Przegląd komputerowy

Skanery

Stają się coraz częstszym dodatkiem do komputera

Jeszcze nie tak dawno zakup skanera wiązał się ze sporym wydatkiem, który równał się cenie samego komputera, a nawet wielokrotnie ją przekraczał. Obecnie cena najtańszych modeli waha się w granicach 300 zł, a bardziej rozbudowane kosztują do 1,3 tys. zł. Bogactwo modeli utrudnia wybór właściwego skanera, zwłaszcza że wyróżnikiem przestaje być rozdzielczość, którą do niedawna uważano za najważniejszy parametr.

Rozdzielczość
Rozdzielczość skanowania rysunku określa dokładność, z jaką zostanie on odwzorowany w postaci komputerowego pliku. W trakcie skanowania pod rysunkiem przesuwa się skokowo listwa, wzdłuż której rozmieszczone są elementy światłoczułe. Im więcej tych elementów, tym dokładniejszy odczyt. Jednak odczytują one za każdym razem tylko pojedynczy „wiersz”. Aby odtworzyć rysunek w całości, listwa musi się przesunąć skokowo wzdłuż całej kartki, za każdym razem odczytując kolejne „wiersze”. Im krótszy jest ruch listwy, tym dokładniej można je odwzorować. Liczba elementów światłoczułych na listwie oraz odstęp pomiędzy kolejnymi liniami określają rozdzielczość, z jaką skanowany jest rysunek. Podaje się ją zwykle w postaci dwóch wartości oznaczających, ile punktów mieści się na jednym calu listwy oraz ile wierszy przypada na jeden cal (np. 600×1200 dpi). Najtańsze skanery oferują rozdzielczość 300×600 dpi, ale są wypierane przez modele o rozdzielczości 600×600 dpi oraz 600×1200 dpi. Nieco droższe są skanery z rozdzielczością 1200×2400 dpi, jednak ich zastosowanie ma sens tylko w przypadku skanowania bardzo drobnych rysunków, które będą następnie powiększane. Zdjęcia kolorowe skanuje się bowiem z maksymalną rozdzielczością 300 dpi, szczególnie jeżeli chce się je przetwarzać. Jeżeli mają być od razu drukowane, wystarczy nawet rozdzielczość 150 dpi, bowiem oko i tak nie dostrzeże istotnej różnicy, a czas skanowania będzie krótszy, zaś plik mniejszy.

Czas skanowania
Ten parametr zaczyna być istotny, jeżeli chcemy zastosować skaner do bardziej profesjonalnych zadań. Poszczególne modele potrafią się dość istotnie różnić czasem nagrzewania lampy, która oświetla rysunek, jak i samego skanowania. Najlepiej – jeżeli tylko będzie to możliwe – przekonać się, jak przebiega taki proces jeszcze przed zakupem. Spory wpływ na długość operacji ma też rodzaj zastosowanego interfejsu oraz wyposażenie skanera w funkcje upraszczające wykonywanie poszczególnych czynności.

Interfejs
Skanowanie dużych dokumentów wymaga przesyłania olbrzymich ilości danych ze skanera do komputera. Operacja taka jest realizowana poprzez specjalne układy z gniazdami, do których podłącza się kabel przekazujący te dane. W skanerach stosuje się trzy rodzaje interfejsu: SCSI, USB lub LPT. Najszybszy jest SCSI stosowany w profesjonalnych skanerach. Wymaga bowiem zamontowania w komputerze specjalnej karty, co może sprawić sporo problemów. Najprostszy, a przy tym zapewniający dość szybki przesył danych jest interfejs USB. Wyposażone są w niego wszystkie nowe komputery (poniżej dwóch lat), a wkrótce ma się pojawić jego nowa, jeszcze szybsza wersja: USB 2.0. Umożliwia on przy tym podłączanie skanera w dowolnej chwili bez wyłączania komputera. Interfejs LPT stosowany jest w najtańszych skanerach i jest najwolniejszy. Pozwala jednak podłączyć skaner do starszych komputerów z obudowami i płytami głównymi typu Baby AT.

Oprogramowanie
W sytuacji gdy parametry techniczne skanerów są bardzo zbliżone, coraz większy wpływ na wybór ma dołączone do skanera oprogramowanie. W wielu przypadkach w znaczący sposób podnosi ono funkcjonalność urządzenia. Do każdego modelu dołączone są oczywiście programy pozwalające na skanowanie rysunków oraz ich proste modyfikowanie. Bardzo szybko może się jednak okazać, że zakres ich funkcji przestaje nam wystarczać. Na szczęście wiele firm dołącza do skanerów bardziej lub mniej uproszczone wersje znanych programów graficznych, takich jak Adobe Photoshop czy Corel PHOTO-PAINT lub CorelDRAW, które kupowane oddzielnie są wielokrotnie droższe od samego skanera. Szczególnego znaczenia nabiera także wyposażenie skanera w dobre programy typu OCR.

OCR
Mianem OCR określa się programy umożliwiające zamianę zeskanowanych dokumentów na postać tekstową. Dzięki temu można je wczytać do dowolnego edytora, np. Worda, i tam je poprawiać lub uzupełniać nowymi elementami. Najnowsze programy tego typu, np. ABBYY FineReader 5.0, pozwalają niezwykle wiernie odtwarzać dokumenty w edytorze tekstów wraz ze wszystkimi elementami graficznymi rozmieszczonymi na skanowanej stronie.

Przystawki
Dla fotografów najistotniejsze może się jednak okazać wyposażenie skanera w dodatkowe elementy pozwalające na skanowanie slajdów i przezroczy. Dzięki nim można uzyskać wierne odbitki zdjęć, na wygląd których nie będą miały wpływu rodzaj zastosowanego papieru ani jakość odczynników użytych w punkcie fotograficznym. Na szczęście takie przystawki coraz częściej należą do standardowego wyposażenia skanerów.

LM

Dobry skaner ma:

rozdzielczość 600×1200 dpi;
interfejs USB (musi go mieć też komputer);
przystawkę do slajdów;
dołączony znany program graficzny (np. Adobe Photoshop, CorelDRAW);
dołączone oprogramowanie typu OCR (np. ABBYY FineReader 5.0)


Philips LCD 150P2G

Monitory LCD nadal jeszcze nie należą do tanich, ale coraz więcej firm stara się zejść z ich cenami do poziomu akceptowanego przez mniej zamożnych klientów
W ofercie wszystkich firm zajmujących się produkcją monitorów znalazły się modele wykorzystujące ekrany typu LCD. Nie wystarczy więc już zastosować płaski ekran ciekłokrystaliczny, aby zdobyć klienta. Należy zaoferować mu konkurencyjne parametry techniczne oraz wysoką jakość wykonania. Tym tropem poszli konstruktorzy z firmy Philips, przygotowując monitor 150P2G, szkoda tylko, że atrakcyjny wygląd przeważył nad rozwiązaniami technicznymi. W monitorze, którego obudowa wykonana została z tworzywa w czarnym matowym kolorze, zastosowano ekran LCD typu TFT o przekątnej 15”, plamce 0,297 mm, który pracuje z częstotliwością poziomą 30-61 kHz i pionową 56-76 Hz. Maksymalna, a zarazem zalecana do pracy rozdzielczość wynosi 1024×768 punktów i zupełnie wystarcza jak na monitor tej wielkości. Dzięki podwójnemu złączu D-Sub/DVI-D można monitor podłączyć do kart graficznych z wyjściem analogowym lub cyfrowym (szkoda tylko, że nie dodano kabla do połączenia cyfrowego).
Rozbudowane menu OSD pozwala na precyzyjne wyregulowanie obrazu, ale można mieć zastrzeżenia do przycisków sterujących. Są one umieszczone na krawędzi obudowy i chociaż wyglądają efektownie, wymagają sporego nacisku, co utrudnia pracę. Dołączone oprogramowanie ułatwia dopasowanie ustawień monitora, niestety, nie działa prawidłowo w systemie Windows XP.
Mimo zwartej konstrukcji monitor może pracować w poziomie lub pionie, a kontrast 300:1 i jasność 250 cd/m2 zapewniają uzyskanie bardzo dobrego obrazu. Niestety, ujawniają się w nim charakterystyczne wady tego typu konstrukcji, sprawiające, że po dłuższym czasie praca z tekstami może się okazać męcząca. Bardzo delikatne i cienkie elementy liter sprawiają bowiem problemy w czytaniu tekstów lub ich pisaniu. Pewnym rozwiązaniem jest zmniejszenie rozdzielczości do 800×600 punktów. Monitor pozwala natomiast uzyskać znakomity obraz we wszelkiego typu grach, nawet takich, gdzie ulega on bardzo szybkim zmianom (np. w symulatorach samochodowych). Również przy odtwarzaniu filmów obraz jest bardzo wyraźny, bez jakichkolwiek zakłóceń. Niestety, bywa także nieco ciemny, co może sprawić problemy w oglądaniu scen rozgrywających się w mroku.
Niezwykle wygodna jest multimedialna podstawka oferowana razem z tym modelem. Wbudowano w nią mikrofon oraz dwa głośniki, które podłącza się kabelkami do odpowiednich gniazd na karcie graficznej lub płycie głównej. Umieszczony na podstawce potencjometr ułatwia regulowanie siły głosu, a dwa dodatkowe przełączniki pozwalają na wzmocnienie basów lub wyciszenie głośników.

LM

Model: Philips 105P2G
Internet: www.philips.pl

Zalety:
Bardzo dobry obraz
Zwarta konstrukcja
Obrotowy ekran
Multimedialna podstawka

Wady:
Niewygodne sterowanie funkcjami OSD
Zbyt wyraziste detale liter i cyfr
Oprogramowanie niedostosowane do Windows XP


Kawiarenki internetowe

Piętnaście, dziesięć komputerów (czasem nawet mniej), wynajęte pomieszczenie i szyld: „Kawiarnia internetowa”. Powstaje ich coraz więcej, choć nazwa jest bardzo myląca. Często nie można w nich kupić niczego do picia ani do jedzenia – nikt przecież nie lubi oblanej kawą klawiatury ani myszki upaćkanej polewą czekoladową. To miejsca, gdzie za naprawdę niewielkie pieniądze można uzyskać dobre i szybkie połączenie z całym światem. Za godzinę obcowania z nim trzeba średnio zapłacić 3,5 zł, 2 zł za pół godziny, a jak się wykupi miesięczny karnet, można płacić 1,5 zł za godzinę.
Dominuje tam młodzież. Starsi klienci zdarzają się sporadycznie, prawie zawsze przychodzą z jakimś konkretnym celem, spisaną na kartce listą informacji, które chcą uzyskać. Młodych interesuje przede wszystkim chat. To możliwość „porozmawiania” z innymi o podobnych zainteresowaniach, o sprawach, które zajmują tę grupę wiekową, nawiązania przyjaźni, sieciowych flirtów, a z czasem i pierwszej miłości… Niestety, chłopak z Wrocławia i dziewczyna z Gdańska, którzy spotkali się na danym kanale i polubili, mogą uprawiać jedynie miłość wirtualną. Mizeria finansowa klientów internetowych kawiarenek jest bowiem widoczna gołym okiem. Często dzieciaki kładą wręcz na ladzie garść gdzieś tam uzbieranych monet o nominałach 5, 10, 20 groszy. O częstych podróżach z Wrocławia do Gdańska raczej nie ma co marzyć. Zainteresowanie chatem wykorzystują często nadawcy radiowi, jak choćby (bardzo dobra skądinąd) Radiostacja. W wielu kawiarenkach można zobaczyć jej fanów, którzy ze słuchawkami przenośnych radioodbiorników na uszach chatują zawzięcie, tworząc nowe tematy rozmów, a później mają satysfakcję, że ich słowa czy problemy pojawiły się na falach eteru. Ale to dotyczy jedynie kilku wybranych, naprawdę dużych miast.
Wbrew pozorom w kawiarniach prawie nie ma pornografii. Trochę wstyd oglądać zdjęcia rozebranych pań, kiedy inni patrzą. Jeśli chodzi o strony WWW, to dominują kluby sportowe, muzyka i wirusy. Można sobie ściągnąć takie świństwo z ogólnie dostępnych stron, zainfekować wszystkie komputery w szkole, a potem cieszyć się wśród kolegów z klasy sławą międzynarodowego hakera.
Popularność sieciowych lokali jednak powoli maleje. Internet jest coraz bardziej dostępny w domach i coraz mniej kosztuje. Natomiast opłacalność inwestycji maleje sukcesywnie. To oczywiście zależy od miejsca, ale można zaryzykować stwierdzenie, że średnio trzeba ponieść koszt dziesięciu komputerów po 2,5 tys. zł oraz stały koszt obsługi lokalu i pracowników, spodziewając się zysków rzędu 15-20 zł dziennie z jednego stanowiska. Mówimy więc o ulotnej chwili – za kilka, kilkanaście lat większość kawiarenek chyba zniknie.


Pirackie klony atakują

Nielegalne kopie rozpowszechniane w Internecie zagrażają interesom medialnych koncernów, ale zapewniają bezpłatną reklamę 

Premierę kolejnej części „Gwiezdnych wojen” mamy już za sobą. Okazało się jednak, że nadal wielkie koncerny multimedialne przegrywają w walce z nielegalnym rozpowszechnianiem dzieł, na których pragną zarobić miliony. Same zresztą dają ku temu okazję. Już na kilka dni przed premierą „Ataku klonów” pojawiły się w Internecie przynajmniej dwie kopie filmu nagrane podczas pokazów przedpremierowych. Na takie seanse są zresztą zapraszani między innymi przedstawiciele prasy filmowej, których zadaniem jest właśnie jak najszersze rozpropagowanie informacji o nowej premierze. Niestety, miniaturowe kamery cyfrowe ułatwiają nagranie filmu podczas takiego pokazu, a następnie błyskawiczne powielenie go w tysiącach kopii. Bruce Forest, analityk technologii medialnych, uważa, że w ten sposób „Atak klonów” dotarł jeszcze przed premierą do przynajmniej miliona osób. Myślę, jednak, że nie to martwi George’a Lucasa, chyba że sam nie wierzy we własne dzieło. Kiepska jakość takiego filmu na pewno nie zadowoli fanów gwiezdnej sagi. Każdy, kto ma ochotę obejrzeć film, i tak raczej wybierze się do kina, nawet jeżeli nie spodziewa się niczego ciekawego.
Po medialnej klapie „Mrocznego widma” twórca rycerzy Jedi musi pomyśleć o tym, jak odzyskać prestiż w branży filmowej oraz u przedstawicieli wielu koncernów. Przy okazji premiery „Ataku klonów” w sieci aż zaroiło się od informacji o stratach firm, które zgodziły się na wygórowane warunki Lucasa i pozostały z milionami dolarów utopionymi w najróżnorodniejszych gadżetach związanych z bohaterami I części sagi. Dopiero Internet umożliwił opublikowanie informacji świadczących o tym, że skierowanie filmu do dziewięcioletniego odbiorcy nie było trafionym pomysłem. Chyba nie za bardzo mógł on przekonać swego ojca, zirytowanego poziomem filmu, do wyłożenia kasy na gumową figurkę Jar-Jara.
Nasuwa się pytanie o pochodzenie kopii krążących w sieci. Trudno w niezauważony sposób rozstawić na sali projekcyjnej statyw i nawet najmniejszą kamerę. Czyżby Lucas postanowił wykorzystać Internet do darmowej reklamy swego dzieła? Szum, jaki wokół tego powstał, nie przeszedł bez echa, a jak pokazuje historia, twórca „Gwiezdnych wojen” potrafił zarobić na swoich filmach i utworzonym wokół nich przemyśle niemałe pieniądze.

SP


Anna Maria Jopek wirtualnie

Wszyscy fani tej znanej piosenkarki mogą poznać ją nieco bliżej dzięki autorskiej stronie internetowej. Po wpisaniu w przeglądarce adresu www.annamariajopek.pl pojawi się strona z bieżącymi informacjami dotyczącymi występów artystki, jej dokonań, a także najbliższych planów. Poszczególne zakładki umieszczone u góry strony pozwalają na wyświetlenie informacji o koncertach, dyskografii i biografii artystki. Można zapoznać się z tekstami piosenek. Linki umieszczone z lewej strony okna umożliwiają również przejście do tych samych działów, a także wysłuchanie piosenek w wykonaniu Anny Marii Jopek, obejrzenie teledysków z jej udziałem oraz pobranie tapety tematycznej.
Warto zwłaszcza zerknąć do Galerii. Zamieszczona została w niej garść (szkoda tylko, że tak mała) zdjęć, zarówno z dzieciństwa piosenkarki, jak i ze studia nagraniowego czy z planu zdjęciowego teledysku do płyty „Zakochany Pan Tadeusz”, kręconego wraz z Michałem Żebrowskim. Szczególne wrażenie wywarły na mnie zdjęcia z serii „Bosa”. Utrzymane w barwie sepii, nawiązują swym charakterem i treścią do nierealnego świata swobody i nieskażonej przyrody, który istnieje tylko w ludzkiej pamięci.

SP


Nowości

Logitech Pocket Digital Camera

Logitech zaprezentował kompaktowy aparat cyfrowy o rozmiarach karty kredytowej. Jest on w stanie pomieścić do 52 zdjęć wykonanych za pomocą matrycy 1.3 megapixela. Wyposażony jest w 16 MB stałej pamięci i wykonuje zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości 640×480. Nad ich jakością czuwa system Autobrite, który doświetla miejsca zbyt ciemne oraz rozjaśnia ciemne części zdjęcia. Aluminiowa obudowa jest zarazem lekka i wytrzymała, a niewielkie rozmiary pozwalają na umieszczenie aparatu w kieszeni lub w damskiej torebce. Specjalna konstrukcja obudowy chroni aparat oraz soczewkę. Wbudowany płaski akumulator ładuje się podczas podłączenia do komputera kablem USB. Do aparatu dołączone są sterowniki dla systemu Windows oraz oprogramowanie do obróbki zdjęć MGI Photosuite 4 SE. Będzie on dostępny od połowy czerwca w cenie detalicznej ok. 580 zł.
www.logitech.com.pl

Najnowsze dyski Cheetah

Nowe dyski Cheetah 15K.3 firmy Seagate wyposażone zostały w talerze obracające się z prędkością 15.000 obr./min. Dostępne są modele o pojemnościach 18, 36, oraz 73 GB. Technologia Sound Barrier firmy Seagate gwarantuje niezwykle cichą pracę tych napędów na poziomie 3.1 bela. Zastosowane interfejsy Ultra320 SCSI oraz 2GB/s Fibre Channel zapewniają wysoki transfer danych na poziomie 49-75 MB/s. W dyskach z serii Cheetah 10K zastosowano talerze wirujące z prędkością 10.000 obr./min, i te same interfejsy, co pozwala na uzyskanie transferu od 38.0 do 68.5 MB/s. Dostępne są w pojemnościach: 146, 73, i 36 GB.
www.seagate.com

Nowe drukarki Epsona

Firma Epson wprowadza do sprzedaży drukarki Stylus Photo 950 i 2100. Umożliwiają one drukowanie w rozdzielczości 2880×1440 dpi, i to bez pozostawiania pustego miejsca przy krawędziach papieru. Dzięki dołączonemu programowi Direct CD są w stanie drukować również na płytach CD. Oddzielne pojemniki na tusze obniżają łączne koszty eksploatacji. Oba modele wyposażone są w obcinaki i zbiorniki na pocięte wydruki. Model 2100 wyróżnia się zastosowaniem nowej głowicy Micro Piezzo oraz siedmiu oddzielnych tuszów, w tym dwóch rodzajów czarnego atramentu. Są one używane zmiennie dla różnych mediów, na których wykonywany jest wydruk: standardowy atrament do druku na mediach każdego rodzaju, zaś dodatkowy pojemnik z atramentem czarnym matowym jest przeznaczony do druku na papierach powlekanych.
www.tjm.internet.pl
Nowy Matrox

Matrox oficjalnie zapowiedział wprowadzenie nowego układu graficznego Parhelia-512, znanego wcześniej pod nazwą kodową G1000. Jest to układ o 512-
-bitowej architekturze i zawiera około 80-90 mln tranzystorów. Rdzeń taktowany jest zegarem 350 MHz, a pamięć – 700 MHz. Stosowana ma być pamięć DDR SDRAM o pojemności 128 MB lub 256 MB. Układ obsługuje cztery potoki renderingu (cztery jednostki TMU na każdy) i ma zaimplementowane częściowe wsparcie dla DirectX 9. Jest również wyposażony w technologię TripleHead (pozwalającą na wykorzystanie trzech niezależnych wyświetlaczy) i efekt trójwymiarowego obrazu SurroundGaming, wzorowany podobno na technologii IMAX. Podane parametry wskazują na to, że w chwili premiery będzie to najsilniejszy układ dostępny dla komputerów domowych. Najtańsze karty będą kosztować ok. 400 dol.

Nowa 15-tka NEC

Firma NEC-Mitsubishi Electronics Display rozszerza ofertę swoich 15-calowych monitorów LCD o model LCD1535VI. Zastosowana w nim matryca charakteryzuje się bardzo krótkim czasem reakcji – zaledwie 25 ms, dzięki czemu monitor może służyć do prezentacji obrazu wideo, zwłaszcza że niweluje on przekłamania kolorów przy wymianie obrazów z urządzeniami zewnętrznymi. Zintegrowana funkcja DDC-CI pozwala administratorom sieci lokalnych na zdalną diagnostykę sprzętu. Dzięki systemowi NaviSet ustawienia monitora mogą być modyfikowane za pomocą klawiatury i myszki. Monitor może być podłączany zarówno do analogowych kart graficznych, jak i cyfrowych. Kosztuje 2380 zł (z VAT), a wersja w czarnej obudowie jest o 49 zł droższa. Monitor objęty jest trzyletnią gwarancją producenta w systemie door-to-door.
www.philips.com.pl

Mininagrywarka

Firma Archos, specjalizująca się w produkcji przenośnego sprzętu elektronicznego, wprowadziła do swojej oferty nagrywarkę oznaczoną symbolem MiniCDRW 2. Jest ona wyposażona w interfejs USB 2.0 i wypala płyty CD-R z prędkością 16x, zaś CD-RW – 10x. Odczyt płyt odbywa się z prędkością 24x. MiniCDRW 2 może również współpracować z komputerami wyposażonymi w port USB 1.1, jednak wtedy wszystkie prędkości zapisu spadają do poziomu 4x, a prędkość odczytu – do 6x. Urządzenie nie wymaga zewnętrznego zasilacza i może być podłączane do notebooków. W krajach Unii Europejskiej jego cena wynosi 216 euro + VAT.
www.archos.com

Nowa „dyskietka”?

Konsorcjum Fen Sp. z o.o. proponuje, aby zastąpić dotychczas stosowane stacje dyskietek urządzeniem PenDrive SD. Pozwala ono na zapis danych, poprzez port USB, na wymiennych kartach pamięci znanych z aparatów fotograficznych. PenDrive SD współpracuje z kartami pamięci MultiMedia Card i SecureDigital każdej pojemności. Dzięki zastosowaniu interfejsu USB v. 1.1 nie wymaga zewnętrznego zasilacza, zaś transfer danych wynosi do 12 MB/s. Urządzenie działa bez sterowników z najnowszymi systemami typu Windows (Millennium, 2000 oraz XP) i Mac OS 8.6. Tylko pod systemem Windows 98 wymagana jest instalacja sterowników. Cena wynosi ok. 160 zł (z VAT-em).
www.fen.pl


Microsoft Train Simulator

Pędzące po torach pociągi do dziś potrafią fascynować. Długi wąż wagonów przykuwa wzrok, zwłaszcza wówczas, gdy ciągnie go sypiący iskrami parowóz co i rusz ginący w kłębach dymu. Co prawda, dymiące parowozy zastąpiły lokomotywy elektryczne i spalinowe, jednak dzięki komputerom możemy przywołać ten zapierający dech w piersi widok. Za sprawą programu Train Simulator firmy Microsoft przedzierzgniemy się w maszynistę prowadzącego zabytkowy już parowóz lub supernowoczesny ekspres, a nawet zwykłą kolejkę podmiejską. Wielką zaletą gry jest możliwość obejrzenia prowadzonego składu z różnych stron. Zaskakuje przy tym dbałość o szczegóły wagonów i lokomotyw oraz zjawisk przyrody towarzyszących podróży. Prowadzony przez nas skład może tonąć w strugach deszczu, w śnieżnej zadymce lub prażyć się w słońcu. Mamy przy tym do pokonania znane trasy pociągów dalekobieżnych albo podmiejskich i związane z tym zadania, z których należy wywiązać się w określonym czasie. Dokładnie przedstawiono urządzenia kontrolujące pracę lokomotyw oraz sposób ich prowadzenia (łącznie z koniecznością dosypywania węgla do paleniska w parowozie). Train Simulator zapewnia dużo zabawy na długie godziny, i to bez przemocy. Szkoda tylko, że tak samo jak w równie dopracowanej wizualnie grze Flight Simulator kompletnie zapomniano o pasażerach i obsłudze składów. W związku z tym nasze pociągi przypominają „Latające Holendry” przemierzające bezkresne przestrzenie niczym duchy prawdziwych pociągów. Z Internetu pobierzemy zresztą dodatkowe trasy, wagony i lokomotywy. Warta polecenia jest zwłaszcza polska strona (www.trainsimulator.prv.pl/), na której dostępne są polskie i europejskie lokomotywy oraz wagony z opisami ułatwiającymi ich instalację.

LM


Jak się odstresować w pracy?

Każda kolejna wersja systemu Windows oferuje jakąś grę – łatwą i prostą, a jednak wciągającą. To takie malutkie pocieszenie, kiedy nerwy nie pozwalają na dalszą pracę, albo po prostu chwila wytchnienia, kiedy i tak trzeba siedzieć za biurkiem (bo szef patrzy), a nie ma nic do roboty. Przed laty w prawie każdym biurze można było się natknąć na sekretarki skupione nad słynnym pasjansem Soliter. Do dziś ma on swoich zwolenników, a nawet wręcz nałogowców. Był też niezbyt jednak popularny Saper – symulowane pole minowe, które trzeba oczyścić. Potem pojawiły się inne pasjanse, labirynty i układanki różnych elementów. Gra biurowa musi mieć jedną podstawową cechę. Nie można za mocno i za szybko uderzać w klawisze. Odpadają więc wszystkie strzelaniny, polowania czy inne gry zręcznościowe. Szef, który może skontrolować pracownika w każdej chwili, raczej nie uwierzy, że obliczenia księgowe spowodowały aż takie podniecenie. Gry powinny więc być tylko losowe albo logiczne, z możliwością natychmiastowego przełączenia się kombinacją klawiszy Alt+Tab na inną aplikację, by z kamienną twarzą poinformować szefa, że właśnie kończymy roczny bilans.
Taki właśnie jest pasjans Spider – Pająk – dostarczony z najnowszą wersją Windows. Niestety, chyba nie powtórzy sukcesu Solitera. Co prawda, zasady gry są dość proste, musimy ułożyć kolejno karty w tych samych kolorach w poszczególnych kolumnach, od króla do asa, jednak z trzech poziomów gry jeden jest zbyt łatwy, a dwa za trudne. Zresztą zobaczymy. Trzeba tylko zerknąć, od czego gwałtownie odrywa wzrok spanikowana sekretarka, jeśli ktoś nagle otworzy drzwi…
AZ

Wydanie: 21/2002

Kategorie: Przegląd poleca

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy