzy z samej istoty swojego zawodu muszą być bardziej krytyczni i ostrożni w sądach niż inni; którzy – na dodatek – często znają więcej grzeszków i słabości osób publicznych niż zwykli ludzie. Taryfy ulgowej – uczą mistrzowie profesji – nie wolno stosować nawet pod adresem polityków, z którymi w głębi serca się sympatyzuje. Zespół “Przeglądu” podpisuje się pod tą zasadą obiema rękami. Sam sposób powstania pisma, którego dziennikarze nie zgodzili się na polityczny dyktat poprzedniego wydawcy i założyli własny “Przegląd”, jest tego niepodważalnym dowodem.
A jednak – tym razem wątpliwości nie mamy. Przyjmujemy kandydaturę Aleksandra Kwaśniewskiego nie tylko z satysfakcją i przekonaniem, że to wydarzenie dobre dla Polski, ale także jako coś naturalnego i oczywistego po jego udanej pierwszej kadencji. To musiało się stać. Nie dlatego, że chce tego sam – już teraz – kandydat w prezydenckich wyborach 2000. Dlatego, że chcieli i oczekiwali tego zwykli ludzie.

Kandydat ludzi

Żartujemy czasem w “Przeglądzie”, że obecny prezydent jest najlepszym spoiwem naszego zespołu, w którym są i sympatycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz Unii Pracy, i dziennikarze głosujący na Unię Wolności, i zwolennicy umiarkowanej, racjonalnie myślącej prawicy. Nierzadko spieramy się na redakcyjnych zebraniach o podatki, o stosunek do kary śmierci i zakres przywilejów socjalnych dla różnych grup zawodowych, o blokady na drogach, o ocenę posunięć parlamentu czy rządu. Razem zgadzamy się natomiast co do jednego. Polska nie miała lepszego prezydenta – ani w burzliwej historii dekady lat 90., ani we wcześniejszych okresach naszej historii.
Z rozmów, jakie przynosimy z kontaktów dziennikarskich, a także rodzinnych i koleżeńskich spotkań, wynika, że nie tylko zespół “Przeglądu” zbliżył się w sprawie oceny prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego do – tak potrzebnej i nam samym, i Polsce – prawie narodowej zgody.

Kraj bardziej wspólny

Dziesiątki razy nasi bliscy, ale także przypadkowi znajomi powtarzają, że w poprzednich wyborach głosowali na kogoś innego, także na Lecha Wałęsę, albo w ogóle nie poszli do urn wyborczych, ale tym razem bez wahań opowiedzą się właśnie za Aleksandrem Kwaśniewskim. Nawet jeśli – to także bywa podkreślane przy takich deklaracjach – wciąż uważają się za zwolenników prawicy, Solidarności, czy są ludźmi głębokiej religijności, lekko kosym okiem spoglądającymi np. na stosunek prezydenta do sprawy aborcji.
O wykraczającym poza ramy politycznych sympatii i ideowe bariery poparciu dla Aleksandra Kwaśniewskiego mówią nie tylko wrażenia z prywatnych rozmów i listy, jakie przychodzą także do naszej redakcji. Badania opinii publicznej wskazują, że prezydent od bardzo dawna cieszy się wysokim zaufaniem Polaków. W ciągu ostatnich dwóch lat wskaźnik ten nie spadał poniżej 70%, czyli poniżej wyniku, o jakim marzą inni przywódcy na świecie. W ostatnim sondażu, przygotowanym przez CBOS, Aleksander Kwaśniewski uzyskał 78% głosów pozytywnych. Z socjologicznego punktu widzenia jest to wynik prawie niemożliwy do wyraźnego przekroczenia dla polityka w państwie demokratycznym. Znamienne, że na kolejnych miejscach w rankingu znajdują się nie klasyczni politycy, czyli Jacek Kuroń i Hanna Gronkiewicz-Waltz. Pierwszy aktywny uczestnik polityki, oczywiście poza Aleksandrem Kwaśniewskim, to Bronisław Geremek, mogący się pochwalić zaufaniem 50% obywateli.
Pięć lat temu w kampanii prezydenckiej hasłem Aleksandra Kwaśniewskiego była “Wspólna Polska”. Wyborczy slogan trafił wtedy do 35% w pierwszej i ponad 50% uczestniczących w drugiej rundzie elekcji Polaków. W roku 2000 widać wyraźnie, że uznaje go dzisiaj za własny dużo, dużo więcej wyborców. Badania OBOP z połowy maja tego roku mówią, że na obecnego prezydenta gotowych jest głosować 70% Polaków. Bardziej szczegółowe analizy preferencji politycznych wskazują, że za Aleksandrem Kwaśniewskim opowiadają się nie tylko (w tym wypadku gremialnie) zwolennicy lewicy, ale także znacząca część elektoratu Unii Wolności, osoby tradycyjnie głosujące na PSL, wreszcie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent (w zależności od terminu sondażu) tych, którzy uznają się za reprezentantów narodowej prawicy.
Prezydent, mówią socjologowie, zbiera dziś (polityczną) premię za swoją zdolność do kompromisu, za spokój wykazywany w toku kadencji, za rozsądek w działaniu. Polacy chcą przywódcy przewidywalnego, łagodzącego spory. W burzliwych czasach zmian potrzebują oparcia, pewności, że jest polityk, który nie zaskoczy ich kolejnym głupstwem, partyjniackim podejściem do Polski, brakiem kompetencji na swoim miejscu. Chcą dalszego reformowania kraju, ale w poczuciu bezpieczeństwa i ze świadomością, że zmiany nie mogą dzielić ich na obywateli pierwszej i drugiej kategorii.

“Przegląd” popiera

Takim człowiekiem jest – spośród potencjalnych kandydatów w nadchodzącym prezydenckim wyścigu – jedynie Aleksander Kwaśniewski. W “Przeglądzie” jesteśmy pewni, że obecny prezydent wykorzysta swoją drugą kadencję do kontynuacji niezbędnych dla Polski zmian. Znając jego lewicowe korzenie i liberalizm w sprawach światopoglądowych, ale także polityczny pragmatyzm i przekonanie, że rozwój gospodarczy jest warunkiem sine qua non pomyślności Polaków w XXI wieku, wierzymy, że dopilnuje kontynuacji reform, a równocześnie będzie łagodził konflikty między rządzącymi i grupami społecznymi w Polsce, walczył, by rosło poszanowanie prawa i poczucie bezpieczeństwa obywateli, dbał, by władza pamiętała także o tych słabszych, którzy nie korzystają dotąd z owoców zmian.
Taki prezydent jest Polsce potrzebny. Przywódca, który choć wywodzi się z SLD, reprezentuje dziś interesy znacznie szerszych kręgów wyborców i który będzie wsparciem i uważnym kontrolerem polskiego marszu do kraju nowoczesnego, zdolnego sprostać wyzwaniom ery informatycznej, racjonalnych standardów socjalnych i ostrej międzynarodowej konkurencji. Polityk zyskujący uznanie w świecie.
Nie ogłaszamy już dzisiaj zwycięstwa Aleksandra Kwaśniewskiego, choć takiego zwycięstwa chcemy i zakładamy, że tak właśnie się stanie. Zapowiadamy natomiast – bez mrugania okiem do czytelników – że w tym konkretnym wypadku “Przegląd” nie będzie udawał, iż nie wie, który kandydat jest najlepszy dla Polski. Jako pismo prywatne, będące finansową i intelektualną własnością wydających je dziennikarzy, możemy powiedzieć: obywatelska troska o przyszłość Polski i najlepsza wiedza o polityce każą nam zadeklarować już teraz poparcie dla Aleksandra Kwaśniewskiego.
Będziemy nadal rzetelnie relacjonować, co dzieje się w kampanii wyborczej, pisać o kandydatach, publikować wyniki sondaży i oceny specjalistów. Ale swojego kandydata już mamy.

Zespół “Przeglądu”

Wydanie: 23/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy