Przeciwstawić się neoliberalizmowi

Przeciwstawić się neoliberalizmowi

Liderzy SPD: Polska lewica jest potrzebna Europie

Na zaproszenie szefów polskiej lewicy parlamentarnej przyjechali do Polski Kurt Beck, przewodniczący niemieckiej partii socjaldemokratycznej SPD, i Martin Schulz, przewodniczący Grupy Europejskich Socjalistów w Parlamencie Europejskim, a także Matthias Platzeck, premier socjaldemokratycznego rządu Brandenburgii.
Wizyta przypadła 9 maja, w Dniu Europy, i była ważnym akcentem świadczącym o poczuciu szczególnej odpowiedzialności Niemców, a zwłaszcza niemieckich socjaldemokratów, za przyszłość społeczności europejskiej, wyzwoloną z tragicznego bagażu historii. Goście uczcili więc Dzień Europy, który nie tylko jest rocznicą tzw. deklaracji Schumana (1950), ale także dniem ostatecznego zwycięstwa nad nazizmem w II wojnie światowej. Złożyli kwiaty pod pomnikiem Powstania Warszawskiego i pomnikiem Powstania w Getcie, a także wzięli udział w debacie z liderami SLD i SdPl, odbyli spotkania w Sejmie i z przedstawicielami rządu.
Szczególnie istotna była debata zorganizowana przez Fundację Friedricha Eberta, w której udział wzięli lider SLD Wojciech Olejniczak, przewodniczący SdPl Marek Borowski, przewodniczący SPD Kurt Beck, przewodniczący Grupy Europejskich Socjalistów w Parlamencie Europejskim Martin Schulz i premier Brandenburgii Matthias Platzeck. Oto co powiedzieli Wojciech Olejniczak, Kurt Beck, Martin Schulz i Matthias Platzeck.

Wojciech Olejniczak, przewodniczący SLD
Przed nami stoją ważne zadania, kongres SLD i stworzenie programu na miarę XXI w. Polska lewica chce mieć wpływ na poprawę jakości życia Polaków, sprawiedliwości i bezpieczeństwa. Nie wszystko przecież zostało zrobione w tej dziedzinie, nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach Unii Europejskiej, zwłaszcza tych, które przystąpiły do wspólnoty niedawno. Myślimy wspólnie o Europie socjalnej, o poprawie bytu, w tym o zrównaniu warunków życia i sytuacji socjalnej w Polsce z sytuacją społeczeństwa niemieckiego, zwłaszcza że Niemcy w tej dziedzinie uczyniły bardzo wiele, co jest w sporej mierze zasługą niemieckiej socjaldemokracji. Dziś w UE toczy się batalia o budżety, ale i o poglądy, i w niej nie może zabraknąć silnego głosu lewicy. W Polsce mamy niestety plebiscyt między PO i PiS, któremu towarzyszy spór o politykę zagraniczną, m.in. o ratyfikację traktatu lizbońskiego. Spotkaniom prezydenta z premierem w tej sprawie nie ma końca, a kontrowersje na temat polityki zagranicznej i stosunku do UE są elementem gry o wpływy w kraju. Środowisko PiS i prezydenta czuje się zobowiązane popierać w sprawie traktatu dyrektora Rydzyka, co z jednej strony stanowi zachętę dla niewielkiej w sumie populacji eurosceptyków, ale również może zachwiać postawą niektórych euroentuzjastów. To zła polityka, ubolewamy też, że nie będzie w traktacie Karty praw podstawowych, mamy jednak nadzieję, że przynajmniej traktat lizboński zostanie podpisany. Jednak te ciągłe spory w parlamencie, teraz dotyczące ustawy kompetencyjnej, sprawiają, że tracimy mnóstwo energii i czasu. Gdyby nie one, moglibyśmy dziś rozmawiać o sprawach perspektywicznych, o sprawiedliwej, socjalnej Europie, o wyższych standardach życia, o współpracy gospodarczej itd. A co do ustawy kompetencyjnej, to Sejm nie może jej przyjąć, bo nie jest zgodna z konstytucją. Szkoda, że rządząca PO nie zajmuje w tej kwestii zdecydowanego stanowiska i stosuje uniki. Z szantażystami z PiS, jak i z każdymi innymi, nie powinno się pertraktować, bo to się źle skończy.

Kurt Beck (ur. 1949) – przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) od 2006 r., premier landu Nadrenia-Palatynat od 1994 r. W marcu 2006 r. lokalna SPD pod przewodnictwem Becka zwyciężyła w regionalnych wyborach, zdobywając 57,4% głosów, w wyniku czego SPD utworzyła samodzielny gabinet rządowy. Po niespodziewanej rezygnacji dotychczasowego przewodniczącego SPD, Matthiasa Platzcka, 10 kwietnia 2006 r., Kurt Beck został tymczasowo jego następcą i przewodniczącym partii. 13 maja 2006 r. został oficjalnie wybrany na nowego lidera partii.

Mieliśmy w Warszawie spotkanie z uczniami szkoły polsko-niemieckiej i wyszliśmy z niego wzmocnieni – i ja, i Wojciech Olejniczak – bo ci młodzi ludzie, którzy przecież też uczą się historii, patrzą w przyszłość bez uprzedzeń i obciążeń. To jest dobry prognostyk dla naszej współpracy, dla przyszłych działań polskiej i niemieckiej socjaldemokracji. Niemiecka SPD wyznaczyła w tej kwestii istotne kierunki i standardy, czego symbolem był pamiętny gest w 1970 r. kanclerza Willy’ego Brandta, ale także stworzenie Trójkąta Weimarskiego. Uznaliśmy bowiem, że Francja będzie naszym głównym partnerem do kontaktów z Zachodem, a nasz wschodni sąsiad, Polska, stanie się partnerem do kontaktów ze Wschodem. Rozumiemy też, z jaką uwagą Polacy spoglądają na to, co dzieje się w Niemczech, choćby wokół projektów budowy rurociągu północnego czy inicjatyw upamiętniających powojenne losy Niemców. Dostawy gazu z Rosji do Niemiec z pewnością nie będą wymierzone w Polskę i wbrew jej interesom. Co do udziału zaś Eriki Steinbach w działalności związanej z upamiętnieniem wypędzonych, to jak wynika z naszych rozmów z partnerem koalicyjnym, Erika Steinbach zostanie od tej działalności odsunięta, zdajemy sobie bowiem sprawę, co by mogła oznaczać dla Polaków akceptacja państwa dla jej poczynań. Niemiecka socjaldemokracja ma od lat niezmienny cel – politykę pokoju, sprawy socjalne, ekologię, walkę o tolerancję i przeciwko wszelkim formom wykluczenia.

Martin Schulz (ur. 1955) – niemiecki polityk, eurodeputowany z ramienia SPD, przewodniczący Grupy Europejskich Socjalistów w Parlamencie Europejskim. Był radnym miasteczka Würselen w Nadrenii Północnej-Westfalii. W latach 1987-1998 w tym samym mieście sprawował urząd burmistrza. W roku wyboru był najmłodszym burmistrzem w landzie. Najważniejszym momentem w karierze młodego burmistrza był wybór do Parlamentu Europejskiego w 1994 r. W latach 2000-2004 był przewodniczącym grupy parlamentarnej socjaldemokratów niemieckich. Od 2002 r. był pierwszym wiceprzewodniczącym parlamentarnej grupy socjalistów, by w maju 2004 r. zostać wybranym na jej przewodniczącego.

Mamy dziś w Europie aż 21 rządów prawicowych i konserwatywnych. Parlament Europejski stał się areną ostrych sporów i walki o sprawiedliwy podział dóbr, o stosunek do spraw socjalnych. Jako europarlamentarzyści widzimy, że bez silnej frakcji socjaldemokratycznej nie będzie to możliwe. Potrzebujemy wsparcia polityków lewicowych z wszystkich krajów członkowskich, w tym zwłaszcza z tak dużego kraju jak Polska, bo wtedy walka o Europę socjalną może być skuteczna. Potrzebujemy większego zaangażowania. Z ogromną uwagą przyglądamy się przemianom na polskiej lewicy. Z dużym uznaniem przyjęliśmy wiadomość, że o stanowisko lidera na kongresie SLD ubiegać się będzie dwóch młodych polityków. To ewenement na skalę europejską, że partia socjaldemokratyczna mogła wykreować dwóch młodych liderów, którzy będą konkurować ze sobą. Jesteśmy przekonani, że kiedy jeden z nich zwycięży, zjednoczy wokół siebie całe środowisko, i tych, którzy głosowali za nim, i za jego konkurentem. Cieszymy się też, że mimo działania kilku partii lewicowych w Polsce i rozpadu koalicji LiD różnice pomiędzy SLD i SdPl w kwestiach fundamentalnych, takich jak walka o sprawiedliwość socjalną, nie są wielkie, że w kwestiach wspólnego frontu europejskiej socjaldemokracji nie będzie żadnych kontrowersji. Fakt, że potraficie się w sprawach europejskich dogadać, pokazuje, że podziały na polskiej lewicy nie są tak mocne jak w niemieckiej.

Matthias Platzeck (ur. 1953) – premier landu Brandenburgia, były przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD). W marcu 1990 r. został wybrany na deputowanego do Izby Ludowej NRD, gdzie kierował frakcją parlamentarną Bündnis 90; po zjednoczeniu Niemiec wraz z grupą deputowanych do Izby Ludowej przeszedł do pracy w Bundestagu. W listopadzie 2005 r. został wybrany na przewodniczącego SPD w miejsce ustępującego Franza Münteferinga. Po niespełna pół roku, 10 kwietnia 2006 r., zrezygnował z funkcji przewodniczącego.

Myślę, że nasza dobra współpraca ma już solidne podstawy. Świadczą o tym wspólne inicjatywy landu Brandenburgia, a także próba stworzenia razem z władzami Meklemburgii oraz województw zachodniopomorskiego, lubuskiego i dolnośląskiego „Partnerstwa nad Odrą”, które objęłoby różne dziedziny, oświatę, politykę demograficzną, inwestycje w infrastrukturę, komunikację, turystykę. Następuje zbliżenie pomiędzy ludźmi, pomiędzy władzami lokalnymi, ale także nasze partie socjaldemokratyczne powinny we współpracy ukierunkować się na politykę socjalną, rozwiązywać problemy zgodnie z naszą lewicową wizją. Widzimy, że w Brukseli dominuje dziś kierunek neoliberalny i musimy się mu wspólnie przeciwstawić. Lewica miała zwykle dosyć spójną i jednorodną wizję, także na arenie międzynarodowej. Dlatego tak bardzo nam zależy, aby polska socjaldemokracja, w ogóle lewica w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, wniosła swój potencjał do tego kierunku. Jesteśmy tutaj jako przyjaciele polskiej lewicy, bo polska socjaldemokracja jest bardzo potrzebna Europie. Liczy się każdy lewicowy głos w europarlamencie. Wcale nie uważamy, że wiemy lepiej, jak trzeba dążyć do zjednoczenia, porozumienia ruchów lewicowych, bo nam w Niemczech to się zbytnio nie udaje. A więc wy musicie zrobić to sami. Jeśli będziemy mogli pomóc w jakichś szczegółowych sprawach, to pomożemy.

BT

 

Wydanie: 20/2008

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy