QULTURALIA 31

kurtyna w górę

Zezwłok woła o sprawcę

„Czy mogę zobaczyć zezwłok?”, pyta, z trudem ukrywając podniecenie, sędzia H., kiedy dowiaduje się, że niejaki obywatel ziemski Ignacy K. nie żyje. Skoro jest trup, musi być sprawca. Cóż z tego, że denat zszedł z tego świata drogą naturalną na serce, a szyję pozostawił nienaruszoną, śnieżnobiale wyzywającą. Sędzia śledczy H. nie da się zwieść pozorom i stawia śmiałą tezę, że obywatel K. został uduszony. A jeśli uduszony, sprawcę należy wykryć, mroczne motywy zbrodniczego czynu wyświetlić. Tak wygląda intryga „Zbrodni z premedytacją”, opowiadania, w którym Gombrowicz przedrzeźnia literaturę kryminalną. Nie takie to figle niewinne, skoro pod szaleńczym dochodzeniem dostrzec można mechanizm manipulacji, którą od wieków posługują się ludzie, a szczególnie politycy. Izabella Cywińska tę podwójną perspektywę Gombrowiczowskiej powiastki wyświetla, pokpiwając ze świata, w którym aż rojno od samozwańczych śledczych H. Z uciechą przy tym oddaje się zabawie teatralną formą.
Ale nawet jeśli nie potraktujemy zbyt serio tej diagnozy i narzucających się skojarzeń, spektakl w Polonii i tak gwarantuje niezapomniane wrażenia, a to za sprawą porywającej kreacji Wojciecha Malajkata, który obdarzył obsesjonistę śledczego niemal szatańską przebiegłością. Jego koci sposób poruszania się – na poły skradającego się podglądacza, na poły psotnego chłopca podskakującego drobnymi kroczkami wewnętrznej uciechy – nerwowe, demoniczne chichoty, przedłużone, przewiercające rozmówców spojrzenia, sposób, w jaki podejmuje niestrudzone wysiłki na rzecz wykrycia przestępstwa tam, gdzie go nie było – wszystko to przyprawia o zawrót głowy. Zwłaszcza że te niemal prestidigitatorskie ewolucje wykonuje Malajkat niemal od niechcenia, z zachwycającą lekkością i sprawnością.
Jeśli chcecie państwo zobaczyć Wojciecha Malajkata u szczytu aktorskiej formy, koniecznie idźcie na ten spektakl.
Tomasz Miłkowski

Witold Gombrowicz, „Zbrodnia z premedytacją”, adaptacja i reżyseria Izabella Cywińska, scenografia i kostiumy Maciej Preyer, ruch sceniczny Tomasz Borkowski, producent wykonawczy Marta Więcławska, Teatr Polonia, premiera 15 czerwca 2012

na ekranach

Długie dzieciństwo

reż. Pupi Avati,
prod. Włochy,
już w kinach

Lino (Fabrizio Bentivoglio) – dziennikarz sportowy i Francesca (Francesca Neri) – specjalistka od języków średniowiecznych od lat są wzorowym małżeństwem. Wiodą uporządkowane, dostatnie i pozbawione większych zmartwień życie. Nie mają co prawda dzieci, ale to niespełnienie wręcz cementuje ich związek. Nagle coś dziwnego zaczyna się dziać z Lino. Zapomina, po co wstał z krzesła, umykają mu z pamięci nazwy przedmiotów. Na początku para żartuje sobie z tego, ale objawy się nasilają. Diagnoza nie pozostawia złudzeń – choroba Alzheimera. Lino coraz bardziej pogrąża się w chorobie, ale Francesca nie zamierza tak łatwo się poddać. „To film o nadziei, a nie o rozpaczy. Alzheimer jest chorobą rodziny, nie chorego. Nie chciałem jednak opowiadać o bólu, o popadaniu w rozpacz, ale opisać, jak choroba, nawet tak straszna, może stać się doświadczeniem wzbogacającym życie. Aktorów poprosiłem o aktorską »dyskrecję«. (…) Ten film można też oglądać jak baśń. Choć Chicca i Lino bardzo się kochają, to nie było im dane mieć dzieci. Ale kiedy Lino cofa się do wieku dziecięcego, Chicca może się nim zaopiekować jak synem, którego nigdy nie mieli”, mówi reżyser.(ag)

zasluchaj się

Brzoska i Gawroński
Nigdzie indziej
Ars Cameralis

Dominik Gawroński to katowicki producent muzyczny, który na debiutanckim albumie „Cup of coffee” portretował tę śląską metropolię. Poeta Wojciech Brzoska na płycie „NIE-takty” dał się już poznać jako wokalista. Dziś Gawroński i Brzoska połączyli siły, a efektem współpracy jest tzw. epka, czyli minialbum, „Nigdzie indziej”.
Od lat czekam na polski odpowiednik popularnych czeskich zespołów muzyki elektronicznej, takich jak W.W.W czy Midi Lidi. I to właśnie album, który być może kończy moje wyczekiwanie. W twórczości Brzoski i Gawrońskiego elektroniczne bity są nie tylko echem melorecytacji poezji, ale stają się jej nieodłączną częścią, dzięki czemu wiersze nabierają nowego, niespodziewanego smaku.
Na okładce płyty widzimy zdjęcie z koncertu w więzieniu. To rzeczywistość. Wojciech Brzoska na co dzień pracuje jako wychowawca w jednym ze śląskich zakładów karnych. To on jest pomysłodawcą koncertów i spotkań literackich odbywających się w więzieniach. Brzoska i Gawroński już zaprezentowali tam swój projekt. Ponoć muzyka bardzo się podobała, choć od występującego z nimi gitarzysty Wojtka Bubaka wiem, że częściej niż zwykle patrzył wówczas w podłogę.
Płyta została wydana przez Ars Cameralis, a dystrybuowana jest jako dodatek do magazynu kulturalnego „Opcje”, zapowiadając album, który ukaże się jesienią.
Łukasz Grzesiczak

Kategorie Qulturalia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy