Qulturalia 8/2015

Qulturalia 8/2015

ZASŁUCHAJ SIĘ

Dwa narody

Mystic
Nie ma chyba w Polsce drugiego zespołu, który byłby przez słuchaczy tak silnie identyfikowany z miejscem pochodzenia. KSU jest czymś na kształt krakowskiego precla, warszawskiej Syrenki czy katowickiego Spodka. Po prostu: mówimy Bieszczady, a w domyśle – KSU. Zespół z Ustrzyk Dolnych po prawie 10 latach – nie licząc okolicznościowych wydawnictw bazujących na starych piosenkach – zaproponował premierowy materiał. 20 nowych utworów, 60 minut muzyki. Są tu „spędzone lata na marginesie”, kłamstwa „mirażu reklamy i polityki” i „los, który nie daje szans”. Na „Dwa narody” składają się typowe dla tego zespołu melodie i tematyka. Przyznam, że jakiś czas temu pogodziłem się już z myślą, że nowe piosenki KSU nie powstaną. Na szczęście Bieszczady to magiczne miejsce, w którym wszystko jest możliwe. Co nie jest opinią na wyrost – być może to najlepsza płyta w historii grupy.
Łukasz Grzesiczak

KURTYNA W GÓRĘ

Album Höckera

116 fotografii „władców” Auschwitz, kobiet i mężczyzn w hitlerowskich mundurach, uchwyconych podczas wypoczynku, biesiady, polowania, tańca, beztroskiej wędrówki, czasem tylko w towarzystwie groźnego psa albo w szyku wojskowym. Świadectwo pohańbienia człowieka w imię fanatycznie akceptowanej niszczycielskiej ideologii. Pięcioro aktorów (Helena Chorzelska, Marta Król, Krzysztof Polkowski, Grzegorz Sierzputowski, Tomasz Sobczak) próbuje ożywiać i zatrzymywać kadry z tych fotografii, uwydatniając grozę tamtej beztroski. Sporo ten spektakl powie o człowieku, o jego gotowości do udziału w zbrodniach, poczuciu misji i wspólnoty wybrańców. Porażające wrażenie robi fotografia z polowania. Czworo aktorów ilustruje ułożeniem swoich ciał na stole kadr z zastrzelonymi przed chwilą zającami, ale skojarzenie z ofiarami obozu śmierci jest dojmujące. Bo na tych zdjęciach nie ma ofiar, tylko oprawcy w sytuacjach nieledwie słodkich.
Tomasz Miłkowski

„Album Karla Höckera”, reżyseria Paul Bargetto, dramaturgia Małgorzata Sikorska-Miszczuk, scenografia Agnieszka Kaczyńska, Teatr Trans-Atlantyk, premiera w Instytucie Teatralnym w Warszawie 21 stycznia 2015

Sen Gospodarza

Zamiast 35 postaci w tym „Weselu” pojawi się 11, choć niektóre ważne kwestie skreślonych ocaleją, bo role będą czasem lepione z kilku. Nie pojawi się Chochoł – tu upiora przeszłości każdy ma w sobie. Ten pomysł uczytelnia intencje Wyspiańskiego, który pokazywał, „co się komu w duszy gra”. Koszty takich cięć są ogromne, najbardziej żal Księdza, bo skoro ostał się Żyd, powinien i Ksiądz. Po krakowskiej, wcześniejszej wersji „Wesela” Jasińskiego ktoś napisał, że to spektakl bryk, ale cóż to za bryk, w którym nie ma nie tylko Chochoła, ale i finałowego chocholego tańca, znaku rozpoznawczego dramatu. Finał dostajemy inny – rozsuwa się ogromna tylna ściana, za którą ukazuje się pustka sceny i mroczny horyzont, symbol niewiadomego. A jednak reżyser postawił pytanie, dokąd idziemy, choć niezbyt natarczywie.

Jasiński gorzki dramat zmienił w nostalgiczne spotkanie z poezją Wyspiańskiego. Bo ta ocalała, za sprawą kilkorga aktorów raz jeszcze objawiła swoją siłę, zwłaszcza w kreacjach Gospodarza/Wernyhory (Andrzej Seweryn), Czepca (Piotr Cyrwus) i Panny Młodej (Lidia Sadowa). Zachwycające były krakowskie ludowe kostiumy. Sam ich widok rekompensuje wszelkie niedostatki.
Tomasz Miłkowski

Stanisław Wyspiański, „Wesele”, reżyseria i inscenizacja Krzysztof Jasiński, drugi scenograf Sławomir Czyż, kostiumy Anna Czyż, animacje Aleksandra Rodobolska, zdjęcia filmowe Yann Seweryn, Kamil Walesiak, Teatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie, premiera 29 stycznia 2015

NA EKRANACH

Tymon, czyli Bydgoszcz

Reż. Grzegorz Jankowski, prod. Polska, już w kinach

To jeden z najzabawniejszych filmów, jakie ostatnio widziałem, ale nie dajcie się zwieść zachwytom. Idziecie do kina na własną odpowiedzialność. Muzyk Tymon Tymański ma artystyczne ADHD, teraz postanowił podbić kino i napisał scenariusz. W filmie występuje także jako Jerzy Bydgoszcz, lider postpunkowego zespołu Tranzystory, który marzy o wydaniu płyty. Jerzy z kolegami z zespołu (wśród nich m.in. Robert Brylewski) na polskiej prowincji śnią o wielkich sukcesach, których nie uda im się odnieść. Nie pomoże nawet menedżer, na co dzień komornik. Po drodze zespół zaliczy wiele wtop, muzycy będą spali we dwóch w łóżkach w nędznych hotelikach, spotkają też Leszka Możdżera (jako lokaja). Entuzjaści zobaczą w tym opowieść o popkulturze, a przeciwnicy – zbiór grubych dowcipów. Warto przekonać się samemu, ale mamę zostawcie w domu.
Łukasz Grzesiczak

BYLIŚMY

Penderecki i młodzi

Już po raz 13. melomani zjawili się w Ożarowie na Forum Humanum Mazurkas. Gościem specjalnym był Krzysztof Penderecki i to głównie jego utworów można było posłuchać w wykonaniu solistów i orkiestry młodych muzyków Sinfonia Iuventus, z którą Penderecki nagrał wszystkie swoje symfonie. Mistrz na niedzielny wieczór wybrał utwory krótsze (nawet krótsze niż niektóre opowieści o nich prowadzącego koncert Andrzeja Bartkowskiego), za to w mistrzowskim wykonaniu. Bartosz Koziak w „Capriccio per Siegfried Palm” dał popis kunsztu i przypomniał solową kompozycję Pendereckiego z końca lat 60. Słychać było, że ten wiolonczelista, i drugi, Rafał Kwiatkowski, czują muzykę Pendereckiego, podobnie jak grający na altówce Robert Kabara. Za pulpitem dyrygenckim stał sam maestro, który po tym spotkaniu nie powinien się kojarzyć jedynie z muzyką trudną w odbiorze. Muzyka Pendereckiego zresztą, uznawana niegdyś za awangardową, brzmi nadal nowocześnie.
Agata Gogołkiewicz

Kategorie Kultura, Qulturalia
Tagi: Numer 08

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy