Qulturalia

Wierna jak Tatiana
Spektakl „Eugeniusz Oniegin” Piotra Czajkowskiego w reżyserii Michała Znanieckiego powstał w Teatrze Wielkim w Poznaniu w koprodukcji teatrów operowych z Krakowa, Bilbao i La Platy. Przedstawienie odniosło już sukces w Hiszpanii i zostało uznane za najlepszą produkcję operową 2011 r. Jest w istocie wydarzeniem znakomitym zarówno muzycznie, jak i dramatycznie. Świetnym, pełnym wigoru dyrygentem okazał się tu Łukasz Borowicz, wspaniale brzmi chór operowy, o którego przygotowanie zadbał Mariusz Otto, a obsada solistów składa się z samych gwiazd. Jako Oniegin występuje najnowsze objawienie barytonowe – Stanisław Kuflyuk, który na ostatnim Międzynarodowym Konkursie Wokalistyki Operowej w Bytomiu zdobył trzy główne nagrody. Tatianą jest doskonały sopran Monika Mych, ale nawet w drugoplanowych rolach Łariny i Filipiewny występują śpiewaczki o międzynarodowej renomie – Bożena Zawiślak-Dolny i Vera Baniewicz. Reżyser prowadzi opowieść o miłosnym niedopasowaniu wprawną ręką, więc trwające ponad kwadrans pisanie listu przez Tatianę mija niepostrzeżenie. Gorzej jest w scenie finałowej, gdy Tatiana, choć zamierza odrzucić zaloty Oniegina, przyjmuje go w bieliźnie, co jest raczej zachętą niż dowodem wierności mężowi. Wszystko jednak kończy się poprawnie, a cnota zostaje obroniona.
Bronisław Tumiłowicz

Piotr Czajkowski, „Eugeniusz Oniegin”, kierownictwo muzyczne
Łukasz Borowicz, reżyseria i kostiumy Michał Znaniecki,
dekoracje Luigi Scoglio, choreografia Diana Theocharidis,
Teatr Wielki w Poznaniu, premiera 27 kwietnia 2012

Rusałka na sucho
Ostatnio polskie opery ogarnął szał wodny, jednak nowa inscenizacja „Rusałki” Dvoráka w Bydgoszczy przebiega całkiem na sucho, choć historia rozgrywa się na wodzie. Staw czy rzeczka w tej muzycznej baśni imitowane są przez lustrzaną wykładzinę, w której wszystko się odbija, nimfy wodne zaś i ich ojciec Wodnik mogą swobodnie biegać i tańczyć. Oprawą akcji przeniesionej do XIX w. są piękne dekoracje i kostiumy stylizowane na malarstwo romantyczne. Reżyserka z Niemiec postarała się też wprowadzić do opery kilka dodatkowych postaci z baśni Andersena, granych przez dzieci, aby mniej obyty widz nie znudził się wolną narracją. Najważniejsi są jednak śpiewacy, doskonale dysponowani głosowo i aktorsko. Zwłaszcza Magdalena Polkowska jako Rusałka i Jacek Greszta jako Wodnik. Opera zapewniła sobie także udział znakomitego tenora Tadeusza Szlenkiera w roli Księcia, który musi umrzeć z miłości do wodnicy i wszystko to pięknie wyśpiewać.
Bronisław Tumiłowicz

Antonín Dvořák, „Rusałka”, kierownictwo muzyczne Maciej Figas, reżyseria Kristina Wuss, scenografia i kostiumy Mariusz Napierała, choreografia
Iwona Runowska, Opera Nova w Bydgoszczy, premiera 28 kwietnia 2012

Wielkie chóry wielkich oper
Czy można połączyć występ chóru operowego ze zwiedzaniem Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie? Okazuje się, że tak. Dowiedli tego organizatorzy koncertu, który na długo zapadnie widzom w pamięć. Bo gdzie można słuchać chóralnych hitów operowych, mając nad głową zawieszone samoloty? Trudno twierdzić, że chór Opery Krakowskiej pod kierownictwem muzycznym Zygmunta Magiera wzniósł się w przestworza, ale pokazał niemały kunszt. I nawet nieliczne drobne potknięcia (głównie towarzyszącej mu orkiestry) nie wpłyną na pozytywną ocenę tego przedsięwzięcia.
A w repertuarze? Oczywiście Bellini („Norma”), Verdi („Mackbeth”, „Trubadur”, „Nabucco” i „Aida”), Moniuszko („Halka”), Puccini („Madama Butterfly”), Haendel, Offenbach, Wagner, Borodin, Bizet… Ta jednorazowa duża dawka muzyki i śpiewu uświadamia, jak wiele chóry dały operom, jak je wzbogaciły. Co więcej, udowodniły, że wielkie opery to nie tylko soliści. Zresztą nie ma potrzeby o tym przypominać melomanom, wystarczy napisać, że „Va pensiero” jest dopiero na bis(y).
Kolejny koncert „Wielkie chóry wielkich oper” odbędzie się w ramach Letniego Festiwalu Opery Krakowskiej 26 czerwca na Wawelu (godz. 20.30).
Paweł Dybicz

Hell
Reż. Tim Fehlbaum, prod. Niemcy/Szwajcaria, w kinach od 18 maja

Mamy rok 2016, czyli właściwie już za chwilę. Temperatura powietrza na Ziemi wzrosła o 10 stopni – niby niedużo, ale wystarczyło, żeby zmienić wszystko w pustynię przepaloną słońcem. Wygląda, że niewielu ludzi to wytrzymało. Ci zaś, którzy przeżyli, w obliczu całkowitej klęski ekologicznej toczą walkę o przetrwanie. Czyli o wodę, resztki jedzenia, benzynę potrzebną, żeby uciec jak najdalej przed słońcem i wreszcie trafić na deszcz. Wygrywa jak zwykle najsilniejszy, ale sprytny i podstępny. Film Tima Fehlbauma nie jest jednak kolejną apokaliptyczną wizją, miażdżącą efektami specjalnymi, lecz opowieścią o kilkorgu ludziach, którzy, żeby przeżyć, zmuszeni są do największych poświęceń, a czasem wyzbycia się człowieczeństwa (konkretnie – pojawiają się wątki kanibalistyczne, które psują cały efekt, a szkoda). Jeśli brzmi to jak coś, co już gdzieś, kiedyś widzieliście, to macie rację. Filmów o przetrwaniu, z bohaterami padającymi jeden po drugim, aż zostanie ledwo garstka najwytrwalszych, którzy swoje przeszli, już trochę było. „Hell” natomiast wyróżnia się i broni klimatem – palący żar po prostu czuć, a to już zasługa zdjęć. Poza tym wizja świata tuż przed kompletną zagładą ekologiczną jest wiarygodna właśnie dlatego, że, by tak rzec, dotyczy ona czasu nieodległego i miejsca tuż za rogiem.
Agata Gogołkiewicz

Karolina Macios
Wdówki futbolowe
Znak, Kraków 2012

Stary już dowcip mówi o tym, że kobiety nie znają się na piłce i kompletnie nie wiedzą, na czym polega spalony. Podczas kolejnych wielkich imprez futbolowych media tłumaczą płci pięknej tajemnicę pułapki ofsajdowej, a na otarcie łez przygotowują konkursy, w których kobiety mogą wybrać najseksowniejszego piłkarza. To już przeszłość – przekonuje Karolina Macios. „Piłka nożna albo ja! Wybór należy do niego”, krzyczy napis na okładce jej najnowszej książki.
W świecie powieści krakowskiej pisarki co jakiś czas mężczyzn ogarnia futbolowa gorączka. Biorą wówczas miesięczne urlopy, partnerki czy żony traktują jak powietrze i oddają się piłkarskim emocjom. To przypadłość nieuleczalna, przewlekła i na granicy choroby psychicznej. Karolina Macios proponuje zabawną i mocno złośliwą historię o mężczyznach, ich słabościach i niedojrzałości. Główna bohaterka, debiutująca pisarka Marta, jest w zaawansowanej ciąży. Podczas piłkarskiej imprezy porzuca grzędę kury domowej, zostawia męża w krakowskim mieszkaniu i wyrusza w pierwszą trasę autorską. Ku przestrodze.
Łukasz Grzesiczak

Chris Cleave
Między nami
Tłum. Aldona Możdżyńska
Świat Książki, Warszawa 2012

Kategorie Qulturalia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy