Czy puste miejsce przy wigilijnym stole jest już tylko symbolem bez treści?

Czy puste miejsce przy wigilijnym stole jest już tylko symbolem bez treści?

PRO

Prof. Janusz Czapiński,
psycholog społeczny

Na pewno na biednych przy stole wigilijnym już nie czekamy. Może więc w niektórych rodzinach puste miejsce jest wyłącznie symbolem, bo także tradycyjne dzielenie się opłatkiem przestaje pełnić funkcję ekspiacyjną. Nie sądzę jednak, aby obyczaj ten był wszędzie zupełnie pozbawiony treści. W wielu domach puste miejsce oznacza oczekiwanie na kogoś bliskiego, kto np. zaginął albo spędza Wigilię daleko za granicą, w szpitalu, w wojsku itd. Nawet jeśli dorośli mają „obrazkowy” stosunek do wieczerzy wigilijnej, to ich dzieciom udziela się atmosfera oczekiwania na kogoś, kto przyniesie prezenty. Niestety, czekamy raczej na miłą niespodziankę niż na potrzebującego pomocy.

KONTRA

Jolanta Łazuga-Koczurowska,
przewodnicząca Stowarzyszenia Monar

Symbol można przerobić w działanie. Wolne miejsca przy stołach w ośrodkach monarowskich i markotowskich są zwykle zajęte, bo my zapraszamy na Wigilię wszystkich samotnych i opuszczonych. Sama też, kiedy zaczynam się zastanawiać nad sensem tej tradycji, kiedy rozmawiam ze studentami, z nauczycielami itd., myślę, że jednak zaprosiłabym do swojego stołu kogoś, kto nie ma gdzie się podziać. Dobrze, że w ogóle zastanawiamy się nad takim pytaniem i myślimy, czy to tylko pusty frazes i ozdoba wigilijnego wieczoru, czy rzeczywiście jesteśmy na to gotowi, czy mielibyśmy odwagę zaprosić do siebie bezdomnego. Chciałabym wierzyć, że kiedyś wolne miejsca nie będą potrzebne, bo wszystkie zostaną zajęte.

Wydanie: 50-51/2002

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy